Flag Counter
Flag Counter
 





Temat : Obraz MB Bolesnej w filialnym kościele, lokalii i parafii cz.1

Kategoria :  Teksty i opisy z dawnych kronik       Data : 2019-03-20 10:03:13

Wprowadzenie. Przez wiele stuleci Kościół katolicki obchodził dwa święta dla uczczenia cierpień Najświętszej Maryi Panny: w piątek przed Niedzielą Palmową – Matki Bożej Bolesnej oraz 15 września – Siedmiu Boleści Maryi. Pierwsze święto wprowadzono najpierw w Niemczech w roku 1423 w diecezji kolońskiej i nazywano je „Współcierpienie Maryi dla zadośćuczynienia za gwałty, jakich dopuszczali się na kościołach katolickich husyci”. Początkowo obchodzono je w piątek po trzeciej niedzieli wielkanocnej. W roku 1727 papież Benedykt XIII rozszerzył je na cały Kościół i przeniósł na piątek przed Niedzielą Palmową.

Drugie święto ma nieco inny charakter. Czci Maryję jako Matkę Bożą Bolesną i Królową Męczenników nie tyle w aspekcie chrystologicznym, co historycznym, przypominając ważniejsze etapy i sceny dramatu Maryi i Jej cierpień. Święto to jako pierwsi zaczęli wprowadzać Serwici. Miejscem założenia ich Zgromadzenia Zakonnego stała się Italia, rok 1233 – Założyciele: Bounagiunta, Bounfiglio, Amadio, Manetto, Uguccione, Sostegno, Alessio Falconieri – wszyscy zostali wyniesieni na ołtarze. Matka Boża Bolesna była i jest przez to Zgromadzenie szczególnie czczona. Od roku 1667 zaczęło się wezwanie MB Bolesnej upowszechniać już w niektórych diecezjach. Z tego też powodu Pius VII w roku 1814 zadecydował o tym, by oddawanie czci MB Bolesnej przyjął cały Kościół, a dzień świętowania tej intencji wyznaczył na trzecią niedzielę września. Papież św. Pius X ustalił je na 15 września. W Polsce oba święta rychło się przyjęły.

Od XIV wieku często pojawiał się motywy siedmiu boleści Maryi. Są nimi:

  1.  Proroctwo Symeona (Łk 2, 34-35)
  2.  Ucieczka do Egiptu (Mt 2, 13-14)
  3.  Zgubienie Jezusa (Łk 2, 43-45)
  4.  Spotkanie z Jezusem na Drodze Krzyżowej (Ewangelie o nim nie wspominają)
  5.  Ukrzyżowanie i śmierć Jezusa (Mt 27, 32-50; Mk 15, 20b-37; Łk 23, 26-46: J 19, 17-30)
  6.  Zdjęcie Jezusa z krzyża (Mk 15, 42-47; Łk 23, 50-54; J 19, 38-42)
  7.  Złożenie Jezusa do grobu (Mt 27, 57-61; Mk 15, 42-47; Łk 23, 50-54; J 19, 38-42)

 

Gotyk

Gotycki wizerunek Matki Boskiej Bolesnej z tryptyku autorstwa anonimowego mistrza Oltarza z Stauffenbergu w Alzacji, ca 1455 rok.

Sugestia monografisty L. Musioła. Znakomity monografista wydarzeń kościelnych i polityczno-społecznych m.in. i naszego miasta, Ludwik Musioł, posługiwał się dobrym warsztatem historycznym, zasłużył na miano poligloty i to języków dawnych, swoje hipotezy podpierał racjonalną argumentacją. Otóż tenże monografista napisał m.in., że od lat trzydziestych 18. stulecia, można było zauważyć oznaki nabożności dla wizerunku Matki Boskiej Siedmiobolesnej, której obraz był osadzony w czwartym ołtarzu, w drewnianym kościółku w naszym mieście.

Kult Matki Bożej Bolesnej zrodził się na Górnym Śląsku w okresie restauracji katolickiej, co przejawiało się w głębokim i żarliwym nabożeństwie do N.M. Panny. Wtenczas to, od połowy XVII wieku do początków XVIII w., wyłaniają się ośrodki szczególnego kultu Matki Boskiej: w Piekarach, Pszowie, Bogucicach i Lubecku oraz w naszym małym mieście, które było mniejsze od niektórych okolicznych i dalszych wsi. Do kościołów w tych miejscowościach corocznie ściągały tłumy wiernych, aby oddać hołd św. Panience.

Nasz drewniany kościół był filią Wielkożyglińskiego parafialnego kościoła, do którego żyglińscy proboszczowie przybywali; dzierżyli oni przywilej przewozu z Żyglina do Miasteczka i z powrotem, na koszt i staraniem ze strony miasta. Odprawiali w filialnym kościele Mszę św., w co drugą niedzielę, a w tygodniu tylko w wyjątkowych przypadkach (pogrzeby, śluby, chrzty).

drewniany kościółek

Na pierwszym planie zabytkowy drewniany kościół pw. Wniebowzięcia N.M. Panny. Na drugim drewniana zabytkowa dzwonnica. Foto pobrano z publicystyki książkowej Antoniego Famuły: Miasteczko Śląskie Parafia i Kościół Wniebowzięcia NMP. Foto ze zbioru rodziny Sołtysików.

Dla niektórych z wymienionych miejsc pątniczych można podać dokładny początek szczególnego kultu Maryjnego, np. w Pszowie (Wiki – link przy źródłach), u niektórych zaś początki te są nieuchwytne, a pochodzenie obrazów nieznane. Prawie wszędzie takie początki owiane są legendą ludową.

Kult dla wizerunku Matki Boskiej Bolesnej w miasteczkowskim kościele nie zrodził się w sposób nagły. Można przyjąć, że dopiero po roku 1730 zasłynął łaskami, którymi Boleściwa Matka obdarowywała proszących i wiernych Jej czcicieli. Najstarsze datowane wota zawieszone przy wizerunku pochodzą z lat 1734 i 1743. Nie popełni się błędu, jeśli do tych dat odniesiemy początki szczególnej czci M.B. Bolesnej. A zaś stosunkowo liczne wota, jakie do roku 1791 zawieszono przy wizerunku, świadczą o rozsławieniu tego obrazu łaskami słynącego w okresie minionych 60-ciu lat.

W pierwszych latach , ale także w następnych wszytko to, co wydarzyło się przy wystawieniu drewnianego kościółka, wyposażeniu jego wnętrza, postawieniu drewnianej dzwonnicy, było mieszkańcom tego małego miasteczka znane i przechowywane w pamięci. Lecz z czasem zaczęło się to zacierać mgłą niepamięci. Nie wszystkie wydarzenia były dokumentowane, a brakujące przestrzenie czasowe wypełniał przekaz ludowy, ułomny, tak jak i ludzka pamięć.

Czy jest możliwe wskazanie początków poważnego starania się o pozyskanie bądź przyjęcie w formie darowizny dla naszego filialnego kościółka obrazu św. Cierpiącej Matki Bożej?

Na podstawie istniejących i dostępnych zapisów kronikarskich, jak i opracowanych dla nich komentarzy, można przyjąć za ten początek pierwsze lata pracy duszpasterskiej w tutejszej lokalii ks. Teodora Christopha. Gdyby nie dociekliwość tego świątobliwego kapłana, to nasza wiedza o początkach kultu św. Wizerunku Matki Boskiej Bolesnej, byłaby bardzo „licha” albo i żadna.

Ks. Teodor Christoph. Urodził się 4 sierpnia 1839 r. w Sobocisku na Dolnym Śląsku. Pochodził z wielodzietnej niemieckiej rodziny nauczycielskiej, wywodzącej się ze Śląska Opolskiego. W latach 1851/58 pobierał naukę w Katolickim Gimnazjum św. Macieja we Wrocławiu, wtenczas uczył się także języka polskiego. Jako zawód obrał górnictwo. Pracował jako praktykant w kopalni węgla w Królewskiej Hucie (Chorzów) na Górnym Śląsku. W drugim roku praktyki uległ wypadkowi, po czym w 1860 roku zrezygnował z zawodu górnika.

Po ukończeniu studiów teologicznych we Wrocławiu, przyjął 28 czerwca 1864 roku święcenia kapłańskie. Był kolejno wikarym w Chorzowie Starym, w Krapkowicach, gdzie był prezesem Związku Czeladników. W 1868 r. zdał egzamin proboszczowski.W dniu 3 lipca 1871 roku mianowany został lokalistą w Miasteczku Śląskim (wówczas Georgenberg) przy tamtejszym kościele, który był filią parafialnego kościoła w Wielkim Żyglinie. Szerzył kult św. M.B. Bolesnej, której obraz znajdował się w filialnym kościele.

Zasłynął wśród ludu Górnego Śląska swoją gorliwością duszpasterską i pobożnością. Wspomagał wszystkich bez wyjątku, którzy byli w potrzebie. Przygotowywał też zdolnych chłopców z biednych rodzin do egzaminów gimnazjalnych, co umożliwiało im rozpoczęcie nauki w gimnazjum w klasach wyższych, przez co wysiłek finansowy rodziców był znacznie mniejszy. Zapewniał im także utrzymanie i mieszkanie na probostwie, z czasem u Sióstr Służebniczek, które przybyły do naszego miasta za jego staraniem, lokowal ich także w domach miejscowych gospodarzy, a koszty najmu sam pokrywał. W ten sposób utorował drogę do gimnazjum około 200 wychowankom.

Od szóstego roku swego kapłaństwa, tj. od 1870 roku, wprowadził ks. Christoph ascetyczny program dnia, aby nie uronić w nim nawet chwilki, którą dobry Bóg ofiarowuje człowiekowi, i zawsze wykorzystać czas na chwałę Boga. Dzień świątobliwego duszpasterza przesycony był modlitwą i pracą. Rozpoczynał się o godzinie 4.30 rozmyślaniem. Pół godziny później udawał się do kościoła, by w duchu franciszkańskim pokłonić się Panu przed ołtarzem całując podłogę, a często adorując Najwyższego w pozycji prostracji przed tabernakulum.

Potem zasiadał w konfesjonale i nie opuszczał go aż do Mszy św..Natomiast w niedzielę nawet po Mszy św. oczekiwał penitentów, którzy tu zjeżdżali z całej okolicy. Podobnie jak Ojciec Seraficki ( św. Franciszek z Asyżu), ks. Christoph głęboko cenił sobie przede wszystkim modlitwę dziękczynną. W związku z tym zawsze po Mszy św. odprawiał krótkie nabożeństwo dziękczynne. Szczególną zaś moc czerpał z wielogodzinnych adoracji przed Najświętszym Sakramentem i przed św. Wizerunkiem Cierpiącej Matki Bożej.

Ks. Teodor

Fot. ks.Teodora Christopha lokalisty w miasteczku Georgenberg, to dzisiejsze Miasteczko Śląskie. Foto pobrano z publicystyki książkowej śp. Antoniego Famuły "Miasteczko Śląskie - Parafia i Kościół Wniebowzięcia NM Panny"

O ascetycznym trybie życia księdza świadczą również posiłki, które spożywał; śniadanie składało się z chleba i czarnej kawy. Obiady i kolacje spożywał wraz z wychowankami, które także były skromne – przeważnie ryż lub kasza, chleb i polewka. Po śniadaniu przychodzili chłopcy z biednych rodzin, których ksiądz Teodor przygotowywał do nauki w wyższych klasach gimnazjum. Podczas, gdy uczniowie odrabiali zadane prace, ks. Teodor czyniąc notatki studiował Pismo św. lub dzieła teologiczne Ojców Kościoła.

Razem odmawiali Anioł Pański, a po obiedzie odprawiali w kościele drogę krzyżową. W niedzielę miał też naukę dla dzieci, na której objaśniał Ewangelię. Po wieczerzy udawał się ponownie do kościoła na adorację. Późnym wieczorem odmawiał z chłopcami różaniec, a gdy oni udawali się na spoczynek, zajmował się jeszcze swoimi pracami na probostwie, czytaniem i pisaniem notatek.

Około północy przerywał sen i wychodził do kościoła na modlitwę przed św. obrazem Cierpiącej Matki Bożej. Zmarł po długiej i ciężkiej chorobie 10 lutego 1893 roku w opinii świętości.

Ten silny duchem kapłan dociekał początków pojawienia się w miasteczkowskim kościele św. obrazu M.B. Siedmiobolesnej, a ponieważ nie natknął się na pisemny opis tego wydarzenia, który mógł się zachować w sporządzonych protokołach wizytacyjnych, lecz takowego, który wprost lub pośrednio przedstawia to wydarzenie, nie znaleziono ani wtenczas, ani do dnia dzisiejszego. Zwrócił się zatem w kierunku przekazów ludowych, których źródłami byli mieszkańcy.

Ikona

Obraz Matki Boskiej Siedmiobolesnej, sprzed barbarzyńskiej profanacji (obrabowanie z wotów). Foto pobrano z publikacji książkowej śp. Antoniego Famuły. Dom Boży Na Wieki, 2007. Foto wykonał, obrobił i zmontował Piotr Gogolin. 

Pierwsze ślady. Ks. Teodor był niestrudzony w poszukiwaniu dokumentacji m. in. fundacyjnych, o czym wspomina w swojej kronice. Aby dojść do prawdy w sprawach dokumentów fundacyjnych, jak i początków obrazu Matki Bożej Bolesnej, rozpytywał się zapewne o początki tych wydarzeń miejscowych mieszkańców, pytając o tych, którzy fundacje na rzecz lokalii ustanowili, jak i o okolicznościach, które towarzyszyły pojawieniu się obrazu MB Bolesnej w naszym filialnym kościółku. Można przyjąć bez ryzyka, że wypytywał o to najstarszych mieszkańców i to bliskich kościołowi katolickiemu. Wybór padł m. in. na syna Grzegorza Cytronowskiego, Antoniego.

Sam Grzegorz Cytronowski był osobą wybitną, jak na większą wieś, którą było ówczesne miasteczko Georgenberg. Był dobrze wykształcony, pracował w miejscowej szkole jako nauczyciel, pełnił funkcję skarbnika miejskiego i pisarza, pobierał myto, a od 1761 do 1811 roku sprawował również funkcję organisty w filialnym kościele. Był on prawie naocznym świadkiem rodzącego się kultu obrazu Cierpiącej Matki Bożej. G. Cytronowski, człowiek utalentowany i inteligentny zapewne interesował się początkami pojawienia się cudami słynącego Obrazu. To on jeszcze miał możliwość rozmowy z mieszkańcami, którzy bezpośrednio uczestniczyli w tym uroczystym, początkowym wydarzeniu przyjęcia i umieszczenia obrazu M.B. Bolesnej w czwartym ołtarzu. To też z zasobu wiedzy swojego ojca korzystał jego syn Antoni, i przy takim ojcu rodziny się wychowywał, którego z kolei syn został w przyszłości kapłanem Kościoła rzymskokatolickiego. Jest to budujący przykład pokoleniowej bliskości z Kościołem rzymskokatolickim.

Ks. T. Christoph w swej rękopiśmiennej kronice kościoła w miasteczku Georgenberg podaje to, co przy dociekaniu początków kultu M.B. Bolesnej usłyszał od starszego już wiekiem wspomnianego mieszkańca naszego miasta, Antoniego syna Cytronowskiego.Tenże Antoni opowiedział mu m.in., że ołtarz i obraz M.B. Siedmiobolesnej miał ufundować dla drewnianego kościółka niejaki ks. Zagalski, który będąc w Polsce, a dokładnie w Krakowie, przebywał w tamtejszym duszpasterstwie i tam widocznie narodziło się pragnienie nabycia i podarowania filialnemu kościółkowi w naszym mieście wizerunku MB Bolesnej oraz dwóch ornatów. Wydarzenia powiązane z początkiem pojawienia się św. Wizerunku Maryjnego w miasteczku Georgenberg mieszczą się w pierwszej ćwierci XVIII wieku.

Nasze miasto należało wtenczas, od 1697 roku, do wolnego i stanowego państwa bytomskiego, którym władali Donnersmarckowie. Państwo bytomskie poprzez Królestwo Czech należało politycznie do Cesarstwa Austriackiego ( od 1526 r). A kronikarski zapis, że ktoś przebywał w Krakowie, oznaczał, że ten ktoś przebywał w Królestwie Polskim. Ziemia Bytomska podlegała wtenczas jurysdykcji diecezji krakowskiej, co trwało aż do 16 lipca 1821 roku. Na mocy bulli „De salute animarum” papieża Piusa VII. dekanaty bytomski i pszczyński zostały włączone do diecezji wrocławskiej, co Fryderyk Wilhelm III już 23 sierpnia 1821 r. skwapliwie zatwierdził. Tym samym dokonany został podział dicezji na obszarze Prus, który w pełni pokrywał się z granicami tego państwa, co oznaczało przeniesienie politycznych skutków rozbioru Polski na grunt religijny.

O kapłanach: Zagalskim i Sobalskim. Brzmienie dwóch nazwisk: Zagalski i Sobalski, jest podobne i może prowadzić do pomyłki przy ich wypowiadaniu, a szczególnie zapamiętaniu tego, co je różniło. Ta niedokładność mogła się także brać z dawności wysłuchania przez Antoniego Cytronowskiego miejscowych wydarzeń w rodzinnym domu.

O rodzinie Józefa Ignacego Cytronowskiego. Synem Antoniego Cytronowskiego był Józef Ignacy (1839-1908), proboszcz, działacz społeczny i centrowy. Wspomniany ojciec Antoni był kupcem i radnym w dawnym miasteczku Georgenberg, matka Zofia pochodziła z rodziny Długajów. Do szkoły elementarnej Józef Ignacy uczęszczał w miasteczku Georgenberg (Śląskim) i w Tarnowskich Górach. Po ukończeniu katolickiej szkoły średniej w Gliwicach w 1859 r. studiował teologię w Uniwersytecie Wrocławskim, a po jej ukończeniu (1862) przygotował się do stanu kapłańskiego. Po przyjęciu święceń w 1863 r. pracował jako wikary w Żyglinie Wielkim, potem w Opolu. W tym mieście wydał w 1867 r. książeczkę „Historia Cudownego Obrazu Najświętszej Maryi Panny Piekarskiej w kościele opolskim”. Udzielał wówczas w gimnazjum języka polskiego. Wywarł wtedy duże wrażenie na Janie Kasprowiczu, wówczas uczniu tego gimnazjum, który chcąc dać dobry przykład innym kolegom, uczęszczał na nadobowiązkowe lekcje języka polskiego. „Widocznie, pisał Kasprowicz – drzemało coś polskiego w jego sumieniu górnośląskim, bo nie zapomnę, jak przy czytaniu „Mohorta” Wincentego Pola, gorące łzy ciekły mu z oczu na kartki książki”. (...). (Autor hasła: ks. Mieczysław Pater).

Wspomniany już monografista, L. Musioł, neguje prawdziwość przekazu Antoniego Cytronowskiego, jakoby ks. Zagalski był fundatorem obrazu i dwóch ornatów. Gdy Antoni relacjonował ks. Teodorowi Christophowi początki kultu religijnego, który pojawił się przy wizerunku M.B. Bolesnej, był on już w starszym wieku i wydaje się, że zwyczajnie mógł przekręcić nazwisko ks. Stanisława Sobalskiego na ks. Zagalskiego. Lecz pomimo zniekształcenia nazwiska prawdopodobnego darczyńcy, przekaz pochodził z wiarygodnego źródła (środowiska). Czy taką argumentację można przyjąć za prawdziwą?

Co o tym świadczy. Przebywał w naszym mieście niejaki Tomasz Ślęzański, był on w filialnym kościele czynnym organistą od 1708 -1711 r. i jeszcze w grudniu ostatniego roku, jako „pro tempore rector scholae Georgenbergensis.” Równocześnie w latach 1711 i 1712 jest wymieniony Marcin Ślęzański jako „organarius” – Może to ojciec i syn.

A zaś jego następcą został niejaki Zagalski, na którego prawdopodobnie powoływał się Antoni, kojarząc to nazwisko z organistą filialnego kościoła i z jego synem, rzekomym darczyńcą Maryjnej ikony i dwóch ornatów; do nazwiska Zagalskiego dopasował kapłana o takim nazwisku oraz organistę, który się udzielał w filialnym kościele jako organista, w miasteczku Georgenberg.

Następcą tego ostatniego został Grzegorz Cytronowski od 1761 roku do 1811, zmarł w 1813 roku, pochowano go pod dzwonnicą w drewnianym kościele.

Ówczesny porządek prawny rozstrzygał o tym, kto może grać na organach w kościele. Regułą było, że funkcje organisty sprawował dyrektor szkoły albo w mniejszych przykościelnych, wiejskich szkołach – pierwszy nauczyciel, któremu przyznawano taki statut, lecz zdarzały się wyjątki, spowodowane przeróżnymi okolicznościami, i przykładem takiego wyjątku był zapewne Zagalski organista, który grywał na organach w naszym drewnianym kościele, chociaż dyrektorem szkoły nie był i nie miał również statusu pierwszego nauczyciela, a jednak udzielał się jako organista, jak to zapisano w kronikach.

I tylko ta jedna osoba, o tym nazwisku, pojawiła się w naszym mieście. Nie było w dziejach żyglińskiej parafii kapłana o nazwisku Zagalski, w przeciwieństwie do ks. Stanisława Sobalskiego, który krótko, ale wikarym w parafii żyglińskiej był; urodził się w miasteczku Georgenberg, gdzie mieszkali także jego rodzice i to zamożni.

Otóż tenże ks. Zagalski miał być właśnie synem organisty w naszym mieście oraz proboszczem w Radzionkowie przed ks. Korpakiem. Rzeczywiście ks. Zagalski był w Radzionkowie proboszczem, ale w latach 1804 – 1838. Urodził się on nie w naszym mieście , lecz w Kochłowicach w roku 1771, a ojciec jego urodził się w 1750 roku. Więc ani ojciec, ani jego syn ks. Henryk Zagalski nie mieli z naszym miastem wiele wspólnego, a ks. Henryk zmarł w 1838 roku w Radzionkowie (J. Knosała: „Parafia Radzionkowska – str.195).

A przede wszystkim, tenże ks. H. Zagalski nie może uchodzić za fundatora ołtarza i obrazu M.B. Bolesnej w miasteczku Georgenberg, a to z tego powodu, ponieważ w latach 30-tych XVIII stulecia, w którym to czasie najpóźniej pojawił się kult religijny, powstały z wielkiej czci jaką zaczęto darzyć ten św.Maryjny wizerunek, wtenczas jeszcze nie było Henryka Zagalskiego na świecie.

Można zatem bez ryzyka wyłączyć z naszych rozważań ks. Henryka Zagalskiego, jako fundatora obrazu i ornatów, ponieważ nie był on uczestnikiem wydarzeń, które doprowadziły do sprowadzenia wizerunku MB Bolesnej do drewnianego kościółka w naszym małym mieście, i ufundowania czwartego ołtarza.

Kim był zatem fundator, łaskami słynącego, św. Obrazu MB Bolesnej i dwóch ornatów? Jest wysoce prawdopodobne, co graniczy prawie z pewnością, że fundatorem dwóch ornatów mszalnych, jak i samego obrazu Matki Bożej Bolesnej mógł być ks. Stanisław Sobalski, albo inny ks. o takim samym nazwisku związany z miasteczkiem Georgenberg. Zarówno ks. Stanisław, jego ojciec Szymon i matka Elżbieta pochodzili z miasteczka Georgenberg; tutaj mieszkali. Była to rodzina zamożna, a swego czasu jego ojciec zasiadał w mieście na urzędzie burmistrza (1711 – 1712, za L. Musiołem).

Jeśli w miejsce ks. Henryka Zagalskiego postawimy ks. Stanisława Sobalskiego, to fundator obrazu jak i ornatów staje się bardziej wyrazisty i możliwy do zaakceptowania. A co ich łączy i dzieli? Obydwaj przebywali w Polsce, a dokładnie w Krakowie, lecz nie w tych samych czasach. Zostali wyświęceni na kapłanów. Lecz inne były miejsca ich urodzenia i prowadzenia posługi duszpasterskiej. Ks. Stanisław urodził się zdecydowanie wcześniej od ks. Henryka, co wydaje się być rozstrzygające dla wskazania na to, który z nich mógł być fundatorem wizerunku MB Bolesnej i dwóch ornatów.

Kult Maryjny w Krakowie. Zakon franciszkański powstał na początku XIII wieku w Italii. Jego założycielem był Jan Bernardone, czyli późniejszy św. Franciszek z Asyżu (1182-1226). Uzyskał on zatwierdzenie Reguły życia Braci Mniejszych: w 1209 r. ustne – od papieża Innocentego, a w 1223 r. pisemne – od papieża Honoriusza III. Poprzez czeską Pragę wkrótce Bracia Mniejsi dotarli na ziemie polskie. Około 1234 roku założyli pierwszy klasztor we Wrocławiu.

bazylika

Bazylika św. Franciszka z Asyżu w Krakowie. Widok kościoła widziany z Plant. Autor: Lestat (Jan Mehlich) - Praca własna. Utworzony 18.10.2008. CC BY - SA 3.0. Wikimedia Commons.

Franciszkanie osiedlili się w Krakowie w 1237 roku. Zgodę wyraził bp Wisław, a kapituła krakowska podarowała teren pod budowę. Biskup pozwolił na utworzenie ośrodka duszpasterskiego i z ofiar składanych przez wiernych został zbudowany kościół i klasztor. Wspierali franciszkanów wielcy dobrodzieje, do których m.in. należał Bolesław Wstydliwy. Jest to jedyny klasztor na ziemiach polskich, który nieprzerwanie istnieje do naszych czasów.

Z kościołem są złączone trzy kaplice: Bł. Salomei z jej relikwiami. W tej kaplicy pochowany jest także brat bł. Salomei książę Bolesław Wstydliwy, wielki dobroczyńca. Drugą jest kaplica Męki Pańskiej. Przy niej istniało Arcybractwo o tej samej nazwie, założone przez bp krakowskiego, Marcina Szyszkowskiego w 1595 roku. Artysta Józef Mehoffer, do tej kaplicy, w latach 1933-1946, namalował obrazy drogi krzyżowej.

Znajduje się w niej również grób-sarkofag z relikwiami bł. Anieli Salawy,beatyfikowanej przez Ojca św. Jana Pawła II na Rynku w Krakowie, 13 sierpnia 1991 r. Trzecia kaplica Matki Bożej Bolesnej, została utworzona z północnego ramienia XV-wiecznych krużganków, z zachowanym gotyckim żebrowaniem sklepienia. W kaplicy znajduje się cudowny obraz (Smutnej) Smętnej Dobrodziejki Krakowa (Matki Bożej) z pierwszej połowy XV wieku. Obraz ten został koronami papieskimi ukoronowany przez bp krakowskiego kardynała Jana Puzynę, 20. września 1908 roku. Piękną polichromię w tej kaplicy wykonali w 1897 roku Piotr Niziński i Stefan Matejko.

Arcybractwo Męki Pańskiej (znane też jako Bractwo Dobrej Śmierci) założone zostało pod koniec XVI wieku przez bp Marcina Szyszkowskiego. Pierwsze zebranie tego Bractwa odbyło się 9 czerwca 1595 r. Bractwo miało nie tylko znaczenie religijno-pobożnościowe: jego członkowie prowadzili bowiem działalność społeczną na rzecz więźniów, ze szczególnym uwzględnieniem skazanych na śmierć. Do Bractwa należały osoby wpływowe ze społecznej elity, pochodzących ze znacznych rodów, cieszących się ogólnym szacunkiem, często wysoko wykształceni. Ich działalność była anonimowa – bracia nosili kaptury zasłaniające twarz z wycięciami na oczy.

Bractwo kontynuowało tradycję i idee istniejącego już od XV wieku stowarzyszenia czcicieli Pana Jezusa Cierpiącego i Matki Bożej Bolesnej. Bractwo związane z franciszkanami krakowskimi miało również otwartą drogę do innych kościołów franciszkańskich w Polsce i spowodowało utworzenie co najmniej 27 bractw Męki Pańskiej w całej ówczesnej Polsce.

Po rozbiorach Polski coraz szersze kręgi zataczał kult Matki Bożej Bolesnej, skupiony wokół Jej cudownego wizerunku w krakowskim kościele franciszkańskim. Do bractw dewocyjnych pogłębiających pobożność maryjną należał również Szkaplerz Siedmiu Boleści NMP, propagowany przez zakon franciszkański od początku XVIII wieku. Bractwo Siedmiu Boleści miało na celu uproszenie łaski szczęśliwej śmierci. Na Górnym Śląsku zostało zaprowadzone w Miasteczku Śląskim w 1868 roku, za sprawą ks. Roberta Scholza SJ z Nowego Sącza (kuzyna ks. T. Christopha) i przy pełnej aprobacie ks. T. Christopha, oraz w Bytomiu w parafii pw. NMP (1891-1895).

Wyrazem tego kultu było pozwolenie na erekcję Bractwa Matki Bożej Bolesnej, wystawione przez generała serwitów o. Jana Anioła Mondaniego (27.I.1881), które aprobował bp krakowski Albin Dunajewski (5.II.1881). Bractwo wówczas nie zostało jednak erygowane. Lecz 6. kwietnia 1892 roku generał serwitów o. Andrzej Corrado potwierdził poprzednie zezwolenie, które powtórnie podpisał bp Albin Dunajewski, wówczas już kardynał. Na tej podstawie gwardian krakowski o. Daniel Bieleń dokonał erekcji bractwa pod nazwą „7 Boleści Najświętszej Marii Panny”. Uroczystość odbyła się w kaplicy Matki Bożej Bolesnej dnia 17 lipca 1892 roku. Do tego wydarzenia nawiązał w swojej kronice ks. Teodor Christoph, przy założeniu Bractwa „Matki Bożej Siedmiobolesnej” przy naszej lokalii.

Parafia Wielkożyglińska. W pierwszym protokole wizytacyjnym zarządzonym dla dekanatu bytomskiego w 1598 roku, co miało miejsce jeszcze podczas niewygasłego protestantyzmu na Ziemi Bytomskiej, nie wzmiankowano nic o parafii żyglińskiej. Świadczy to o tym, że parafia była niedostępna dla wizytatora w 1598 roku. Nie zachował się bowiem żaden dokument o tej wizytacji w kościelnym archiwum żyglińskim. W 1601 roku z polecenia ks. bp krakowskiego, Bernarda Maciejewskiego, odbył się zwołany do Oświęcimia zjazd duchowieństwa wizytowanych w 1598 roku parafii. W spisanym ówcześnie dokumencie; „Liber contines decreta executiva...”, brak wzmianki o Żyglinie. W kronice parafialnej pisze się, że wraz z opuszczeniem kościoła żyglińskiego przez protestantów, zaginęły również dokumenty kościelne.

L. Musioł pisze: Myli się bardzo Józef Nowak, autor „Kroniki Tarnowskich Gór...”, który pisze, że kościół żygliński przeszedł dopiero w roku 1618 w posiadanie protestatntów. Przecież już wizytacja ks. Kazimierskiego z roku 1598 zastała kościół w Żyglinie już od dluższego czasu w rękach protestantów. Kościół parafialny w Żyglinie stał się protestanckim najpóźniej około 1570 roku; w tym bowiem roku już w znacznej liczbie kościołów katolickich w Ziemi Bytomskiej zachowały się dowody ich przejęcia przez protestantów.

Z drugiego protokołu wizytacyjnego przeprowadzonego z ramienia biskupa krakowskiego w kościele żyglińskim, w roku 1619 przez ks. kan. Foxa, dowiadujemy się, że kościół ten był pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Wezwanie to jest wymienione po raz pierwszy w historii tego żyglińskiego kościoła, które przetrwało w formie dokumentu. Był to wtenczas kościół sprofanowany przez protestantów. To ten kościół w dużej części zgorzał w listopadzie 1700 roku. Wizytacja ks. Foxa przypadła na początkowe lata okrutnej w skutkach wojny trzydziestoletniej (1618 – 1648), w trakcie której, przez ziemie górnośląskie, przewalały się różnego autoramentu oddziały wojskowe, watahy maruderów, bandy złoczyńców niosących śmierć i zniszczenie..

Ks. Stanisław Sobalski administratorem parafii żyglińskiej. W 1710 roku ks. Błażej Jagurzewski zakończył posługę duszpasterską w Wielkim Żyglinie. Jego następcą został ks. Stanisław Sobalski, obejmując urząd wikarego. Sprawował to parafialne duszpasterstwo przez pięć m-cy, jako administrator parafii. Jako duszpasterz rozległej parafii żyglińskiej wykonywał on swą kapłańską posługę nie tylko w żyglińskim parafialnym kościele, ale także w drewnianym kościółku w mieście swojego urodzenia.

Wtenczas były to jedyne kościoły w tej rozległej parafii. Posługa duszpasterska ks. Stanisława była krótka, trwała zaledwie pięć miesięcy, od listopada 1710 roku do kwietnia 1711 roku. Urodził się on 8 maja 1685 roku w naszym mieście w zacnej rodzinie Sabałów; miasto od czasu jego założenia, nosiło nazwę Georgenberg.

Kandydat na kapłana Stanisław Sobała otrzymał święcenia kapłańskie w Krakowie w 1709 roku. Po święceniach zmienił nazwisko na Sobalski. Jego ojcem był Szymon Sobała, a matka nosiła imię Elżbieta. Jak już wspomniano duszpasterstwo ks. Stanisława Sobalskiego w Wielkim Żyglinie miało charakter krótki i przejściowy, bowiem jego posługa kapłańska rozwinęła się i utrwaliła w Polsce, jak napisano w kronice kościelnej.

Dlaczego ks. Stanisław Sobała zmienił nazwisko i to akurat po święceniach kapłańskich ? Święcenia kapłańskie przyjął pod nazwiskiem rodowym. Co mogło być przyczyną zmiany z chłopska brzmiącego nazwiska na szlacheckie? Rodzina Sobałów była światła, piastowanie przez Szymona urzędu burmistrza (1711 – 1712) w naszym mieście to potwierdza. A może Szymon Sobała nosił wcześniej nazwisko Sobalski? , a jeśli nie on to może przodkowie? To wszystko mogło być, lecz są to tylko przypuszczenia.

Stanisław Sobała będąc w Krakowie przebywał w środowiskach duszpasterskich, jak to w kronice napisano. Nie można powątpiewać w to, że był to młodzieniec inteligentny i chłonny wiedzy. Zapewne inteligentnymi zaletami, pobożnością wyniesioną z domu rodzinnego, zwracał na siebie uwagę swoich mistrzów z zakresu nauki i duchowości. Zamierzenia wobec niego o tym, że powinien pozostać w Polsce musiały mieć swoje uzasadnienie. Warto w tym kontekście zwrócić uwagę na misję, jaka przyświecała stowarzyszeniu czcicieli Pana Jezusa Cierpiącego i Matki Bożej Bolesnej.

Frapujący jest zapis w przywołanej żyglińskiej kronice kościelnej o tym, że posługa kapłańska ks. Stanisława Sobalskiego rozwinęła się i utrwaliła w Polsce. Ten kto to zapisał w kronice wiedział więcej, aniżeli zapisał. A więc nasz wikary wrócił do Krakowa, a w jakie miejsce ówczesnej Polski go stamtąd wysłano? Tego nie wiemy. Czy dlatego zmienił nazwisko, aby pozostać w Krakowie? Ale w jakim celu? Takim celem mogło być Arcybractwo Męki Pańskiej, które założył bp krakowski Marcin Szyszkowski. Jakie były wymagania dla kandydujących do bractwa, wskazano już wcześniej – raczej nie było tam miejsca dla osób pochodzenia chłopskiego.

To daje do myślenia, mogło się zdarzyć, ale czy się tak stało? Czy ks. Stanisław Sobalski miał powody, aby zafundować lokakalii miasteczkowskiej św. Wizerunek Cierpiącej Matki Bożej i dwa ornaty? Można sądzić, że krakowscy franciszkanie mieli wobec niego pewne zamiary, o których ks. Stanisław miał wiedzę, którą podzielił się z rodziną, co jest oczywiste. Było to znane również tej osobie, która wpisała w kronice, że jako duszpasterz był czynny w Polsce i to z dużym powodzeniem. Kim była ta osoba? Mógł to być jego następca, ks. Michał Janowski, proboszcz parafii żyglińskiej, któremu mógł się zwierzyć z pewnym zastrzeżeniem, aby o tym nie rozpowiadać, ponieważ był to wyjazd na zawsze, na przepadłe.

Nie można zatem wykluczyć tego, że ten młody kapłan był świadom tego, iż opuszcza miejsce swojego urodzenia na zawsze i podarowanie św. Obrazu MB Bolesnej filii kościoła żyglińskiego, było duchowym i materialnym aktem wdzięczności wobec miejsca swojego urodzenia i tych wszystkich, pośród których się wychował. A dlaczego właśnie taki wizerunek Maryjny? Ponieważ należał on do kultu Arcybractwa Męki Pańskiej i Matki Boskiej Bolesnej, czyli do Zgromadzenia Zakonnego, które wybrał albo, do którego go powołano.

W tym czasie, w naszym mieście, było więcej rodzin, które nosiły nazwisko Sobała bądź Sobalski. W 1722 roku, dnia 19 kwietnia odbywa się chrzest dziecka w drewnianym kościele, i udziela go ks. Andrzej Sobalski, wówczas jeszcze neoprezbiter. Tradycja i przekaz ludowy (co wykazano wcześniej) wskazuje na Sobalskiego jako fundatora Obrazu MB Bolesnej i ołtarza, w którym wizerunek został umieszczony. Nie ma żadnej pewności co do tego, który z nich to uczynił, lecz więcej przesłanek przemawia za ks. Stanisławem.

Pożar parafialnego kościoła w Wielkim Żyglinie. Po pożarze parafialnego żyglińskiego kościoła, co miało miejsce prawdopodobnie w listopadzie 1700 roku. Monografista parfii Żyglińskiej L. Musioł pisze, że nigdzie dokładnej daty tego pożaru nie wyczytał. Lecz do 20 listopada 1700 roku odbywają się w tym kościele czynności duszpasterskie. Ale od dnia 23 listopada tego samego roku, już wszystkie te czynności aż do końca 1705 roku mają miejsce wyłącznie w kościele filialnym w Miasteczku, potwierdzają to metryki kościelne.

Budowę nowego kościoła z drewna rozpoczęto w 1703 roku, na tym samym miejscu, nieco od wsi oddalony, na wyniosłym pagórku. Podczas tego pożaru nie wiele się dało uratować, ale ks. Ostaszewski napisał, że z pośród tego, co uratowano znalazły się dwa gotyckie boczne ołtarze. Czy już wtedy jeden znich był opatrzony obrazem Matki Boskiej Bolesnej? Tak mogło być, a ponieważ były to ołtarze o małych wymiarach i luźno ustawione, ułatwiło to ich wyniesienie z kościoła podczas pożaru, i te okoliczności zadecydowały, że można je było uratować W parafialnym żyglińskim kościele było miejsce dla św. M.B. Bolesnej, tym bardziej, że Jej kult mocno dawał znać o sobie, chociażby poprzez bliskość kultu Maryjnego w Krakowie, a także pojawiającego się i osadzającego się już trwale w okolicach górnośląskich.

Protokół wizytacyjny ks. dziekana Bartuzela. W protokole wizytacyjnym dekanatu bytomskiego z lat 1792-1793 zapisano odnośnie parafialnego kościoła w Żyglinie, jak następuje: w § IV O ołtarzach w kościele: są trzy ołtarze w kościele, w pierwszym dużym (głównym) są 2 obrazy. Jeden obraz Narodzenia Matki Boskiej; drugi nad nim w górze św. Anny. A na str 168 w § I napisano: Kościół położony jest ku wschodowi słońca pod tytułem (wezwaniem) św. Narodzenia Matki Boskiej. Drugi ołtarz mały (boczny), po prawej stronie, w którym jest obraz Matki Bożej Bolesnej. Trzeci ołtarz także mały, po lewej stronie, w którym jest obraz św. Antoniego Padewskiego, do którego tutejszy lud z okolicy szczególniejsze ma nabożeństwo.

Jak już wspomniano ks. Stanisław Sobalski pełnił funkcję administratora, jako wikary, w parafii żyglińskiej (23.10.1710 – do 4. 10.17110, krótko, ale wystarczająco, aby przenieść obraz M.B. Bolesnej z żyglińskiego, parafialnego kościoła do filii tego kościoła w miasteczku Georgenberg. Czy można o taki czyn posądzać niedawno jeszcze wyświęconego kapłana? Dopuszczenie się takiej profanacji byłoby bardzo poważnym wykroczeniem przeciwko nie tylko prawu kanonicznemu, a czyn nie byłby możliwy do ukrycia. Piszę o tym, ponieważ pojawiały się takie karkołomne hipotezy. Lecz zostały one zniesione przez zapisy w przywołanym protokole wizytacyjnym ks. dziekana bytomskiego Bartuzela, w którym znalazł się opis wizerunku M.B. Bolesnej w żyglińskim kościele, który uratowano w czasie pożaru w 1700 roku. Prawdopodobnie był On umieszczony w jednym z bocznych ołtarzy, które zostały wyniesione. A świadczy to o tym, że dobrze miał się ten wizerunek Matki Bożej Bolesnej w żyglińskim parafialnym kościele, i nic nie uchybiło Jego czci, tym bardziej, że i w naszym drewnianym kościółku, w tym samym czasie, (1792-1793), a nawet wcześniej każdy mógł się pokłonić wizerunkowi św. MB Bolesnej. Natomiast nie wiemy nic o wyglądzie obrazu M.B. Bolesnej w żyglińskim kościele, lecz raczej nie był to identyczny wizerunek Bolejącej Matki Siedmiobolesnej, bo też nigdzie nie wspominano o takim wizerunku w żyglińskim kościele.

 



Autor artykułu : Leonard




© Copyright Leonard Hajduk

Design www.bambynek.com