Flag Counter
Flag Counter
 





Temat : Obraz MB Bolesnej w filialnym kościele, lokalii i parafii / 2

Kategoria :  Teksty i opisy z dawnych kronik       Data : 2019-04-04 18:47:12

Zanim wystawiono drewniany kościół. Rodzime budownictwo drewniane na naszych ziemiach nie jest jednolite, ale posiada szereg właściwości regionalnych. Kościoły drewniane na Śląsku, zwłaszcza na obszarze nazywanym historycznie Górnym Śląskiem, tworzą oddzielną grupę zarówno z uwagi na stosowanie pewnych specyficznych rozwiązań technicznych jak i przestrzennych.

Jeśli w mieście, a taki status posiadało miasteczko Georgenberg, swoją siedzibę miał kolator, a miał, to z reguły jego starania zmierzały do tego, aby kościół został zlokalizowany w pobliżu jego siedziby, nawet gdyby inne usytuowania były korzystniejsze. Działka przeznaczona pod drewniany kościół, podobnie jak i pod drewniany magistrat zostały wyznaczone przez starostę bytomskiego. Najpierw wzniesiono drewnianą siedzibę magistratu, co było konieczne, a dopiero około stu lat później drewnianą budowlę kościoła, który stał się filią żyglińskiego. Przyszły kościół został wystawiony w miejscu, które zaplanowano dla tego celu wcześniej. Czy wystawiono go w bliskości siedziby swojego patrona, którym była gmina miejska (magistrat)? Tak mogło być.

Proboszcza żyglińskiego dowożono prostą droga z plebanii do filialnego kościoła, a obok stała budowla magistracka. W tym urzędzie, tak można mniemać, nie jeden raz gościł proboszcz żygliński, ponieważ to wszystko było „po drodze”; a nie brakowało spraw , które należało omówić.

To prawdopodobnie w archiwum tego magistratu poszukiwał ks. Teodor Christoph dokumentacji, które stanowiły dowody na ustanowione fundacje lokalii kościelnej, jak i zapisy odnoszące się do początków kultu dla wizerunku Cierpiącej Matki Bożej; na to ostatnie można było bardziej liczyć w żyglińskich zasobach archiwalnych, ponieważ zawsze coś mogło się zachować w parafialnych depozytach archiwalnych.

Czwarty ołtarz. Gdy obraz Matki Boskiej Bolesnej znalazł się już w kościele filialnym, został umieszczony w czwartym ołtarzu, który wystawiono w nawie, przy ścianie północnej.

Można sądzić, że czwarty ołtarz powstał w drewnianym kościółku wtedy, gdy obraz, o którym tu mowa, został lokalii podarowany.; wydaje się, że ołtarz ten zbudowano z myślą umieszczenia w nim obrazu Cierpiącej i Smutnej Matki Bożej.

Prawdopodobny darczyńca pochodził, jak już wspomniano, z zamożnej rodziny Sobalów. Pobieranie nauki w gimnazjum i seminarium wiązało się z wydatkami, a co dowodzi, że Sobalowie byli rodziną zamożną. Niewykluczone, że to ona samodzielnie albo w jakiejś poważnej części ten czwarty ołtarz ufundowała, byłoby to dopełnieniem tego co rozpoczął ich syn Stanisław.

Gdy wystawiano czwarty ołtarz, pojawiła się okazja do tego, aby zmontowany został mechanizm, który umożliwiał zasłanianie wizerunku M.B. Bolesnej, co też zostało wykonane. Z chwilą, gdy nowo wystawiony ołtarz był gotowy, darowany lokalii obraz został w nim umieszczony.

Jak zapisano w kronice (ks. Teodora...) zasłona, która zasłaniała wizerunek św. Cierpiącej Matki Bożej, przedstawiała malowidło figuratywne, i jak się przypuszcza był to prawdopodobnie obraz Wniebowzięcia N.M. Panny.

Ołtarz ten, jak zapisano w kronice, nie był jeszcze poświęcony, a co przemawia za tym? a to, że nie był on jeszcze wystawiony, gdy sufragan krakowski Mikołaj Oborski, konsekrował nowy drewniany kościółek w 1670 roku, bo raczej go nie pominął rozmyślnie ani przez przypadek, a dlaczego nie, ponieważ wtenczas jeszcze tego ołtarza nie było.

A wystawiony został, jak już wspomniano w czasie, gdy obraz MB Bolesnej pojawił się w lokalii, a więc kiedy? Nie było go jeszcze w 1720 roku, co stwierdzono podczas wizytacji w tym samym roku, a była to wizytacja ks. kanonika Lochmana.

W latach 1722 – 1730 proboszczem żyglińskim był Bartłomiej Służyński. Nie zasłużył on się poświęceniem czwartego ołtarza, który niekoniecznie musiał być już wystawionym. Jak wiemy z doświadczenia życiowego kapłani mają te same cechy co ludzie świeccy: uzdolnienia, charaktery i temperamenty.

Pierwsza wzmianka o istnieniu czwartego ołtarza pochodzi z 1736 roku. Pewnym jest, że sprawa ołtarza nabrała „rozpędu” z chwilą, kiedy parafię żyglińską objął ks. Andrzej Kempa, a miało to miejsce 15 września 1730 roku. Czwarty ołtarz mógł zostać wystawiony w przedziale czasowym 1731 – 1735.

W 1736 roku, dzięki staraniom ks. Andrzeja, sprowadzono na czwarty ołtarz, dotąd nie poświęcony, nowy i poświęcony portatyl. Od tego czasu można było przy tym ołtarzu odprawiać Msze św.

Kiedy pojawiły się pierwsze wota przy obrazie i to zapewne nie datowane, tego nie wiemy. Nie wszystkie wota były datowane. Jedno z najstarszych, a nie musiało ono być pierwsze, zawieszone zostało w 1734 roku, lecz było już datowane. Następne w kolejności z wygrawerowaną datą bądź w inny sposób datowaną, złożono w 1743 roku.

kościół żygliński

Widok żyglińskiego kościoła parafialnego od strony północnej.

Został zbudowany w 1842 roku za staraniem ks. Ignacego Hollecko. Miało to miejsce w kilka lat po zamknięciu dostępu do kościoła drewnianego z powodu niebezpieczeństwa samoczynnego rozpadu. Gdy nowy kościół udostępniono wiernym, brakowało mu wieży kościelnej. Wystawił ją dopiero ks.K. Klose w październiku 1874 roku. Autorem foto jest Przykuta.

W 1760 roku ks. proboszcz A. Kempa wystarał się o specjalny przywilej dla ołtarza M.B. Bolesnej, a nadany przez ks. bp krakowskiego Kajetana Sołtyka, na podstawie uprawnienia papieża Klemensa XIII z dnia 21 listopada 1759 roku. Trudził się ks. Andrzej duszpasterstwem w parafii żyglińskiej do 1782 roku. Ma wiele zasług wobec filialnego kościoła w naszym mieście. Zmarł 24 listopada 1782 roku. Pochowany został w kościele żyglińskim.

Zwięzły i krótki opis z inwentarza filialnego kościoła: Czwarty ołtarz niekonsekrowany, lecz z portatylem konsekrowanym, snycerską robotą robiony i malowany w szafir, przyozdobiony czterema kolumnami, w którym jest obraz Matki Boskiej Bolesnej za szkłem, łaskami słynący. Po bokach tego ołtarza są dwie statuy, drewniane, malowane. Jedna św. Katarzyny, druga św. Barbary. Przed tym ołtarzem są balasy drewniane, stolarską robotą robione, w modry marmur malowane. Na tym ołtarzu jest cimborium, w którym jednak nigdy się Sanctissimum nie konsekruje, chyba w samo święto Matki Boskiej Bolesnej, dla ludzi.

Oltary

Stan dzisiejszy czwartego ołtarza.

Jego foto wykonał w okresie międzywojnia Józef Dańda, i należy do zbiorów J.Dańdy zdeponowanych w Muzeum Historii Katowic. Pobrano je z publikacji "Miasteczko Śląskie dawniej i dziś". Autorem tekstu i koncepcji edytorskiej jest Marek Wroński.

Te balasy pamiętam jeszcze z własnego doświadczenia, gdy byłem ministrantem, a w drewnianym kościele był urządzony grób Pański podczas Wielkiego Postu, a my ministrańci mieliśmy dyżury przy grobie Pańskim ( ks. Władysław na tę okoliczność sporządzał specjalną listę, przeznaczoną dla ministrantów), a dyżur przy grobie Pańskim polegał na klęczącej adoracji grobu Pańskiego.

Opis niektórych wot przy wizerunku M.B. Bolesnej; Inventarium – str. 5 „Kroniki”.

7 Mieczyków srebrnych; 2 Krzyżyki małe, srebrne; 8 Tabliczek czterograniastych, małych, srebrnych;1 Ręka wielka, srebrna; 1 Nóżka mała, srebrna; 4 Osóbki małe, srebrne; 6 Serc srebrnych.

Ks. Augustyn Ostaszewski, proboszcz parafii zyglińskiej, uzyskał dla ołtarza Matki Boskiej Bolesnej trwały przywilej: de eliberatione animae ex purgaratorio, od papieża Piusa VII, pod datą 11 luty 1803 rok, za zezwoleniem ordynariusza diecezji krakowskiej ks bp Andrzeja de Rawa Gawrońskiego.

Ustanowienie lokalii. W kronice rękopiśmiennej znajduje się wzmianka, że już w 1815 roku parafianie z naszego miasta domagali się przyznania duszpasterza dla filialnego kościoła. Lecz starania te okazały się wtenczas nieskuteczne. Nie była wtenczas przyjazna dla tej sprawy zmiana diecezjalnej przynależności (1821 rok) oraz niedobre stosunki w w Kurii Diecezjalnej wrocławskiej (biskup, hr. Sedlnicky – stał się później protestantem), nie sprzyjało to normalnej pracy administracyjnej w Diecezji. Dopiero w 1845 roku, gdy kierownictwo Diecezją wrocławską przejął kardynał Melchior von Diepenbrock, nastały warunki dla realizacji zamiaru utworzenia samodzielnej lokalii w naszym mieście.

Już podczas spotkania w dniu 23 stycznia 1845 roku, w którym uczestniczyli: ks. prob. Hollecko z Żyglina; przedstawiciel Zarządu Kościelnego filialnego Kościoła, Pawel Siwiec, oraz przedstawiciele miejscowego magistratu w osobach: burmistrz, Tomasz Wodarczyk; skarbnik, Antoni Citronowski; radny, Stefan Cellary; radny, Ignacy Jarzombek, oraz Andrzej Woźniczka.

Zgromadzenie to podjęło uchwałę o zapewnieniu dla ustanowionego urzędu lokalisty podstaw materialnych, kwaterunkowych i opałowych. Patron, czyli magistrat przyznał jedynie 120 talarów rocznej gotówki dla urzędu lokalisty. Władze kościelne i Królewska Regencja w Opolu nie zgodzili się na roczne odszkodowanie (tak nazywano wynagrodzenie) w tej wysokości i wskazały, że powinna to być kwota 200 talarów. Sprawa utworzenia lokalii stanęła z tego powodu w miejscu. Dopiero pisemna ingerencja w tej sprawie starosty bytomskiego z dnia 20 stycznia 1847 roku, skierowana do dziekana bytomskiego, ks. prob. Markiefki, nadała sprawie nowy bieg, stawiając jednocześnie zarzuty bierności ks. prob. żyglińskiemu, Hollecko. W kosekwencji tego „urzędowego zgrzytu” ks. Hollecko opuścił parafię żyglińską, którą objął „wikary powiatowy” ks. Frieben.

Jednocześnie powrócono do nie uregulowanego odszkodowania dla urzędu lokalisty. Ta kłopotliwa sprawa została załatwiona w ten sposób, że parafialny urząd żygliński zgodził się oddać część fundacji mszalnych nowemu lokaliście w miasteczku Georgenberg, co sprawiło, że dochód lokalisty przekroczył wymagane przez władze kościelne 200 talarów rocznie. Były to ciężkie czasy; w latach 1847/48 ludność głodowała i była dziesiątkowaną przez epidemią tyfusu.

prezbiterium

Prezbiterium drewnianego kościoła,

Ołtarz wyposażony jest w elementy współczesne, z lat jego budowy oraz starsze od samej fary. W centralnym miejscu ołtarza umieszczono barokowy obraz "Wniebowzięcia NMP". Namalowany został na płótnie w trzecim ćwierćwieczu XVII w. Artysta pozostawił inicjały"P.T." Foto pobrano z monografii "Miasteczko Śląskie dawniej i dziś" Autor tekstu i koncepcji edytorskiej Marek Wroński.

W lipcu 1849 roku Kuria Biskupia we Wrocławiu wyraziła zgodę na ustanowienie w miejsce dotychczasowej miasteczkowskiej filii przy parafialnym kościele w Wielkim Żyglinie lokalii, ale pod warunkami, które sądownie określono i przyjęto w sierpniu tego roku. Aktem erekcyjnym lokalii miasteczkowskiej jest dokument Kurii Biskupiej z dnia 31 sierpnia 1849 roku

Uroczyste przekazanie lokalii pierwszemu lokaliście, ks. Antoniemu Joschowi odbyło się 1 października 1849 roku. W zastępstwie ks. Fietzka z Piekar tradycję (wprowadzenie na urząd) przeprowadził jego zastępca (actuarius cirkuli) w obecności członków miasteczkowskiego magistratu.

Opis wotów. Przy wizerunku Cierpiącej Matki Bożej pojawiły się z czasem wota, jako wyraz podziękowania za otrzymane łaski. Pisemną ich inwentaryzację z podaniem ich wagi w łutach, zawieszonych przy wizerunku Matki Bożej Bolesnej, sporządził ks. lokalista Antoni Josch w 1850 roku:

Srebrny łańcuszek z monetą pamiątkową. Na przedniej stronie popiersie kobiety ukoronowanej, zaś na odwrocie tarcza z wyobrażeniem św. Jerzego na koniu, jak smoka przebija, poza tym na obydwu stronach wkomponowano w otoki napisy z podaniem roku 1734. Waga wota 6 łutów.

Dwa wota: Serce, na którym wybito monogram z imieniem Maryi oraz serce mieczem przebite i małe gładkie serce. Waga wotów razem 2 łuty.

Większe gładkie serce. Na odwrocie wypisano atramentem: 1 talar. Waga wota 2 łuty.

Tłoczone popiersie kobiety i gładka noga. Na odwrocie wygrawerowany rok 1743. Waga wota 1 i ¾ łuta.

Wytłoczona klęcząca postać. Waga wota 1 i ½ łuta.

Maryja z Dzieciątkiem Jezus, której stopa opiera się na półksiężycu. Waga wota 2 łuty.

Stemplowana tabliczka wotywna, na której wygrawerowana Maryja siedmioma mieczami przebita, a przed nią klęcząca postać kobieca. Waga wota 1 i ½ łuta.

Podobne wotum, jak wyżej, na którym Maryja mieczem przebita, a przed nią klęcząca postać kobieca. Waga wota 4 łuty.

Tabliczka, na której przedstawiona jest klęcząca rodzina przed Opatrznością Boską. Waga wota 3 łuty.

Tabliczka z wytłoczonym wizerunkiem Matki Bożej Bolesnej, przekłutej siedmioma mieczami i klęczącą postacią kobiecą. Waga wota 1 i ¾ łuta.

Tabliczka z wytłoczoną, klęczącą postacią kobiecą modlącą się z różańcem w ręku przed Opatrznością Bożą. Po prawej i lewej stronie litery (M. S.). Waga wota 4 i ¼ łuta.

Tbliczka z wytłoczonym wizerunkiem Matki Bożej Bolesnej w chmurach oraz klęczącymi postaciami mężczyzny i kobiety. Waga wota 3 i ¼ łuta.

Tabliczka z wyobrażeniem Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus. Waga wota 2 i ¼ łuta.

Wytłoczona dłoń ze srebrnych pierścionków. Waga wota 7 i ½ łuta.

Siedem mieczyków przy wizerunku Matki Bożej Bolesnej. Były one tak zamocowane, że nie  dało się ich zdjąć bez uszkodzenia obrazu, dlatego nie zostały zważone.

Korona srebrna. Z tej samej przyczyny, jak wyżej, nie została zważona.

Uwagi ks. A. Joscha do ewidencji wotów: Ważono je na zwykłej wadze, stąd ich ciężar podano w przybliżeniu. Ważenie odbyło się w miasteczku Georgenberg, dnia 11 kwietnia 1850 roku.

Podpis: (-) ks. A. Josch

Na terenie Prus do 1886 roku posługiwano się łutem, jako jednostką wagową srebra. 1 łut = 14,61 gr; 32 łuty = 0,4675 kg. Srebro przeznaczone na wyroby artystyczne, monety jest stopem srebra i miedzi. Dodatek miedzi jest minimalny, ale konieczny, bo prowadzi do utwardzenia stopu.

Restauracja wnętrza kościelnego. W 1876 roku odnowiony został ołtarz Matki Boskiej Bolesnej (czwarty). Na nowo ozdobił go malarz, złotnik Stelzer ze Strzegomi. Prace rozpoczęto 11 lipca, a trwały do 16 sierpnia. Koszt robót odnawiających zamknął się kwotą 139 talarów, czyli 390 mk. Już wtedy, w tym czwartym ołtarzu był umieszczony obraz zasuwalny, o czym wspomniano już wcześniej. Także i ta zasłona została na nowo wymalowaną (nowy wizerunek). Według kronikarskiego zapisu malarz wzorował się na stalorycie Wagnera. Ściany drewnianego kościoła zdobiły liczne i różne obrazy. („Zapiski parafialne ks. T. Christopha...).

W okresie prowadzenia duszpasterstwa przez lokalistę ks. T. Christopha, zawieszono przy wizerunku Matki Boskiej Siedmiobolesnej trzy wotywa.

Arcybractwo 7-miu Boleści Matki Bożej, zgoda na święcenie szkaplerzy i różańców. 25 listopada 1880 roku kuzyn ks. T. Christopha, Robert Scholtz S.J. w Nowym Sączu pośredniczył w utworzeniu przy tutejszym kościele Arcybractwa 7-miu Boleści Matki Bożej. W Rzymie, w tym dniu, nastąpiło kanoniczne założenie Bractwa przez Generalnego Przeora Zakonu Serwitów Jana Angelusa Marię Mondaniego, profesora Świętej Teologii, konsultora kongregacji rytu i doktora florenckiego kolegium teologicznego, i został udzielony piszącemu niniejsze zapiski ( lokaliście ks. T. Christophowi) przez prowincjała z Tyrolu br. Dominicusa Marię Liesnera, lektora teologii w Insbrucku, osobisty fakultet poświęcania szkaplerzy i różańców 7-miu Boleści Matki Boskiej. Datum Oenoponti, die 30 Nov. 1880. Zezwolenie ze strony księcia bp nastąpiło pod datą 25 lutego 1881 r.

Pątnicy. Do Matki Boskiej Bolesnej w miasteczku Georgenberg pielgrzymowały nie tylko rodziny śląskie z tarnogórskiej okolicy, ale nawet z Olkusza (Małopolska) ze swoimi problemami, cierpieniami i prośbami. Nabożeństwo pokutne nawiązywało do dawnej tradycji, wtedy to ta niewielka mieścina stała się jednym z najważniejszych sanktuariów Białego Śląska. Wiodącym śpiewem w sanktuarium tego małego miasteczka, była pieśń, prawdopodobnie autorstwa ks. Norberta Bończyka; Pożądana godzina nam się zbliżyła. Jednym z wielu czcicieli tego Maryjnego wizerunku był ks. T. Christoph, lokalista tego kościółka, a także kaznodzieja i spowiednik na Górze św. Anny (za ks. Janem Góreckim).

Ks. Benon Drzezga. W rzędzie miejscowych lokalistów na miejscu ósmym znalazł się ks. Benon Drzezga (17.11.1902 - 7.10.1914). Urodził się 16 czerwca 1871 r. w Chebziu. Należał do uczniów ks. T. Christopha, który jego i wielu innych (szacuje się ich liczbę na 200), przygotowywał do egzaminu, po którego zdaniu młodzieniec mógł podjąć naukę w gimnazjum w wyższej klasie, przez co skracał lata szkolnej nauki, co przynosiło znaczną ulgę finansową dla rodziców nie zawsze zamożnych, którzy nie musiele uiszczać czesnego od pierwszej do ostatniej klasy przez kolejne lata nauki gimnazjalnej; np. młodzieniec przygotowany przez ks. T. Christopha rozpoczynał naukę od klasy drugiej bądź trzeciej, a nauka trwała pięć lat.

Święcenia kapłańskie przyjął młodzieniec Benon 11 czerwca 1898 roku. Zanim objął lokalię w naszym mieście trudził się jako wikary w kościołach bytomskim i zabrskim.

Benon Dryeyga

Foto ks. Benona Drzezgi. Pobrano z parafialnego archiwum.

Ks. B. Drzezga będąc lokalistą w miasteczku Georgenberg podjął się trudnego zadania, którym było zbudowania murowanego kościoła z uwagi na wzmagającą się ciasnotę w kościele drewnianym.

Przekazy kronikarskie świadczą o jego wyjątkowym nabożeństwie do wizerunku „7-miu Boleści Najświętszej Maryi Panny”, umieszczonym w czwartym ołtarzu drewnianego kościółka, co było zapewne rezultatem ukształtowania religijnego przez ks. Teodora Christopha, u którego pobierał naukę, przygotowującą do egzaminów gimnazjalnych, także młodzieniec Bennon z Chebzia.

Starania i zabiegi ks. Benona Drzezgi. Można przyjąć bez większego ryzyka, że zanim ukończono budowlę murowanego kościoła, ks. Benon, zabiegał i czynił starania o ustanowienie dla budowanego kościoła wezwania św. Matki Boskiej Bolesnej, o czym wspomina monografista L. Musioł. Lecz nie osiągnął tego celu, bo nie zależało to jedynie od jego pragnienia i starań, co pozwala na wyrażenie osądu, że zapewne wystąpiły przeszkody, których nie mógł pokonać ten energiczny i zapobiegliwy kapłan.

Przeniesienie św. wizerunku Matki Bożej Siedmiobolesnej. Dlatego swoje starania i zabiegi roztropnie zamienił na to, aby wizerunek św. Cierpiącej Bożej Matki został przeniesiony z drewnianego kościółka, do nowo wystawionego, murowanego, który miał otrzymać patronat pod wezwaniem św. Wniebowzięcia NMP., o czym zadecydowano już wcześniej i to tam, gdzie takie decyzje zapadają. To też kościółek drewniany jak i murowany miały to samo wezwanie św. Wniebowzięcia NMP.

Przy zamierzonym przeniesieniu św. Wizerunku Cierpiącej Bożej Matki, jawiło się mniej przeszkód i można było podnieść istotne i racjonalne argumenty, wspierające przenosiny obrazu, do których należały: ciągle żywe i liczebnie rozwijające się pątnictwo, do słynącego łaskami wizerunku św. M.B. Bolesnej, o czym można się przekonać w zachowanych zapiskach kronikarskich. Dobrze było przenieść św. wizerunek Cierpiącej Matki Bożej do murowanego kościoła, ponieważ niebezpieczne zagrożenia i niewygody, brały się z ciasnoty w drewnianym kościele; pątnicy podczas nabożeństwa stali w kruchcie, w sobotach i na placu kościelnym, a deszcze i burze nie omijają świąt kościelnych.

Ta rzeczywistość była znana powszechnie także tym , którzy byli odpowiedzialni za utrzymanie w obrębie kościołów porządku, bezpieczeństwa, czyli żandarmerii, straży przeciwogniowej, władzom samorządowym, niższemu i wyższemu duchowieństwu. A pożary zagrażały drewnianemu kościółkowi i to kilka razy, o czym pisano już w innych opracowaniach, zamieszczonych na tej stronie, a zatem nie było to niebezpieczeństwo wymyślone. Nie można więc było udawać, że zagrożenie nie istnieje, bowiem było ono realne tak dla pątników, jak i dla św. Maryjnej ikony.

Ponieważ pątnicy mieścili się w znacznej liczbie w nowym murowanym kościele, toteż przez to wspomniane zagrożenia byłyby zdecydowanie zredukowane. Pątnicy przybywali do miasteczka Georgenberg, aby zobaczyć oblicze św. Wizerunku i nikt nie chciał być tego widoku pozbawionym, a co występowało nagminne przy ciasnocie w drewnianym kościele.

Wydaje się, że całościowa argumentacja przemawiała do wyobraźni decydentów, tak dla ówczesnej hierarchii kościelnej, jak i dla władz cywilnych, a to dlatego, ponieważ żadna z wymienionych i kompetentnych instytucji, organizacji nie chciała brać na siebie oczywistej odpowiedzialności za skutki dramatycznych wydarzeń, które mogły wystąpić.

Przyznać trzeba, że dobrze sobie to ks. Benon wykombinował, bo należał do kapłanów roztropnych, i dlatego nie napotykał na trudności z przeniesieniem św. Wizerunku Matki Boskiej Bolesnej do nowo powstałego kościoła. Tym bardziej, że o takim zamiarze, musiał złożyć powiadomienie komu trzeba, ponieważ nie mogła to być jedynie „czysta” samowola, a dlaczego to powiadomienie było ważne, aby nikt w razie nieszczęścia nie zasłaniał się niewiedzą. Czego doświadczamy tak obficie w czasach dzisiejszych.

Przeniesienie obrazu wiązało się z wydatkiem pieniężnym. W ważnych sprawach majątkowych rozstrzygająca była akceptacja wydatku przez Kościelną Radę Gminną. Rada nie zawsze była jednomyślna. Radę było jednak łatwiej przekonać, co do zasadności przeniesienia obrazu, ponieważ cały zespół znał z osobistego doświadczenia wzbierające się zagrożenia, które brały się z ciasnoty w drewnianym kościele. A zatem z tej strony nie powinne były wystąpić żadne opory, co więcej, można sądzić, że z ich strony było wsparcie dla zamiaru ks. Benona. Ostatecznie mógł się zaradny kapłan Benon uciec do ofiarności wiernych i licznych pątników, co pokryło by z pewnością koszty przenosin.

Obraz został umieszczony w ołtarzu głównym, gdzie zmontowano urządzenie, które umożliwiało Jego wyniesienie na centralne miejsce w tym ołtarzu, gdy odbywały się nabożeństwa ku czci św. Matki Boskiej Bolesnej (odpusty itp). Po zakończeniu nabożeństwa obraz był opuszczany do specjalnej niszy w ołtarzu. Czy tak się dzieje do dnia dzisiejszego? Nie wiem, ponieważ nie posiadam wiedzy o ewentualnych dokonanych zmianach.

Data i opis pod obrazem M.B. Siedmiobolesnej. W „Gościu Niedzielnym” datowanym na 28 lipca 2014 roku zamieszczono wizerunek św. Matki Boskiej Bolesnej z kościoła p.w. N.M. Panny Wniebowziętej w Miasteczku Śląskim, który, jak dodano, jest umieszczony w centrum głównego ołtarza. Autorem foto obrazu jest p. Hubert Kalla, a autorką opisu p. Anna Szadkowska, która jest diecezjalnym konserwatorem diecezji gliwickiej.

wizerunek

 

Wizerunek został pięknie ujęty i opatrzony informacją: „Obraz MB Siedmiobolesnej z 1669 roku odbiera dziś cześć w ołtarzu głównym kościoła Wniebowzięcia NMP w Miasteczku Śląskim”. Czy data sporządzenia obrazu została dodana przez p. Huberta Kalla, czy może przez p. Annę Szadkowską? tego z opisu nie można się dowiedzieć. Brak źródła, które wspiera wypisaną datę, rodzi uzasadnione wątpliwości, co do jej prawdziwości. Chyba, że źródło zostało podane w innej publikacji mnie nie znanej, lecz ta oszczędność źródłowa nie byłaby niczym uzasadniona.

Do jakiego wydarzenia może się odnosić data 1669 rok? Wiadomo, że jest to rok kalendarzowy wyprzedzający poświęcenie drewnianego kościoła przez krakowskiego ordynariusza. W głównym ołtarzu tego drewnianego kościoła był wówczas umieszczony obraz Wniebowzięcia N.M. Panny, który został namalowany na płótnie w trzeciej tercji XVII w. (1669 r. ?) i opatrzony sygnaturą artysty "P.T.".

W przeciwieństwie do Obrazu Wniebowzięcia N.M. Panny, wizerunek Matki Boskiej Siedmiobolesnej nie jest datowany. A zatem zamieszczenie daty 1669 r. przy tym ostatnio wymienionym obrazie, nie jest zgodne z zapisami źródłowymi.

Żałować należy, że poskąpiono nam podania źródła bądź źródeł, bo przecież skądś się ta data wzięła. Czy to ma być tajemnicą? Pamiętamy przecież, że Prawda ma nas wyzwolić, a na dodatek nie trzyma się świecy pod korcem!

Zasłużony monografista kościelnych dziejów w Miasteczku Śląskim, śp. Antoni Famuła, w swoim opracowaniu „Dom Boży Na Wieki” 2007; przy opisie głównego ołtarza w murowanym kościele, zanotował: „Płaskorzeźba Wniebowzięcia NMP z aniołami zasłaniana jest przesuwnym barokowym obrazem Matki Bożej Bolesnej, Łaskami słynącej z wotami – przeniesionym z kościoła zabytkowego. Obraz malowany na desce osłonięty jest kutą (trybowaną LAH) srebrną koszulką i pochodzi prawdopodobnie z 1700 roku”. Autor nie podaje źródła, ani przesłanek, które skłoniły go do przyjęcia tej daty, ale niezależnie od tego podchodzi do niej z wyraźną ostrożnością.

Przeniesienie św. Wizerunku Cierpiącej Madonny. W przywołanym już artykule z „Gościa Niedzielnego”, pojawiła się jeszcze druga ważna data, która odnosi się do roku umieszczenia wizerunku obrazu św. Matki Boskiej Bolesnej w głównym ołtarzu murowanego kościoła. Napisano: „W 1910 r. obraz przeniesiono do ołtarza głównego w nowo wybudowanym kościele parafialnym”. I w tym wypadku ta ważna data jest „sucha” bez towarzyszących odniesień źródłowych, a przecież takowe istnieje.

przeniesienie

W głównym ołtarzu widoczny jest wizerunek Smutnej i Bolesnej Matki Bożej. Data sporządzenia wizerunku nie jest znana.

Na źródło zasługuje fotografia widokówki z około 1910 r., ukazująca część nawy i całość prezbiterium nowego kościoła w Miasteczku Śląskim zbudowanym w latach 1905-1908.

Została ona zamieszczona w publikacji książkowej Wydawnictwa Instytutu Tarnogórskiego pt. „Miasteczko Śląskie dawniej”, Zeszyt Tarnogórski nr 46, Album 3, rok 2002. Autor tekstu i koncepcji edytorskiej. Marek Wroński.

W tejże publikacji w części ikonograficznej, na str. 35, zamieszczona została fotografia widokówki z około 1910 r. ukazującej jego wnętrze (kościoła) z widocznym obrazem Cierpiącej Madonny w ołtarzu głównym (wydawcą był Georg Bernert). (IT), a fotografia jest własnością rodziny Łapok z Miasteczka Śląskiego.

Obrazu Cierpiącej Matki Bożej, cieszącego się niekwestionowaną sławą religijną, nie przenosi się z miejsca na inne miejsce tak zwyczajnie z dnia na dzień. Czy obraz został przeniesiony i sfotografowany ponieważ był akurat lokalny, zgodny z liturgicznym kalendarzem odpust? Nie ma o tym żadnych kronikarskich wzmianek, aby tak bywało. Raczej należy powątpiewać w to, że jakaś jednodniowa uroczystość sprawiała, że przeniesiono obraz z drewnianego do murowanego kościoła. Cieszący się wielkim kultem św. Wizerunek Cierpiącej i Smutnej Maryjnej ikony, nie przenosi się i nie przenosiło się z miejsca na miejsce, jak zwyczajny mebel, albo koszyk z grzybami; były to inne czasy i inny szacunek dla kultu religijnego,właściwy.

Można szacować, że obraz został przeniesiony w przedziale lat przed lub po 1910 roku. Nie jest przesadzone przypuszczenie, że przeniesienie nastąpić mogło po 5 listopada 1908 roku, czyli po poświęceniu przez ks. dziekana Konieczko z Radzionkowa murowanego kościoła i nie później jak przed objęciem przez ks. Benona Drzezgę parafii w Woli (powiat Pszczyna), co urzędowo nastąpiło 7 października 1914 roku.

Nieco wcześniej, bo 19 stycznia 1913 roku arcybiskup wrocławski kardynał Jerzy Kopp powiadomił ks. Drzezgę, iż pragnie odłączyć lokalię w  miasteczku Georgenberg od parafii żyglińskiej i podnieść ją do godności samodzielnej parafii. Akt ustanowienia parafii w Miasteczku Śląskim nosi datę 1 lutego 1914 roku. W każdym razie przeniesienie obrazu i umieszczenie go w głównym ołtarzu, miało miejsce podczas sprawowania urzędu lokalisty przez ks. Benona Drzezgi, ponieważ to z jego inicjatywy się wydarzyło, i którego starania z tym związane zapewne uszanowano. 

Kronikarski zapis. (...) Ozdobą Miasteczka jest nowy kościół; zbudowany jest ładnie i składnie w stylu gotycko-renesansowym, ma niską wieżę i wygląda wewnątrz jakby się było w niebieskim pałacyku. W głównym ołtarzu znajduje się cudowny obraz Matki Boskiej Bolesnej, która nad wyraz miłosiernie patrzy na swych stałych wielbicieli, więc też nie dziw, że w niedziele i święta kościół przepełniony jest pobożnymi mieszczanami, wznoszącymi wspaniałe hymny do Boga i Królowej Niebios. (...)

Jest to zapis sporządzony przez tarnogórskiego kronikarza Jana Nowaka, a zamieszczony w jego kronikarskim opracowaniu "Kronika miasta i powiatu Tarnowskie Góry" z 1927 roku. Przytoczony powyżej kronikarski zapis, został sporządzony na podstawie własnego doświadczenia kronikarza. Nie ulega zatem najmniejszej wątpliwości, żeby został on wymyślony. Jest to kolejny dowód, świadczący o tym, iż obraz Zatroskanej i Bolesnej Matki Bożej, już w 1927 roku znajdował się w głównym ołtarzu nowo wybudowanego (murowanego) kościoła. Wydarzenie to miało miejsce 12 lat przed wybuchem drugiej wojny światowej.

Przeniesienie. Ks. Benon wraz z przeniesieniem do parafii w Woli otrzymał rangę proboszcza, A dlaczego ten poczciwy kapłan został przeniesiony do małej parafii w bliskości Pszczyny? To przecież jego staraniem wybudowano murowany kościół w naszym mieście, a w parafii wolskiej murowany kościół już istniał. Ksiądz Benon był posłusznym kapłanem i tak powinno być, wraz z przeniesieniem otrzymał tytuł proboszcza. Czy to oderwanie od miasteczkowskiej już parafii jakoś w głębi duszy przeżywał? Kapłan nie jest pozbawiony ludzkich uczuć.

Parafia wolska była mała, ale za to z piękną okolicą, otoczona lasami i łąkami, po których ks. Benon wędrował i zbierał zioła, z których ks. botanik budował pożyteczną Bożą aptekę.

Powrót. Tęsknił ks. Benonn za naszą małą mieściną, nazywaną różnie, w zależności od tego skąd wiały historyczne i polityczne wiatry. Gdy przeszedł ( 1.12.1935 r.) w stan spoczynku powrócił do tej naszej małej mieściny, z którą się zżył na dobre i złe. Nadal był aktywny, a za zgodą katowickiego biskupa diecezjalnego (ks. bp Stanisława Adamskiego) urządzono kaplicę w willi Gregora, gdzie mógł odprawiać nabożeństwa. Bratowa, która mieszkała w bliskości tej willi, brała udział w odprawianych przez ks. Benona nabożeństwach, jak i wiele innych osób z tzw. Kasarni i nie tylko. Ks. Benon Drzezga zmarł 22 lutego 1945 roku i pochowany został na miejscowym cmentarzu. Obok grobu tego kapłana spoczywa jego brat Emil.

willa Gregora

Willa Jerzego Gregora, zwana także gregorówką. Autor foto: Grzegorz Marszałek.

To w tym budynku za zgodą właściciela i ordynariusza Diecezji katowickiej, została urządzona kaplica, w której ks. Benon był uprawniony do odprawiania nabożeństw.

Czy ks. prob. F. Wilhelm zadecydował o przeniesieniu obrazu M.B. Bolesnej? Ks. Fr. Wilhelm objął urząd proboszcza w naszej parafii w styczniu 1924 roku. Nie ma żadnej kronikarskiej wzmianki, aby ten zacny proboszcz dokonał tego dzieła, czyli przenosin obrazu. Gdy jeszcze byłem mieszkańcem naszego miasta, to ta legenda nie była mi obca, że ten poczciwy proboszcz rzekomo dokonał przeniesienia obrazu Cierpiącej Matki Bożej do murowanego kościoła. Te przenosiny miały się wydarzyć prawie tuż przed wybuchem II WW, i to wojenne zagrożenie miało być głównym powodem przenosin sławnej już Maryjnej ikony. Obrońcy tej legendy „okraszali” ją tym, że pocisk, który trafić może w drewniany kościółek, spowoduje pożar z tragicznymi konsekwencjami i dlatego obraz należało przenieść i rzekomo go przeniesiono.

Nasze małe miasteczko nie było w 1939 roku żadną twierdzą wojskową. Na terenie miasta nie stacjonowało i nie przymierzało się do obrony Wojsko Polskie, nie było również obiektów, które z racji prowadzenia wojny należało zbombardować, parowa cegielnia nie była strategicznym obiektem wojskowym. Z opowiadań rodziców pamiętam, że zajęcie Miasteczka przez wojska Wehrmahtu odbyło się spokojnie.

Źródła:L. Musioł. Z przeszłości dziejów politycznej gminy Miasteczka.1965 ; Ks. Franciszek Bartuzel. (generalny wizytator krakowski). Protokoły wizytacyjne dekanatu bytomskiego z lat 1792 – 1793. Wydał Józef Pater.: M. Wroński. Miasteczko Śląskie dawniej. W-ctwo Instytutu Tarnogórskiego. Zeszyt Tarnogórski nr 46. Album 3. Wydanie pierwsze. 2002. ; Joanna Lech. Franciszkański Rys Duchowości ks. Teodora Christopha. Gliwice 1997; Ks. Gustaw Piotr Klapuch., autor biografii hasłowej ks. T. Christopha, w: Słownik Biograficzny Katolickiego Duchowieństwa Śląskiego XIX i XX wiek; Antoni Famuła. Miasteczko Śląskie – Parafia i Kościół Wniebowzięcia NMP. 1998.; Bernard Szczech.Lubsza –Pdf . Fragmenty publikacji: „Lubsza szkice z dziejów gminy i parafii”. Lubsza – Zabrze 1998. Fragmenty publikacji: „Lubsza szkice z dziejow gminy i parafii”. Lubsza – Zabrze 1998. :Szkice z dziejów Lubszy i okolice”. Lubsza 1998; Marek Wroński. Wnętrze kościoła drewnianego pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Miasteczku Śląskim (część I: XVII – XVIII wiek). Tarnogórska Sesja Naukowa. Architektura i sztuka sakralna na Górnym Śląsku III. „Zeszyty Tarnogórskie nr 43”. 2000.;Ks. Herbert Jeziorski. Kościoły i parafie rzymskokatolickie na ziemi tarnogórskiej 2006.

Drobne korekty i uzupełnienia wprowadzono 26.07. 2019 i 10.08.2019 oraz 27.08.2019

 



Autor artykułu : Leonard




© Copyright Leonard Hajduk

Design www.bambynek.com