Flag Counter
Flag Counter
 





Temat : Przygotowania-Wojna-Konsekwencje

Kategoria :  Teksty i opisy z dawnych kronik       Data : 2019-05-01 13:49:42

O obowiązku służenia w wojsku. Kto by to pomyślał, że i pies może służyć w wojsku. Straszliwa obosieczna broń – miny podwodne. Co to jest neutralność w czasie wojny, jakie są przesłanki zachowania neutralności, czy brak suwerenności dyskwalifikuje państwową neutralność?

Obowiązek służenia w wojsku. Państwa, mające prawo i obowiązek bronienia bytu przez wojsko, mają również prawo zaciągania mężczyzn do służby wojskowej, ażeby każdego czasu mieć odpowiednio wyćwiczonych obywateli do obrony swojej. Z tej przyczyny już w starożytności miały narody wschodnie (Assyryjczycy, Babilończycy, Medowie, Persowie) wojska różnych formacji: pieszych, konnych i walczących z wózków (wozów) wojennych. Wojska te stawały do walki w szykach uporządkowanych. Starożytni Grecy wydoskonalili swe siły militarne. Najważniejszą formacją w ich wojsku byli tzw. „hoplici” wojownicy ciężko uzbrojeni, którzy poczęli się organizować w zwarte szeregi nazywane „falangami”. W Sparcie, już około 400 lat przed Chrystusem, zobowiązani byli do służby wojskowej, jako „hoplici”, wszyscy mieszkańcy płci męskiej od 20 roku życia począwszy.

W rzymskich wojskach organizacja już daleko była lepszą i dokładniejszą. Utworzono „legiony”, które odpowiadały dzisiejszym pułkom (mowa o okresie międzywojnia – LAH), a dzieliły się na 10 kohort, 30 manipułów i 60 centurii. Na czele legionu, który liczył zwykle 6000 żołnierzy, stał trybun wojskowy. Każdy rzymski obywatel obowiązany był do służby wojskowej od 17 do 46 roku życia.

U ludów germańskich w najdawniejszych czasach wszyscy „wolni” byli zobowiązani do stawienia się w szeregach walczących. W dziesiątym stuleciu po Chrystusie utworzyły się wszędzie na zachodzie stosunki społeczne oparte na lennictwie. Polegało to na tym, że król lub książę panujący nadawał ziemię urzędnikom albo rycerzom, za co powstawał obowiązek służenia królowi bądź księciu w zakresie wojskowym. Lenników nazywano „wasalami”, a ich wojska były najemne za odpowiednią zapłatą, czyli żołdem. Stąd nazwa żołnierz.

We Francji zabrano się za panowania Ludwika XIV., do reorganizacji siły militarnej. A ponieważ okazała się ta nowość doskonałą, inne państwa ją także zaprowadziły u siebie. Stąd jeszcze dzisiaj w praktyce wojskowej posługują się wyrazami francuskimi: „Jenerał”, „Batalion”, „Lejtnant” itd. Ludwik XIV był pierwszym, który miał wojsko stałe. A po nim we wszystkich państwach zaprowadzono regularny pobór, czyli zaciąganie do służby wojskowej, a więc „służbę wojskową powszechną”, według której każdy poddany bez wyjątku był zobowiązany, stawić się w swoim okręgu poborowym do zapisu w 21 roku życia. Obowiązek ten opiera sie na prawie powszechnej obowiązkowości służenia wojskowo, ustanowionym w 1814 roku.

Jeśli dziś, po pierwszej WW, w niektórych państwach jest inaczej, to tylko wskutek warunków pokojowych. W ogóle wybieranie rekrutów staje się w poszczególnych państwach znowu coraz gwałtowniejsze. Jedno państwo pragnie prześcignąć inne swą fizyczną potęgą i siłą militarną, aby przez nią wzbudzić respekt dla samego siebie i w razie potrzeby mieć obronę, mogącą sprostać sile wojskowej państwa drugiego.

Fakt ten nie jest pochwały godnym, ale staje się koniecznością. Dlatego i nasze państwo (II RP) nie może pozostać wobec sprawy obrony swej suwerenności obojętne. Przyjmij więc, bracie kochany, jeżeli już jesteś zaciągnięty do służby wojskowej, tę konieczność z pokornym poddaniem się woli Bożej. Idź z Bogiem na tę nową drogę życia twego! Zanim opuścisz dom twój rodzicielski, odpraw dobrą spowiedź św. i przyjmij Komunię św., i postanów sobie być żołnierzem wzorowym.

Autor O. Jan

Pies na usługach wojny . Nie ulega wątpliwości, że pies jest po wszystkie czasy najwierniejszym przyjacielem człowieka. On także jest wiernym sprzymierzeńcem żołnierza podczas wojny. Potwierdzają to różne zdarzenia z historii wojen, które wskazują liczne przypadki z czasów starożytnych i średniowiecznych, gdy nieprzyjaciel staczać musiał i to nie jeden raz zacięte walki z poszczutymi przeciwko sobie gromadami psów.

Oczywiście mówiąc o dzisiejszej użyteczności psa, z góry wykluczyć trzeba jego pomoc „bojową”. Dziś psa wojennego używać można do służby samarytańskiej, a usługi jego w tym zakresie mogą być znaczne. Wiadomo przecież, że pola bitew w czasie wojen nowoczesnych rozciągają się na nieznanej dawnej przestrzeni prowadzenia wojny. Jakże więc trudne musi być wyszukiwanie rannych na takim obszarze, a tym trudniejsze, że walczący strzelają po części spoza najróżniejszych ukryć, jak krzaków, okopów, drzew, płotów, murów itp.

W takich przypadkach pies dobrze wyćwiczony, stać się może pomocnikiem nie tylko pożądanym, ale i koniecznym. Posiada on bowiem to, czego nie dostaje człowiekowi, a mianowicie: węch, naprowadzający go w sposob pewny na właściwe ślady.

Poza tym posiada warunki fizyczne, umożliwiające mu w sposób łatwy pokonanie wszelkich przeszkód terenowych. Gdzie noga ludzka nie postanie, a oko ludzkie nie dojrzy, tam zwietrzy i dotrze czworonogi przyjaciel.

Nie wszystkie rasy psów nadają się do takie wojennej pomocy. Ponieważ pies, aby mógł przy tego rodzaju samarytańskiej służbie być użytecznym, musi być absolutnie pewnym pod względem ostrości węchu, być szybkim, zwinnym, wytrwałym, zmyślnym, silnym i posiadać musi temperament; nadto słuch jego musi być doskonałym.Powinien być odważnym i chętnym oraz niewrażliwym na zmiany powietrza. Psom, które mają być użyteczne na na polach bitewnych stawia się wysokie wymagania, ponieważ nie każdy nadaje się do„wojskowej” służby.

Z psich ras nadających się do „wojennych” zadań, najlepsze w zakresie omawianym poczyniono z terrierem airedalskim, należącym do rodziny terrieroe bedlingtońskich. Wygląd terriera airedalskiego to: długa, sucha głowa, czaszka kulista, wypukła, długie uszy, ostro zakończone i małe, czarne oczy, sierść mięka i jedwabista barwy ognisto czerwonej, z odcieniem siwym na głowie i grzbiecie.

Zanim zdobyto przeświadczenie, że te psy nadają się przede wszystkim do odnajdywania rannych, czyniono próby w najróżniejszych kierunkach, aczkolwiek mniej szczęśliwe. I tak pierwotnie przewieszano na jego grzbiecie małą apteczkę z bandażami, watą, eterem itp., i z tym bagażem wypuszczano go na pobojowisko.

Jednak wkrótce zaniechano tej praktyki z uwagi na to, że ranny, który nie ma już tyle sił, aby szukać gdziekolwiek ratunku, nie będzie już zdolny do korzystania własnorecznie z tych dostarczonych mu przez psa środków medycznych.

Następnie próbowano psa wytresować do służby kurierskiej, t.j., aby przenosił raporty i rozkazy, pomiędzy wodzem naczelnym, a dowódcami poszczególnych odcinków frontowych. Probowano również używać psa jako dostawcę amunicji liniom frontowym.

Te wymienione sposoby wykorzystania psów udały się nienajgorzej, lecz wkrótce wartość tych usług uznano za niewystarczającą. Oprocz dziedziny samarytańskiej pozostała jeszcze jedna, w której tresura odpowiednia znaczne mogła oddać usługi dla wojska. Mamy tu na myśli psa jako stróża i towarzysza forpoczty lub posterunku. Zadaniem jego mogło być to, aby uzupełnić czujność żołnierza.

Niedawno donosiło jedno z włoskich czasopism wojskowych, iż posterunkom stojącym na straży obok fortów bulońskich, dodawano stale odpowiednio tresowanego psa. Gdy człowiek opada ze znużenia – czworonożny jego towarzysz nie przestaje być nadal czujnym ani na chwilę.

Psy „wojenne” hodowano w ostatnich czasach w Niemczech, Francji i Rosji. W roku zeszłym (1913) pojawiła się nawet w „La France militaire” wiadomość o treści następującej: Minister wojny rozporządził utworzenie specjalnej „klatki” dla psów „wojennych”, ażeby formacje sanitarne zaopatrzyć w psy wyćwiczone, do wynajdowania rannych na polu pobitewnym.

„Klatkę” urządzono w Fontainebleau pod kierunkiem kapitana Tolek, znanego autora licznych prac o tresurze psów sanitarnych”.

W ten to sposob do wielu dobrodziejstw, jakie pies wyświadcza człowiekowi, dochodzi jeszcze jego podatność do służby wojennej.

Autor; Nieznany.

Straszna obosieczna broń - miny podwodne. Jest rzeczą nader zrozumiałą, że w obecnej wojnie europejskiej (pierwsza WW), w której walkę na śmierć i życie wypowiedziały sobie dwa silne na morzach mocarstwa, a zatem dla pokonania przeciwnika należy konstruować broń najbardziej śmiecionośną, ponieważ liczbą zabitych mierzy się „zwycięstwo”. Jednym z elementów nowoczesnej śmiercionośnej broni stało się zakładanie min podwodnych, co powoduje straszne skutki ich wybuchów. Rzeczywistością każdej agresywnej wojny staje się unicestwianie istnień ludzkich, burzenie dóbr materialnych i taki jest cel wojny. Aby to osiągnąć, angażuje się najwybitniejsze umysły dla konstruowania potrzebnych do tego celu narzędzi, a więc broni, coraz doskonalszej w uśmiercaniu człowieka.

Z powodu miny podłożonej u ujścia rzeki Tamizy, zatonął, jak wiadomo (pierwsza WW), statek angielski „Amphion”, a Rosjanie chcąc zabezpieczyć swą stolicę przed najazdem nieprzyjacielskim (Rzeszą niemiecką), zabezpieczyli porty w pobliży Petersburga również minami.

Miny podwodne tworzą w bitwach morskich czasów naszych, broń straszną i w skutkach okropną, nie wspominając o tym, że i później po ukończonej wojnie, błąkające się po morzu miny, niejednemu statkowi przyniosą zgubę i zatratę. Prądy morskie bowiem pędzą miny pod wodą w okolice dalsze, nieraz o setki i tysiące mil od miejsca, w którym zostały położone.

Po raz pierwszy użyto min podwodnych w wojnie amerykańskiej przed 50-ciu laty. Również w wojnie rosyjsko-tureckiej szkodziły sobie partie nieprzyjacielskie nawzajem za pomocą min. Pełną zgrozę strasznych swych skutków ujawniły miny podwodne w wojnie rosyjsko-japońskiej na wschodnich wodach azjatyckich. Obok wielu mniejszych okrętów rosyjskich padły ofiarą min podwodnych dwa olbrzymie rosyjskie pancerniki. Jednym z nich był „Petropawłow”, zginęło wtenczas 750 osób załogi wraz z admirałem Makarowem. Podczas tego wybuchu zginął również sławny malarz-batalista rosyjski Wereszczagin.

Krótko po tym tragicznym wydarzeniu, najechał znowu okręt japoński „Hatsuse” na minę i zatonąl z całą załogą liczącą 450 osób załogi.

Także podczas wojny włosko-tureckiej, wyrządziły miny podwodne wielkie szkody, często trudne nawet do wyobrażenia. W dniu 1 maja 1912 roku wyleciał w powietrze w porcie smyrneńskim, wskutek najechania na minę parowiec turecki „Texas”. Życie postradało wówczas 175 podróżnych. Był to statek z pielgrzymami, który z powodu zawieruchy wojennej płynął pod flagą amerykańską. Od tego czasu większych nieszczęść na morzu, których przyczyną byłyby podwodne miny morskie, nie było. Można mówić, że szczęśliwym trafem było to, że morski obszar wojenny, na którym toczyła się wojna pomiędzy Rosją a Japonią znajdował się na wodach, na których żegluga nie była zbyt ożywioną.

Jakie nieszczęścia wydarzyć się mogą na Morzu Północnym z powodu położonych tam obecnie min, trudno przewidzieć, w każdym razie długo jeszcze po ukończonej wojnie, będą okręty narażone na jak największe niebezpieczeństwo.

Jak wyglądają miny podwodne? Są to żelazne kotły rozmaitych form, które za pomocą umocowanych nakryć zabezpieczone są z zewnatrz od wpływu wody i powietrza. Kocioł posiada wewnątrz mniej lub więcej zawiłą maszynerię, która służy ku temu, ażeby przy zetknięciu się miny z dnem okrętu, spowodować eksplozję. Ładunek wybuchowy musi być znaczny.

Często miny zakłada się jeszcze przed wybuchem wojny, szczególnie w miejscach, które się chce zabezpieczyć przed nagłym napadem okrętów nieprzyjacielskich, nie narażając przez to wcale na niebezpieczeństwo zwykłej żeglugi.

Jednak przy zabezpieczeniu przesmyków morskich, jak np. Dardanele lub wjazdów do portów przed obcymi okrętami, natenczas używa się min tzw, kontaktowych. Były one obserwowane z dalszej odległości, w stacjach obserwacyjnych, z których wybuch miny był prowokowany. Wybuch można było również spowodować w sposób, który przedstawiany jest w licznych filmach wojennych; jest to impuls elektryczny przesyłany przez kabel, który prowokuje wybuch.

Innym sposobem doprowadzało sie do wybuchu miny nazywanej „sercówkami”. Nazwa pochodzi od formy, jakie miny te posiadały. Eksplodują one przez naruszenie znajdujących się na ich powierzchni „łebków”. Ich naruszenie przez dno lub bok okrętu wywływało określony proces w środku miny, który powodował eksplozję

Załadanie min podwodnych było niebezpieczne, lecz nie mniejsze niebezpieczeństwo zagrażało okrętom, których zadaniem było wyławianie min i ich rozbrojenie. Była to najbardziej niebezpieczna praca na morzu. Państwowe marynarki posiadały dla tego celu specjalne okręty (dzisiejsze to tzw. trałowce), tzw. „poszukiwacze min”. Przy takim poszukiwaniu min mogła nastąpić w każdej chwili jej eksplozja, a wtedy okręt wraz z załogą najczęściej bywał stracony.

Neutralność. Zasada neutralności, czyli bezstronności wobec zatargów wojennych, należy do międzynarodowych instytucji prawnych nowszej daty, a właściwie dopiero od końca osiemnastego stulecia w drodze żmudnych wysiłków doprowadzona została do ówcześnie obowiązujących form prawnych. Zasady neutralności podlegały ewolucji, bowiem już na etapie traktatu pokojowego, z uwzględnieniem zaboru części zdobytych ziem, co odbywało się najczęściej pod dyktando zwycięscy bądź zwycięsców.

Celem neutralności jest ograniczenie nie tylko starć wojennych, lecz także wynikających ze stanu wojennego, zawikłań i trudności powstałych pomiędzy państwami prowadzącymi wojny, czyli w najściślejszym umiejscowieniu wojny. Z reguły instytucja neutralności była znana i praktykowana w miejscach pobitewnych. Kiedy to najczęściej pokonani podnosili palce w górę deklarując swoją gotowość do neutralności, ustępstw itp. Państwo neutralne jest słabe pod względem ludnościowym, obszarowym i militarnym, tak bywało dawniej. Obecnie mamy przykłady państw małych pod względem obszaru, ludności, ale już nie zawsze pod względem militarnym, gdyż obecnie i małe państwa dysponują bronią atomową. Neutralność zeszła na psy, w zapomnienie.

Lecz powie ktoś, a Szwajcaria to co? Jak to co. Szwajcarskie banki muszą przetrwać, dla bogatych oraz tych, którzy wierzą, że atomową Apokalipsę przeżyją i nadal będą mogli pobierać z automatów pieniądze oraz korzystać z ofert Biedronek, Lidlów, różnych hal targowych itp.

W strasznej burzy wojennej, jaka się zerwała obecnie (pierwsza WW), zanosi się na to, że po raz pierwszy od czasów wojen napoleońskich będzie w Europie więcej państw wojujących, aniżeli neutralnych. Z tej przyczyny stanowisko neutralności będzie trudnym zadaniem do zrealizowania, ponieważ pośród ogólnego niemal stanu wojennego bezwzględne, ścisłe przestrzeganie neutralności stanie się niemal niewykonalne; przykładami iluzorycznośći deklaracji neutralności był, na początku pierwszej WW, los Luksemburga i Belgii. Nawet taki duży kraj jak Italia borykał się ze swoją neutralnością.

Ustalone na kilku konferencjach przepisy regulujące stan neutralności nakładają na państwa, które pragną ją zachować, obowiązek wstrzymania się od jakiegokolwiek popierania państw, biorących udział w wojnie. Tak samo nie wolno neutralnemu państwu jednej lub drugiej stronie wojującej utrudniać jakimiś wyjątkowymi zarządzeniami.

Państwo neutralne i suwerenne może wydawać każde zarządzenie obowiązujące na jego terytorium,a jeśli mu tego nie wolno, to żadne pięknie brzmiące nazwy; neutralność, suwerenność, nie mają na terytorium tego państwa najmniejszego znaczenia – państwo to jest zależne od silniejszego i aktywnego bądź potencjalnego agresora.Wobec tego każde państwo mogło się deklarować jako neutralne, tylko co ono z tego miało, skoro musi silniejszemu ustąpić (LAH).

W ówczesnych deklaracjach neutralności zapisano, że państwu neutralnemu nie wolno jednej czy drugiej stronie dostarczać posiłków wojskowych, nie wolno ich zasilać bronią, amunicją jak i wspomagać innymi środkami wojennymi. Zakazane jest również państwu neutralnemu sprzedawanie okrętów wojennych, ani też udzielać pożyczek pieniężnych na wojnę, w tym ostatnim przykładzie szczególna rola przypadła USA.

Natomiast państwo neutralne nie może być pociągane do odpowiedzialności w razie, gdy jego obywatele, jako osoby prywatne, pojedynczo pospieszą do jednego z państw wojujących, aby wstąpić w szerego jego armii. Zabronione jest tylko tworzenie osobnych legionów dla jednej ze stron wojującej, lub masowe werbowanie dla niej żołnierzy. Zapatrywania na te nieformalne regulacje prawne nie były w tym czasie jeszcze jednolite, były sporne; kwestia ta wystąpiła wyraźnie przy tworzeniu polskich oddziałów wojskowych, w czasie WW, na terenach zaborczych: Imperium Rosji i Austrii, gdy państwa te o zwiększenie rekruta zabiegały, co czyniła również i II Rzesza, starając się o polskiego rekruta w charakterze „mięsa armatniego”.

Podczas wojny Włoch z Turcją o Trypolis rząd francuski posunął się w swej neutralności tak daleko, iż nawet obywatelom francuskim zabronił pod karą wszelkiego udziału w wojnie; silny mógł sobie wybierać, słabszy zaś przyjmował to, co mu kazano (narzucono – patrz Konferencja Wersalska, a sprawy polskie).

Na Konferencji pokojowej w Hadze orzeczono, że państwo neutralne nie jest zobowiązane czywać nad tym, aby jego obywatele jako jednostki prywatne nie dostarczały jednej ze stron wojujących materiałów wojennych lub jakiejkolwiek innej pomocy ( np. korzystanie z prywatnych telefonów). Ustalono wtenczas jako obowiązującą zasadę, że jeżeli neutralne państwo nie przeszkadza prywatnej pracy dla jednej strony wojującej, to nie może zabraniać takiej pracy na rzecz drugiej strony-wymyślano w tej Hadze „prawdziwe” drogi do zachowania pokoju.

Morska neutralność. Większa część przepisów o neutralności dotyczy wojny na morzu oraz żeglugi podczas wojny; na morzu bowiem, jako na międzynarodowej drodze ruchu powstać może liczebnie dużo sporów. Przede wszystkim wymaga się od państw neutralnych, aby na swoich wybrzeżach morskich żadnej ze stron wojujących nie pozwalały zakładać tak zwanych podstaw, portów, składów węgla, doków itp., lub też korzystać z już istniejących. Dalej nie wolno na usługi żadnej ze stron wojujących oddawać do użytku stacji telegraficznych bez drutu. Pobyt okrętów jednej ze stron wojujących w porcie państwa neutralnego jest dozwolony tylko w razie niebezpieczeństwa, grożącego okrętom z powodu burzy lub innych zjawisk żywiołowych, i to tylko na taki czas, dopóki niebezpieczeństwo nie minie. Lecz nie dowiadujemy się, kto o tym niebezpieczeństwie żywiołowym decydowwał (może to było tak jak w Talinie podczas II WW z polskim podwodnym okrętem).

Były również regulacje dopuszczajace możliwość przeprowadzenia rewizji okrętu państwa neutralnego, gdy istnieje podejrzenie transportowania kontrabandy materiałów wojennych dla jednej ze stron wojujących. Za kontrabandę bezpośrednią uznawano:” broń, amunicję, mundury itp, zaś za pośrednią żywność, węgiel i inne artykuły”.

W ostatnich latach stało się zwyczajem, że państwa, które pragną pozostać neutralnymi, osobnym oświadczeniem zawiadamiają o tym nie tylko strony wojujące, lecz także wszystkie inne państwa. O ile nie czują się na siłach do przeprowadzenia swej neutralności zwykłymi środkami, wolno im dla ochrony neutralności zmobilizować swoją armię (tak postąpiło neutralne państwo belgijskie w 1914 roku). Ma to na celu także zabezpieczenie się przed naruszeniem swej neutralności ze strony jednego z państw wojujących. Taka neutralność nazywa śię „zbrojną”. Obecnie wszystkie państwa, które zgłosiły swoją neutralność, zmobilizowały dla jej ochrony swoje armie. Lecz i ten środek nie broni neutralnego państwa od wciągniecia go w wir starcia wojennego, dowodzi tego los., który spotkał wspominaną już neutralną Belgię. Państwo słabe same sobie winne, gdy traci suwerenność.

Prasa lokalna z 1914 roku. Ścieżka dostępu: ŚBC.

 

 



Autor artykułu : Wybrał i zestawił Leonard




© Copyright Leonard Hajduk

Design www.bambynek.com