Flag Counter
Flag Counter
 





Temat : O miejskim browarze, obywatelstwie i podatkach / 2

Kategoria :  Bez kategorii       Data : 2019-08-21 17:18:02

Droga do miejskiego młyna. Jeszcze zanim powstało miasteczko Georgenberg istniała przejezdna dróżka, która brała swój początek w dawnym Wielkim Żyglinie. Zapewne już wtedy mogła ona dochodzić także do Tarnowskich Gór, bo na jednej z dawnych map topograficznych tego obszaru uwidoczniono, że z Wielkiego Żyglina do Tarnowskich Gór przebiegała ona w bliskości obecnych stawów w Gerzinie, które są pozostałością po szybach górniczych i prowadziła do drogi łączącej niewielką osadę górniczą Żyglińskie Góry, z drogą prowadzącą do Tarnowskich Gór w okolicach nie istniejącego już Zollamtu – Lassowitz, a nosiła ona nazwę Starotarnogórskiej. Jej istnienie było wymuszone koniecznością, ponieważ umożliwiała ona dowóz urobku górniczego do urzędowej wagi w Tarnowskich Górach, aby go w tym mieście zważyć.

Dróżka Starotarnogórska nie zatraciła się całkowicie, ponieważ z chwilą powstania zakładu należącego do Donnersmacków, a nazywanego bardziej współcześnie "Czarną Hutą", a jeszcze wcześniej "Hugohütte" stała się drogą prowadzącą do tego zakładu dla sporej liczby mieszkańców z Żyglina, Żyglinka i Miasteczka do wspomnianego zakładu, w którym podjęli pracę; z drogi tej korzystała, jeszcze w stanie panieńskim nasza ciotka Truda, znam to z opowiadań naszej mamy.

W jakimś czasie i miejscu pojawił się początek dróżki, która mógła być odnogą od Starotarnowickiej, ale niekoniecznie. Snuła się ona w kierunku zachodnim, w stronę Jasiowej Góry, a miało to miejsce w czasie, gdy w okolicach tego wyniesienia pojawiły się szyby górnicze; ta nowa dróżka była potrzebną, aby transportować nią urobek górniczy z tamtych okolic do Tarnowskich Gór, w tym samym celu jak już wyżej wspomniano.

Jednak z chwilą, gdy nastało drogowe połączenie pomiędzy osadą górniczą Żyglińskie Góry, a miastem Tarnowskie Góry, to dojazd do dróżki Starotarnogórskiej nie był już konieczny dla transportu urobku górniczego wydobywanego w okolicach Jasiowej Góry, ale dowóz urobku górniczego do miasta tarnogórskiego trwał nadal, do czasu urządzenia urzędowej wagi w Miasteczku Georgenberg, co nastąpiło w 1565 roku.

Wspomniana ścieżka przejezdna w kierunku zachodnim dochodząc do Jasiowej Góry nie kończyła w tym miejscu swojego biegu, ale wpadała w pniowieckie lasy i dochodziła w tym leśnym otoczeniu do Starego Pniowca i Boruszowca. Gdy już wystawiono miejski młyn w okolicach Starego Pniowca albo bliżej Boruszowic, to ta wspomniana odnoga przejezdna służyła miejskim gospodarzom do przewozu zboża, które trzeba było dowieść do miejskiego młyna; przy tej drodze na początku lasów pniowieckich, w rewirze leśnym nazywanym później Tyliną, były, ale nieco później, urządzone również szyby górnicze; zakończyły one swój gospodarczy byt, gdy została ułożona w drugiej połowie XIX. wieku linia kolejowa z Tarnowskich Gór do Kluczborka przez Kalety i Lubliniec.

mapka

Messtischblatt - Tarnowitz (Tarnowskie Góry), pobrana z zasobow Marka Zielińskiego. Rok wydania 1940.

Na tej topograficznej mapce nie ma jeszcze (1940 rok) zaznaczonej linii kolejowej z Tarn-Gór do Poręby, ponieważ dopiero trwała jej budowa. Widoczny jest jednak ślad po dawnej przejezdnej dróżce Starotarnogórskiej, która zmierzała do dawnej drogi prowadzącej do Tarn-Gór. Zaznaczono również drogę bitą (utwardzoną), która prowadziła do Dworca kolejowego, to dawna dróżka przejezdna Pniowiecka, która zbacza w lewo przechodząc przy krzyżu na Radloku i snuje się w kierunku lasów pniowieckich, a dokładnie, wchodzi do rewiru leśnego nazywanego Tyliną.

Dróżka pniowiecka. Po jakimś czasie, gdy zarys ulicznego Rynku małego miasteczka Georgenberg wyznaczały już zabudowania, powstała najpierw ścieżka, a potem dróżka także przejezdna (dzisiejsza ulica Dworcowa), która prowadziła od Rynku w kierunku zachodnim; taki mógł być jej początek, którą później nazwano pniowiecką, a dzisiaj nosi nazwę ul. Dworcowej. Z czasem dochodziła ona do miejsca, w którym postawiono, ale później krzyż na Radloku. Od niej tworzyły się z potrzeb gospodarczych, krótsze bądź dłuższe ścieżki – odnogi i to w różnych kierunkach, lecz głównie w kierunku zachodnim i zachodnio-południowym. Z biegiem lat ta ścieżka doszła do dróżki, która prowadziła aż w okolice Starego Pniowca bądź Boruszowca. Gdy to nastąpiło, można było także i tą ścieżką, która wkrótce zamieniła się w dróżkę przejezdną dowozić zboże do młyna miejskiego. To dzięki temu przyjęła ona i zachowała jeszcze do niedawna nazwę pniowieckiej. Nowa infrastruktura kolejowa przy miejskim dworcu kolejowym wysłała ją w krainę zapomnienia.

Krzyż

Autorem foto Krzyża na Radloku jest Józef Dańda, którego liczne zbiory fotograficzne zgromadzone zostały w Muzeum Historii Miasta Katowice. Foto pobrano z publikacji książkowej Marka Wrońskiego: "Miasteczko Śląskie dawniej". Wydawnictwem tej pozycji jest Instytut Tarnogórski, "ZT" nr 46. Miasteczko Śląskie 2002.

Foto przedstawia Krzyż przydrożny na Radloku, osadzony na dawnym, pierwotnym miejscu. Obok po lewej stronie snuje się dróżka pniowiecka. Drewno krzyża zostało w 1963 roku powalone przez gwałtowną wichurę. Zostało usunięte z tego miejsca, a już odnowiony drewniany krzyż wystawiła rodzina Augustynioków i to na swojej prywatnej parceli, stoi w tym miejscu do dzisiaj.

Prawdopodobnie w czasie przewozów zboża do miejskiego młyna, nazywano leśne otoczenie przy nieistniejącym jeszcze dworcu kolejowym Dębieńsko. Nazwa pochodzi od drzew dębowych, które tworzyły wraz z innym drzewostanem ówczesne lasy.

W miejscach, w których pojawiała się koncentracja jednego rodzaju puszczańskich drzew, brały się często nazwy do nich nawiązujące; Duża i Mała Dębina, na wschodnich obrzeżach dawnego miasteczka Georgenberg. Tak było dawniej, bo dzisiaj nazwa ta się zatraciła, pola które się rozpościerały po zachodniej i zachodnio-płudniowej stronie dróżki pniowieckiej, przy której stał dawniej krzyż na Radloku, nazywano Pod Dębieńskiem.

Ackerbürger. Gospodarzy trudniących się rolnictwem, którzy zamieszkiwali w naszym mieście i posiadali status miejskiego obywatela, nazywano Ackerbürger, w przeciwieństwie do żyglińskich nazywanych Bauern. Co ostatni nie byli mieszczanami, ponieważ Wielki Żyglin był wsią, lecz posiadali oni status wolnych gospodarzy, jak polscy kmiecie. Tak było od czasu założenia żyglińskiej wsi na prawie polskim, jak i po jej przeniesieniu na prawo niemieckie (magdeburskie).

Zarówno mieszczanie rolnicy, jak i obywatele parający się innymi zawodami, a zajmujący się także uprawą zbóż, byli zobowiązani do ich przemiału w miejskim młynie. Jednak z początku zboża przeznaczone do produkcji słodu nie wolno było w nim składać, ponieważ właściwym do jego przetworzenia był młyn bądź browar właściciela miasta. Ta powinność wynikała z aktu lokacyjnego.

Podstawą opodatkowania przy produkcji piwa był uzyskiwany z jęczmienia (zboża) słód. Z początku produkcja piwa domowym sposobem obciążała podatkiem indywidualnego wytwórcę. Jego miarą odniesienia była ilość wyprodukowanego słodu w margrabiowskiej słodowni, określona jego część stanowiła podatek; w jaki sposób i w jakim wymiarze ta część podatkowa była wyznaczana nie zdołano ustalić. Margrabia przeznaczał go do produkcji piwa w swoich browarach.

Czy później ten podatek zamieniono na czynsz pieniężny? Jeszcze pod koniec XVIII stulecia, gdy miasto miało już własny browar, a przy nim słodownię oddawało właścicielowi miasta, co 16-ty korzec słodu, zgodnie z aktem lokacyjnym. A więc Łazarz III przedkładał czynsz w naturze nad pieniężny. Otrzymywał bowiem gotowy półprodukt do swojej folwarcznej warzelni piwa i to na terenie miasta, lecz dopiero od czasu, gdy uzyskał zgodę miejskich władz na ten proceder.

Jednostką opodatkowania nie był ciężar, lecz pojemność słodu mierzona korczykiem, garncem bądź zbankiem. Miary te i to nie tylko na Śląsku były zróżnicowane, ale również w poszczególnych krajach, jak i w wydzielonych administracyjnych okręgach. Dopiero w 1796 roku, król pruski Fryderyk Wilhelm, ujednolicił wagi i miary, „ Edyktem względem powszechnego ustanowienia miar i wag”.

Od tego czasu na Śląsku obowiązywały miary i wagi wrocławskie, a w 1872 roku przyjęto w Prusach miary metryczne.

Warzenie i szynkowanie piwa odbywało się w domu uprawnionego producenta. Jego wytwarzanie wymuszało powstawanie zróżnicowanych działałności produkcyjnych i usługowych; uprawę zbóż, chmielu, produkcję słodu, warzenie piwa, palenie wódki, szynkowanie używek, powroźnictwo, bednarstwo itd.

Słód. Powstaje z ziaren zbożowych uszlachetnionych wskutek biologicznego procesu. Z początku, jak już wspomniano, ten proces można było prowadzić w margrabiowskiej słodowni. Następnie już w warunkach domowych mieszaninę słodu wraz z chmielem warzono, a następnie poddawano ją jeszcze innym procesom technologicznym, aby powstała używka nazywana piwem.

Browar Książęcy w Tychach, jako uboczny dodatek do tekstu. Powstał na początku XVII wieku na terenie obszaru dworskiego należącego do pszczyńskiego rodu Promniców (1). Po raz pierwszy wymieniony został w 1613 roku (2). Kolejny przekaz o browarze pochodzi z urbarza państwa pszczyńskiego z 1629 roku, który obok browaru wymienia również słodownię: „Ten folwark posiada znaczne prawo piwowarskie, można tu co tydzień piwo warzyć, przynosi przeto znaczną korzyść. Przytem słodownia, browar z miedzianym kotłem i wszelkiemi naczyniami warzelnymi, może być bardzo dobrze wykorzystany także dla bydla i innych potrzeb”, W 1825 roku Pszczyna do tej pory stolica Wolnego Państwa Stanowego, została księstwem, a w 1861 roku Jan Henryk XI Hochberg, książę pszczyński przejął od Promniców folwark z browarem i jeszcze w tym samym roku rozpoczął budowę nowego i nowoczesnego zakładu z warzelnią, chłodnią, słodownią, młynem, suszarnią i lodownią.

Przypisy: (1) Ziemowit Fałat; Renata Górska; Pawel Plinta; Andrzej Sadownik; Dariusz Wojtala. Przewodnik piwosza. Bielsko Biała.2002. s. 197. (2) Jan Kruczek. O piwowarach i browarach pszczyńskich. Pszczyna. Towarzystwo Milośnikow Ziemi Pszczyńskiej. 1989 r. s. 12.

browar

Browar Książęcy Tychy jest najstarszym istniejącym browarem w Polsce. Obiekt posiada wysokie wartości artystyczne, historyczne i naukowe. (...). Dodatkowo jego rozplanowanie przedstawia jego rozwój terytorialny, bo zachował się zarówno stary browar, jak i nowy kompleks powstały w latach 1861-1914. Zachowane elementy dawnego wyposażenia mogą stać się przedmiotem gruntownych badań z zakresu historii browarnictwa. Wspomniane elementy dawnego wyposażenia są nadal przydatne przy produkcji: suszarnia, słodownia, warzelnia III, w obrębie której zachował się pierwotny wystrój ceramicznych kafli ze słynnej manufaktury w Karlsruhe. (Foto pobrano z wiki...Browar Książęcy Tychy)

Ojciec Łazarza III. Wplątał się w drugą wojnę śląską po stronie Austrii (1740-1745). Gdy Habsburgowie zostali w tej wojnie pokonani, to zwierzchnictwo nad ziemiami Karola Józefa Erdmana, ojca Łazarza III, przeszło pod władztwo protestanckich Hohenzollernów. Ojciec wraz z synem udali się na wygnanie.

W czasie zawieruchy wojennej nie ustało życie gospodarcze; rolnicy obsiewali pola i żniwowali, górnicy wydobywali nie tylko rudy żelaźiste, ale i kruszce szlachetne, a nawet węgiel kamienny, a zaś piwowarzy produkowali i szynkowali piwo oraz dumali nad tym, jak zwiększyć utarg od sprzedaży, bo chociaż nie każdy potrafił wykazać się umiejętnością pisania i czytania, to jednak rachować potrafili wszyscy.

Pierwsze próby odzyskania utraconego majątku bytomsko-siemianowickich Donnersmarcków i to skutecznie, podjął Franciszek Ludwik najstarszy syn Karola Józefa Erdmana. Stało się to najprawdopodobniej w 1747 roku. Franciszek Ludwik zmarł w 1768 roku w Halembie. Spadkobiercą i właścicielem majątku został najmłodszy syn rodu Łazarz III, ale nie bez trudności, bo nie przepadły jeszcze w zapomnienie jego służby dla cesarzowej Marii Teresy. Łazarz III zapisał się także w pamięci dziejów miasteczka Georgenberg. Hrabia swoje gospodarcze zainteresowania poświęcał głównie górnictwu i hutnictwu. Niezależnie od tego nie zaniedbywał prowadzenia gospodarki leśnej na swoich ogromnych zalesionych obszarach. Bez wątpienia był dobrym i zaradnym gospodarzem.

Przyrost liczby gospodarstw rolnych. Jeszcze w 1725 roku wytwarzano piwo w indywidualnych gospodarstwach obywatelskich i to nie tylko w najzasobniejszych w grunta rolne posiedzicieli. W tym samym roku znajdowały się w mieście 72 osiedla gospodarcze, w tym 8 pustkowi; to opuszczone gospodarstwa. Mogły one być dzierżawione przez innych gospodarzy. Zasiedlonych gospodarstw rolnych było 60, a 4 należały do zagrodników. W 1783 roku było w mieście 64 dużych gospodarstw rolnych. Można sądzić, że gospodarstwa zagrodników powiększyły ich dotychczasowy areał rolny. Ale już w 1785 roku dotychczasowy stan rolniczych osiedli wzrósł o 17, w sumie dużych i zagrodniczych. Nawet pustki znalazły swoich użytkowników.

Osobowy samorząd miejski. W czasie tego dynamicznego wzrostu liczby osiedli gospodarczych władzę w mieście w 1779 roku sprawowali:

Michael Gemcik (Gębczyk) pełnił funkcję burmistrza,

Antoni Schiwietz (Siwiec) i Franz Penkaty, któryś z nich był ławnikiem, czyli z-cą burmistrza, a drugi radnym,

Johann Pistoreck był wojtem miejskim ( możliwe, ze później nazwisko przekształciło się na Pisarek),

Joseph Stephan sprawował funkcję wojta wiejskiego; ta wiadomość pochodzi z pruskiej urzędowej statystyki i jest wyjątkowo zaskakującą, ponieważ ani wcześniej, ani później miasto nie miało wójta wiejskiego.

W 1783 roku burmistrzem był Antoni Szpott oraz jeden radny (za kronikarzem Janem Nowakiem).

Przedstawiciele samorządu akceptują urbarz. Do przedstawicielstwa władz komunalnych, delegowanymi do podpisania urbarza z 23 listopada 1785 roku, należeli:

Antoni Szpott,

Johan Pistoreck,

Joseph Stephani,

Michael Kowal,

Peter Pietrowski.

W 1791 roku burmistrzem był nadal Antoni Szpott,

Wspomagali go: Jarzombek i Gembcik, jeden z nich był ławnikiem,

Funkcję wójta miejskiego pełnił Johann Pistoreck,

A zaś miejskim pisarstwem zajmował się Grzegorz Citronowski, wykonywał także funkcję poborcy myta (źródło: pruska statystyka) i zapewne był również pisarzem wójtowskim.

Kiedy powstał Browar miejski. Browar miejski w naszym mieście mógł zostać urządzony przez miasto już za władztwa nad nim Karola Józefa Erdmana. Panował nad swoimi dobrami od 1688 do 1769 roku; konwertował na katolicyzm, władał swoimi dobrami rodowymi do drugiej wojny śląskiej.

Czy mógł podnosić zastrzeżenia, co do urządzenia browaru w naszym mieście? Byłoby to racjonalne z jego strony, gdyby wskutek tego uległ zmniejszeniu podatek, który uiszczano w naturze. Sprzeciw w takich okolicznościach byłby zrozumiały, lecz nie został on podniesiony, ponieważ browar wystawiono. A zatem browar mógł być urządzony za czasów, gdy był on właścicielem miasta.

Nie znamy dokładnej daty rozpoczęcia produkcji piwa w browarze. Ale w urbarzu miasta z 1785 roku zostało zapisane, że miejski browar świadczy w naturze podatek słodowy na rzecz właściciela miasta.

A zatem browar mógł być już wystawiony kilka lat wcześniej, zanim podpisany został urbarz w 1785 roku, a nawet za ostatnich lat panowania Karola Józefa Erdmana.

Z reguły stawiano browary poza zabudowaniami mieszkalnymi i gospodarczymi dla bezpieczeństwa przed pożarem. Ta sama reguła obowiązywała przy prowadzeniu solarni, którą urządzono poza miastem, i w granicach administracyjnych Małego Żyglina. Produkcja soli polegała na doprowadzeniu bałwanów solnych do stanu w postaci miałkiej. Solarnia znajdowała się w rękach prywatnego przedsiębiorcy. Nadzór administracyjny nad solarnią sprawował właściciel Małego Żyglina (Żyglinka).

Dlaczego wystawiono browar? Odpowiedź jest prozaicznie prosta, ponieważ to się musiało każdemu opłacać, a więc obywatelom, miastu i jego właścicielowi. Inspiracją dla władz, jak i obywateli, mogło być tarnogórskie browarnictwo, a szczególnie ten drugi z 1617 roku, bo przywilej uprawniał prowadzenie produkcji piwa w browarze nie tylko przez ściśle określonego beneficjenta, ale również przez innych obywateli tego miasta. Wystawieniu browaru miejskiego nie był przeciwny właściciel miasta, który jak tylko była ku temu potrzeba wskazywał jako wzór Tarnowskie Góry bądź Bytom.

Dobrze byłoby wiedzieć, jak odbywała się organizacja procederu produkcji piwa w naszym mieście. Niestety nie udało się zdobyć żadnej wiadomości w tej sprawie, a szkoda. Lecz taki stan zezwala nam na spekulowanie. Otóż obywatele miasta, posiadający uprawnienia do warzenia i szynkowania piwa u siebie w domu, znając wyznaczone przez bytomskiego starostę kwantum zbożowe, przekazują jego ściśle określoną ilość do browaru za pokwitowaniem.

W browarze wytwarza się z tego zboża słód, który jest ważnym składnikiem waru piwnego, który się warzy w metalowym naczyniu na ogniu pod tym naczyniem rozpalonym, stąd pochodzi nazwa „War”; war była to jednostka płynu mierzona w dzbankach, beczkach, a później w litrach.

Jak zanotowano w kronice obywatel miasta, karczmarz, który produkował piwo na własny rachunek, składał plebanowi żyglińskiemu dziesięcinę – jeden dzbanek od każdego waru.

Czy browar zintegrowany z karczmą szynkuje piwo klientom? Taka sprzedaż piwa w karczmie nie byłaby niczym nadzwyczajnym. Tak mogło również być, ale czy było? W opisach branży piwnej pojawiały się krótkie wzmianki, że dość powszechnym było szynkowanie piwa w domostwach gospodarczych; piwosze tworzyli grupy koleżeńskie, które się integrowały pod "chmurką", tak jak to bywa i dzisiaj.

Urbarz i opodatkowanie piwa. W urbarzu z 1785 roku dowiadujemy się o istnieniu miejskiego browaru, który dostarcza właścicielowi miasta 16 korzec słodu; to jest forma podatku od producentów piwa: samego browaru, każdego karczmarza i domowych producentów piwa. Browary ze względów lokalowych i doświadczenia zmonopolizowały wytwarzanie słodu do produkcji piwa.

A zatem władze miasta oddawały browar w dzierżawę, otrzymując w zamian czynsz pieniężny, co wydaje się prawdopodobne. Czynsz dzierżawny kasuje miasto, było to akceptowalne, bo nie są spotykane żadne skargi sądowe w tej materii. Słód był wytwarzany w miejskim browarze, a każdy uprawniony do produkcji piwa, oddawał do browaru przynależne dla niego kwantum zboża, które otrzymywał w postaci słodu, a którego waga została pomniejszona o podatek w postaci słodu. Każdy, kto zlecał wytworzenie słodu ze zboża dostarczanego do browaru, to ze swojego kwantum słodowego składał się na wspomniany 16-ty korzec podatkowego słodu dla właściciela miasta. Czym opłacano wytworzenie słodu? Można przyjąć, że był to twardy pieniądz bądź słód.

Te hipotetyczne rozważania, które mają jakieś umocowanie w realiach ówczesnej rzeczywistości gospodarczej, nie muszą być kopią stanu faktycznego, chociaż zawierają w sobie potencjalne przesłanki rzeczywistego procederu.

Pruska reforma. Gdy na początku XIX wieku, Donnersmarckowie utracili prawa własności nad miastem, pozbawiono ich przywileju podatkowego z miejskiego browaru, ponieważ był to browar miejski, a nie Donnersmarcka. Ta pruska reforma odnośnie miast zapewnie spowodowała jakieś zmiany, co do odprowadzania do kasy właściciela miasta nie tylko podatku z piwnego procederu, ale i innych z dotychczasowych profitów. Było to spowodowane zniesieniem dotychczasowej zależności feudalnej miasta. Natomiast uprzywilejowany został zapewne z tego powodu lokalny samorząd.

Folwark Donnersmarcka. Wspomniano o nim w 1785 roku, lecz wcześniej urządzono go na terenie nazywanym Kasarnia. Był on i jest nadal niedookreślony, co do wielkości. Na tym miejscu wystawiono w miejscu zburzonego, drewnianego zabudowania z 1608 roku, a nazywanego Burgiem, murowaną leśniczówkę, o czym już wspomniano wcześniej. Jest wysoce prawdopodobne, że tą murowaną budowlą jest willa Gregorowa. Prezentująca się przy dzisiejszej ulicy I. Gałczyńskiego; oczywiście jej pierwotny stan architektoniczny mógł być inny, bo też jej własność i przeznaczenie bywały zmienne.

Prowadzenie produkcji piwa i jego wyszynku było działalnością dochodowa, bo i jego spożycie w tym czasie było dość powszechne; traktowane prawie jak codzienna używka. Propozycja ugody okazała się trafiona, bo złamała ona dotychczasowy opór miasta w sprawie, o którą zabiegał margrabia. Z drugiej strony nowowybrane władze samorządowe, zatwierdzone przez wyznaczone do tego organy, legitymowały się już kompletną liczbą, zgodną z aktem lokacyjnym, a czego od początku sporu sądowego nie praktykowano (zaniechano), prawdopodobnie ze strony właściciela miasta; było to naruszenie prawa lokacyjnego, ale władze miejskie się oto nie targowały.

Dzierżawa browaru. Znamy jedynie dwóch dzierżawców: Simona Boehma i jego syna Jakuba. Niestety nie znamy ich poprzedników. Obaj wymienieni należeli do diaspory żydowskiej i dobrze sobie radzili z prowadzeniem miejskiego browaru.

Wspomniany już mieszczanin Simon Boehm zawarł umowę prowadzenia browaru na trzy lata z możliwością jej odnawiania na ten sam czasokres. Za każdorazowe odnowienie kontraktu dzierżawca płacił miastu 73 złote reńskie. Opłata dzierżawna na rzecz miasta za 1788 rok wyniosła 220 złotych reńskich. (za: kronikarzem tarnogórskim).

Rodzina Boehmów dobrze sobie radziła z prowadzeniem przedsiębiorstwa, ponieważ w 1800 roku nadal czynnie browarem kierowali, a junior Jakub wpłacił do miejskiej kasy, z tytułu dzierżawy browaru, 295 złotych reńskich. (za: jak wyżej).

moneta

Złoty reński. W 1386 roku czterech książąt nadreńskich utworzyło unię monetarną. Jej skutkiem była emisja złotych reńskich monet. Z kolońskiej grzywny (233,651 gram) miano wybijać 66 monet o wadze 3,54 g. Złota moneta pod względem zawartości żółtego metalu dorównywała florenowi, jak i dukatowi. W 1419 roku Związek Menniczy Reński zadecydował o tym, ze złoty reński nie będzie już zawierał 24 karaty złota (czyste złoto), lecz 19 karatów; waga monety to 3,51 g., a zawartość złota w monecie to 2, 77 g. W 1559 roku reński złoty gulden został uznany za monetę Rzeszy; miało to swoje powody, jak i konsekwencje.

Czynsz za dzierżawę miejskiego browaru był uiszczany w złotych reńskich guldenach, ale tak mogło być do XVII stulecia. Bowiem złoty gulden, prawie od samego początku jego emisji, systematycznie tracił na wartości w odniesieniu do florena i dukata. Moneta ta dotrwała do XVII stulecia i została zastąpiona dukatem.

3 dukaty

3 Dukaty koronne 1794 rok. Autor:Gabinet numizmatyczny Damian Marciniak. Praca - własna [CC BY-SA 4.0 (https://creativecommons.org)]. Pobrano z Domeny publicznej.

Znana jest nam płatność dzierżawna za browar pod koniec XVIII i na początku XIX stulecia; w pierwszym przypadku świadczył je ojciec a w drugim jego syn Jakub. Wydaje się, że w obydwóch znanych nam przypadkach, co potwierdza kronika naszego miasta, miano się posługiwać złotym reńskim, który jednak został wyeliminowany z obrotu gospodarczego, z powodu jego słabości płatniczej, jak już wspomniano w XVII stuleciu, a więc można sadzić, że płatność dzierżawna na przełomie wieku  XVIII z XIX w. złotych guldenach nie była raczej możliwa. A zatem czynsz dzierżawny uiszczany był w złotym dukacie bądź innej złotej monecie.

Lecz w 18. stuleciu w obrocie gospodarczym uiszczano uiszczano także płatność w banknotach nazywanymi Guldenami np. w Cesarstwie austriackim ( za Piotr Kalinowski, w: blog G. Maciejewskiego - "SN". W artykule autorstwa Ewy Rembikowskiej "Julian Dunajewski, czyli maestro od finansów c.k. monarchii".

Piwo było popularnym napojem, ale zróżnicowanym, co do jakości i ceny. Najdroższe było warzone w browarach.

Jedna kwarta kosztowała jeden srebrny grosz, co stanowiło 1/6 dziennego wynagrodzenia średniego urzędnika (1620 rok). Według ordynacji górniczej z 1528 roku, sztygar miał pobierać tygodniowo 24-30 grs., sztygar na powierzchni kopalni 15 grs., rębacz górnik 15-18 grs., ale w 1610 roku podniesiono mu płacę do 24 grs. Robotnicy niewykwalifikowani w kopalniach i innych zakładach w mieście (Tarnowskie Góry), otrzymywali w latach dwudziestych XVI wieku tylko 6-12 grs. tygodniowo. Zdecydowanie tańsze było piwo wytwarzane sposobem domowym.

Źródła: A. Kuzio-Podrucki. Henckel von Donnersmarckowie kariera i fortuna rodu. Bytom 2003; J. Nowak. Kronika miasta i powiatu Tarnowskie Góry. T.G. 1927 : J. Kwak. Życie gospodarczo-Społeczne, w: Historia Tarnowskich Gór, red. J.Drabina T.G. 2000; J. Hejda. Monografia Miasteczka Śląskiego. mps. 1960/61; L. Musioł. Z przeszłości dziejów politycznej gminy Miasteczko. AP Miasteczko Śląskie; B. Gogolin. O początkach Żyglina, parafii i o starym kościele żyglińskim. Entenring 2006; K. Gwóźdź. Sytuacja Religijna, w: Historia Tarnowskich Gór, red. J. Drabina. TG 2000; B. Gogolin. Zur Geschichte der Stadt Georgenberg. 1907; J. Myszor. Stosunki Wyznaniowe, w: Historia Tarnowskich Gór. Red. J. Drabina. TG 2000; A. Nobis. Lokalność i globalność: różne formy pieniądza; A. Banach. Zbierajmy pieniądze. 1970.

Wspomnienia i przekazy: Sabina Gadamer. Edward Konieczny. Benon Przybyłek. Dionizy Report. Jan Report. Alfons Respondek.

Drobne korekty i uzupełnienia: 31.08.2019.; 09.09.2019.

 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:3_dukaty_koronne_1794.jpg

http://www.hostelfaust.pl/wycieczki/browary-tyskie

https://zabytek.pl/pl/obiekty/tychy-browar-ksiazecy

https://pl.wikipedia.org/wiki/Browar_Ksi%C4%85%C5%BC%C4%99cy_w_Tychach



Autor artykułu : Leonard




© Copyright Leonard Hajduk

Design www.bambynek.com