Flag Counter
Flag Counter
 





Temat : Z dawnego sądownictwa wójtowskiego w Mikołowie

Kategoria :  Dzieje Śląska we władaniu Piastów       Data : 2020-05-22 15:56:36

 Tematy. Polskie prawo zwyczajowe. Mikołów.Sprawa o obrazę i zabobony. Sfałszowanie testamentu. Eksmisja. Dobrowolna ugoda. Spowodowanie pożaru przez nieostrożność. Siostra chałupnika Jana Wali w Tarnowskich Górach. Sprawa kradzieży. Obraza Dziedzica i proboszcza. Mąż odpowiada za złośliwe uczynki żony. Źródła prawa należy odrożnić od źródeł poznania prawa, czyli wszelkich materiałów pozwalających...

Okres rozbicja dzielnicowego.

Polskie prawo zwyczajowe. Przez źródła prawa rozumie się normy prawne zwyczajowe bądź stanowione (to jest wydawane przez władzę państwową), jak statuty, przywileje, ordynacje, a w późniejszym czasie konstytucje. Tą sama mazwą określano w dawnej Polsce ustawy sejmowe. Źródła prawa należy odróżnić od źródeł poznania prawa, czyli wszelkich materiałów pozwalających odtworzyć treść prawa, jak spisy prawa zwyczajowego, dokumenty, księgi sądowe, opracowania prawa przez uczonych prawników.

Najdawniejsze prawo polskie było głównie prawem zwyczajowym. Wobec braku w Polsce wczesnośredniowiecznej zbiorów prawa typu leges barbarorum (prawa tubylcze, z tego tytułu zróżnicowane) rozporządzamy wyłącznie ułamkami wiedzy o obowiązującym wówczas systemie prawa zwyczajowego, który był przekazywany ustnie z pokolenia na pokolenie.

Znajomość najdawniejszego prawa czerpiemy przede wszystkim ze źródeł praktyki, co przedstawia przytoczony poniżej artykuł. Należą tu zachowane z XII – XIII wieku po Chr., dokumenty, coraz liczniejsze z biegiem czasu, stwierdzające określone czynności prawne. Były to dyplomy książęce stwierdzające czynności prawne osob prywatnych, jak kupna-sprzedaży, darowizny, książęce akty nadania, akty sądowe, wreszcie akty prywatne.

Mikołów. Jest to jedno z najstarszych miast Województwa Śląskiego. Już w roku 1222 jest wspomniany jako osada grodowa, to jest jako centrum rozległej okolicy. Około roku 1287 dziedzicem tego miasta był niejaki Jan z Grabia, gdy w sąsiednich Łaziskach był dziedzicem niejaki Borko. Ci dwaj dziedzice byli krewnymi ówczesnego plebana mikołowskiego, który się nazywał Jeśko (Jeśko, Jaśko, Jan). Widocznie za sprawą księdza plebana Jeśka jego dwaj krewni, wyżej wspomniani, uposażyli bardzo bogato kościół mikołowski i jego proboszcza, darując na ten cel znaczne obszary ziemi. Otoż z tego obszaru, który w roku 1287 w samym Mikołowie darowano kościołowi, rozparcelowali później następni proboszczowie około połowę i osadzili na tych parcelach rolników, którzy za dziedziczną używalność tych gruntów byli zobowiązani badź do płacenia proboszczom pewnego czynszu, bądź też do pewnych robocizn pańszczyźnianych na polach farskich.

Takich gospodarstw było 30 (w końcu 34), i tworzyły one odrębną dzielnicę miejską, zwaną Podfarze. Od początku aż do roku 1808 była ta dzielnica niezależną od miasta jednostką administracyjną i jako uprzywilejowana własność kościelna cieszyła się immunitetem od wszelkich ciężarów świeckich.

Na Podfarzu rządził każdorazowy proboszcz jako Pan i dziedzic; proboszcz ustanawiał tam wójta, który przy pomocy dwóch ławników (wszyscy trzej zaprzysiężeni) sprawowali oni niższe sądownictwo cywilne i karne wśród Podfarzan. W takim sądzie wójtowskim nie zasiadał nigdy żaden wykształcony prawnik; tworzyli bowiem ten sąd prości rolnicy z Podfarza, którzy umieli czytać i pisać – byli to ludzie o zdrowym rozsądku, którzy się kierowali nie jakimiś kodeksami, ale znajomością życia i przykazań Bożych, oraz poczuciem prawdy i sprawiedliwości.

Poniżej twórca tego tekstu przytacza kilka wydanych wyroków karnych tego sądu wójtowskiego niemal dosłownie; pozwalają one na lepsze poznanie ówczesnych obyczajów i wymiaru sprawiedliwości akceptowanych w ówczesnym środowisku. W nawiasach powtrącane uwagi i objaśnienia pochodzą od niżej podpisanego (nie należy tego utożsamiać z właścicielem strony).

Rynek

Współczesny Rynek z ratuszem w Mikołowie. Autor foto: Lestat (Jan Mehlich) - Praca własna. Wykonane 7 października 2006. Lestat (Jan Mehlich) / CC BY - SA. Creative Commons.

1.(Sprawa o obrazę i zabobony.) Stanął dekret (zażalenie, dzisiejszy pozew) przeciwko Marynie Majcherkowej względem ubliżności różnym sąsiadom, a także też względem zakazanych prawem Boskim i świeckim zabobonów i powiarek podejrzanych, tak, że powinna będzie Maryna Majcherkowa grzywnę pokuty oddać, Dorotę Szramkową odprosić (przeprosić), i tak długo we więzieniu siedzieć, aż tę pokutę odda. A jeżeliby się tego więcej ważyła, zapisze się jej większe karanie albo przynajmniej cztery grzywny pokuty. (Wyrok z dnia 20 września 1685 roku – Jedna grzywna pokuty oznaczała wówczas 1 talar grzywny, czyli kary pieniężnej.)

2.(Sprawa o sfałszowanie testamentu.) Paweł Kościelny testament pofałszował ojca swego, za co będzie i ma być karany. – Jadwiga Kościelna, że nie przywołała wójta do męża swego na rozkaz Pański (księdza proboszcza), cztery niecki piasku przyniesie Panu. (później dopisano: factum e., co znaczy: stało się, czyli piasek przyniosła.) – Paweł Kościelny w 8 dniach pierwszy testament ojca swego, pisany od organisty Frysztackiego, musi pokazać, bo tak długo w żelazach siedzieć będzie, póki pierwszego testamentu nie pokaże. (Dnia 26 listopada 1766. – nie ma żadnej wzmianki o tym jak się ta sprawa zakończyła.

3.(Sprawa o eksmisję.) Frydrych Schultz uczynił to, co Joanna Schulcowa na urzędzie (wójtowskim) słyszała, bo sama wyznała, że przed św. Janem komorę (mieszkanie najęte) miała wypowiedzianą 1767 r., a że od św. Michała nie wyszła (nie wyprowadziła się z wypowiedzianego jej mieszkania), więc 14. listopada, we dwa tygodnie od tej soboty się wyprowadzi; jeżeli nie wyjdzie, to urzędownie rozkażą na ulicę rzeczy wynosić. (Dnia 27, października 1767.)

4. (Sprawa o obrazę.) Jadwiga Jagrowa, że połajała i zbeształa Mariannę Królińską i Wojciecha Królińskiego przysięgłego, potwarzą oboje znieważyła, będzie tak długo siedzieć (w areszcie), póki nie przeprosi. (Dnia 2 kwietnia 1767. Później dopisano: przeprosiła.)

5. (Dobrowolna ugoda.) Marysia Walówna od Cybulusa Paternoskiego, lokaja Mokrskiego (z Mokrego pod Mikołowem) na polu pobita i skrwawiona, odebrała za to 2 reńskie na urzędzie (wojtowskim) w Mikołowie i jest zupełnie uspokojona. (Dnia 31. Sierpnia 1767. – Ta nieszczęśliwa Marysia Walówna była przyczyną kilku innych jeszcze wyroków, z których najbardziej drastyczny i drakoński, jaki w aktach znalazłem, podaję tu zaraz niżej.)

6.(Sprawa o spowodowanie pożaru przez nieostrożność.) Jan Wala, chałupnik na Podfarzu, u którego ogień 21-go marca pod wieczór powstał, przed (godziną) 7 wyszedł, i zobaczył, że na jego chałupie cały wierzch zgorzał, lecz dobrzy ludzie bronili chałupy przed ogniem, a dzięki wiatrowi ogień z chałupy ku Skotnicy odpędzał: trębaczowi hussarskiemu (za trąbienie alarmu) da reński, który siostra (Marysia Walówna odprzędzie, bo przędzeniem odrobi); co we dzwon szturmował da 10 czeskich, i za to musi siostra prząść kądziel; Jan Wala jako gospodarz, że dopuszczał ze szczapami siostrze Marysi do chlewa wchodzić, z czego się ogień zajął, 12 razy w lato, we dnie z Brzeziny kamieni przywiezie, przykuty do taczek i od przykucia zapłaci sam Jan Wala.

Siostra jego Marysia Walówna, która, że ze szczapą drewnianą gorejącą do chlewa weszła i tam jedynie przez niedbalstwo jej, że szczapę rozpaloną i gorejącą tak blisko słomy położyla, że się z tego słoma zajęła i ogień wybuchnął zajął dach oraz go spalił – za to będzie w areszcie w żelazach siedziała przez trzy dni; dnia 23. Marca o 11 godzinie przed południem przy studni na Podfarzu na ociepie (wiązce) słomy w gołą zadnicę 30 rózg weźmie Marysia Walowna; dnia 24. marca o 11. godzinie przed południem przy studni na Podfarzu na ociepie słomy w gołą zadnicę 30 rózg weźmie w przytomnosci ludzi; dnia 25 . marca o godzinie 11. przed południem przy studni na Podfarzu na ociepce słomy w gołą zadnicę 30 rózg weźmie w przytomności całego Podfarza. Decretum ut supra. – Item ta Marysia Walówna w lecie z Brzeziny 20 taczek kamieni, przykuta do taczek przywieść ma we dnie zawsze. – Item rozkaz, aby w każdej na Podfarzu chałupie latarnie mieli, i z latarnią do chlewa chodzili i w domie dla ognia wodę we dnie i w nocy chowali.

(Dnia 22. Marca 1768. – Z powodu tak okrutnego sposóbu znieważona w swej godności ludzkiej Marysia Walowna uciekła do Tarnowskich Gór, o co była dalsza sprawa w sądzie wójtowskim, jak następuje):

7.( Dnia 17. lipca miał rozkaz Jan Wala, aby siostrę swoją Marysię od księdza z Tarnowic przyprowadził (do Mikołowa), a że on Pana (proboszcza) usłuchać nie chciał, rozkazał Pan wójtowi, aby go do aresztu za nieposłuszeństwo wsadził; tenże Wala, że się sprzeciwił wójtowi, i go nie usłuchał i iść nie chciał z wójtem, i do wójta się wdał, chwycił wójta za ręce – więc Pan rozkazał za to, aby mu wójt dal 6 kijów na grzbiet i do aresztu na dwa dni.

(Dnia 17. lipca 1769 r. – Marysia Walówna powróciła do Mikołowa; bowiem w roku 1772. przy

przewłaszczeniu spadku Jerzego Janoty na jego syna Wawrzyńca zapisano, że Wawrzyn Janota ma wypłacić z odziedziczonego spadku 28 czeskich Marysi Walównie.)

8. (Sprawa o kradzież.) Maciej Pawelczyk, Franek Pośpiech i Tomasz Spratek przyznali się, że stare kawałki drzewa z pustek (z domów pusto stojących, niezamieszkanych) kradli. (skazani zostali jak następuje): Pawelczyk da urzędowi (wójtowskiemu 4 czeskie i w dwóch dniach 16 razy w taczce kamieni przywiezie z Brzeziny; Pospiech da 4 czeskie i w jednym dniu 8 razy kamieni przywiezie; Spratek da 4 czeskie i 8 razy kamieni przywiezie.)

Walenty Wąż, że wiedział o tym złodziejstwie, a nie doniósł urzędowi, da 4 czeskie i 8 razy kamieni przywiezie.

Kamienie należy zwieść do zagrody proboszczowskiej przy cmentarzu. Do ŚŚ. Trójcy dadzą pieniądze i kamienie pozwożą. (Dnia 5. Maja 1769 r..)

9. (O obrazę proboszcza.) Józef Galona (który spełniał posługi w kościele) wadził się w kościele z Panem (proboszczem), mowiąc „ty, Panie, czy mi ty dajesz jeść?” Nie usłuchał, gdy mu kazano obraz i srebra do zakrystii zanieść, odpowiadając, że nie ma czterech rąk. W zakrystii jeszcze się wadził z Panem, choć mu Pan milczeć kazał. (Wyrok wydano taki.): Musi przeprosić przez plebana Mokrskiego (z Mokrej) i 24 godziny siedzieć w areszcie; urzędowi dać 6 czeskich. (Dnia 1. Czerwca 1771 r. Galona był jednak później dobrze zapisany u proboszcza, gdyż ten go ustanowił wójtem na Podfarzu.)

10. (Mąż odpowiada za żonę.) Katarzyna Mąkolka powiedziała publicznie na ulicy, że Jan Ekert jest najduch. Za to mąż jej Jan Mąkol musiał Ekerta i jego cały dom w jego mieszkaniu przeprosić i w ten sposób zaspokoić go za swoją żonę. Poza tym Jan Mąkol daje na urzędzie wójtowskim piśmiennie swoje poczciwe imię, że więcej już żadnych obraźliwych słów od jego żony nie będzie. Oprócz tego musiał grzywnę (talara) dać i należność sądową zapłacić. (Dnia 31. maja 1802.)

Powyższe niech wystarczy dla ilustracji dawnych stosunków społecznych i roli sądownictwa lokalnego najniższej rangi. Dodać wypada, że sąd wojtowski bardzo był zazdrosny o swoją powagę. – Tak wójt, jak i ławnicy, byli zaprzysiężeni, i to głównie w dwóch kierunkach: że będą zupełnie bezstronni w urzędowaniu i żadnego względu brać nie będą na ewentualne swe pokrewieństwo, przyjaźń i.t.p. ze stronami, i że ściśle będą przestrzegać tajemnicy urzędowej i nawet żonom swoim nie powiedzą, co w sądzie mówiono i robiono. Ławników tego sądu zwano dawniej > starszymi przy wójcie <, potem jakiś czas > konsulami <, a w końcu > przysięgłymi <, z tymi nazwami można się spotkać w dawnych tekstach.

Źródła: "Zarania Śląskie". Wydawca: Cieszyn, ul. Stalmacha 14. Ścieżka dostępu: ŚBC; "Historia Państwa i Prawa polskiego". J. Bardach, B. Leśnodorski. M. PIetrzak. Wydawnictwo: PWN, W-wa 1985.

 

 



Autor artykułu : K. Prus




© Copyright Leonard Hajduk

Design www.bambynek.com