Flag Counter
Flag Counter
 





Temat : Krzyż przydrożny przy Kolonii Kolybka. / 2

Kategoria :  Dzieje Śląska pod władaniem Prus       Data : 2016-11-28 15:13:41

Epidemie zarazy na Górnym Śląsku.Zachowały się pisemne przekazy o epidemiach z roku 1841 i 1853. Otóż, gdy w pobliżu nie było lekarza, należało choremu wygrzewać nogi, przez ich nacieranie spirytusem, a następnie owijano je wełnianymi chustami. Co pół godziny zalecano dać mu do wypicia 1/2 filiżanki herbaty, sporządzonej z kwiatu bzu lub rumianku.

W sumie w rejencji opolskiej w latach 1847 i 1853 roku chorowało około 80 tys. mieszkańców (8,2% ogółu ludności), na tyfus zmarło 16 tys., dodatkowe żniwo zbierała czerwonka, co doprowadziło do śmierci w samej rejencji opolskiej ponad 50 tys. mieszkańców. Pozostała ogromna ilość sierot. Szacuje się, że było ich około 9 tys. Rząd pruski dopiero w 1850 roku wyasygnował na ich utrzymanie 600 tyś. talarów.

Miejscowe przekazy wskazują na ślady pochówków osób zmarłych wskutek epidemii cholery bądź innej

zarazy. Prowadzą one w naszym mieście do dwóch miejsc w dawnych pozamiejskich okolicach. Jedno

z nich zostało oznaczone przydrożnym krzyżem przy drodze, która prowadziła do Jędryska, a drugie

kieruje nas w stronę Jasiowej Góry.

Drugi cmentarz należący do miejskiej gminy rzymskokatolickiej

Druga katolicka nekropolia została założona poza osadą i uroczyście poświęcona 21 listopada 1815 roku. Jej umiejscowienie na ówczesnych peryferiach było już następstwem zarządzenia króla Fryderyka II z 13 grudnia 1775 roku, które zabraniało grzebania zmarłych w mieście, które było otoczone murami. Nasze miasto nie było otoczone murem, dlatego założenie nowego cmentarza przesunęło się w czasie, a względy praktyczne zadecydowały o tym, że go założono. Wydano zarządzenie zakazujące grzebania zmarłych, z powodu choroby zakaźnej, na parafialnych cmentarzach z obawy jej przeniesienia. Zostało ono wdrożone do praktyki w naszym mieście, bo inne pola grzebalne urządzono, według zachowanych miejscowych przekazów, poza miastem.

Rok 1947

W 1947 roku wiosenną porą, gwałtowna burza uszkodziła starodawny krzyż na Osikowych polach. Lecz wydaje się wątpliwe, że był to ten sam, który poświęcił ks. Teodor Christoph, bo od tamtego zdarzenia minęły 64 lata. Jego uszkodzenie było znaczne, dlatego leśniczy Józef i jego żona Zofia Kaczmarczykowie, zajmujący wraz z rodziną pomieszczenie leśniczówki na Kolybce, ufundowali nowy. Czy pasyjka, którą zawieszono na nowym krzyżu, była tą z poprzedniego, czy też zrealizowała się w ramach tej nowej fundacji? Nie zdołano tego ustalić, lecz to ostatnie wydaje się bardziej prawdopodobne.  

Dnia 21 września 1947 roku obchodzono w naszej parafii odpust poświęcony Matce Boskiej Bolesnej. Uroczystą sumę celebrował o. Alfons Kaczmarczyk oblat z Lublińca, zaś kazanie wygłosił, wtenczas jeszcze administrator parafii ks. Władysław Branny. Po nieszporach wyruszyła procesja do nowo postawionego krzyża przydrożnego na łąkach przy Kolybce. Aktu jego poświęcenia dokonał o. oblat A. Kaczmarczyk. Okolicznościowe kazanie wygłosił ks. W. Branny.

Alfons Kaczmarczyk był synem fundatorów krzyża przy Kolybce Józefa i Zofii z d. Cierpioł. Urodził się 4 lipca 1918 roku w Kolonii Woźnickiej. Naukę pobierał w Tarnogórskim Konwikcie Biskupim, a następnie w niższym Seminarium Duchownym OO. Oblatów w Lublińcu. Mszę św. prymicyjną odprawił w 1946 roku w parafialnym kościele w Wielkim Żyglinie. Później już jako zakonny kapłan wielokrotnie sprawował Mszę św. w naszym parafialnym kościele w Miasteczku Śląskim. W tym samym czasie jego rodzice mieszkali już w naszym mieście, w budynku dzisiejszej Starej Poczty, który stanowił ich własność. O. A. Kaczmarczyk zmarł 6 listopada 1986 roku w Gdańsku, a pochowany został na cmentarzu w Markowicach, gdzie znajduje się klasztor Zgromadzenia Oblatów; dzisiaj województwo kujawsko-pomorskie.

Odnowiony krzyż przez rodzinę Kaczmarczyków był zwrócony licem w kierunku miasta i stał po prawej piaszczystej stronie drogi do Jędryska, do której od strony wschodniej przylegała ścieżka, wybiegająca z miejskiego lasu.

Ta sama droga od strony miasta prowadziła na północ, w lasy hrabiowskie, lecz wcześniej snuła się przy Stadtwaldzie, dalej pomiędzy krzyżem i wtenczas sosnowym młodnikiem, i zanim wpadła w piękne hrabiowskie lasy, ocierała się jeszcze o leśniczówkę, a potem już podążała śmiało aż do Jurnej Góry; nazwa pierwotna Jorno Gora jest terminem geologicznym. Za tym piaskowym wyniesieniem leśna droga rozwidlała się w kierunku północno-wschodnim i prowadziła do Truszczycy (Truschütz) i Kuczowa (Kutschau) i w kierunku północno-zachodnim, który wyznaczał dojście do Jędryska (Jendryssek) oraz Kalet (Stahlhamer).

Huta Cynku i Ołowiu. Odnaleziony skarb. Nowy Krzyż

Krzyż przy drodze do Jędryska stał akurat na terenie przyszłych prac ziemnych i budowlanych pod Hutę Cynku i należało coś przedsięwziąć, aby go zachować. Przy jego dokładnych oględzinach, stwierdzono głęboko sięgające rozwarstwienie drewna i zbutwienie części osadzonej w ziemi. A zatem jego przeniesienie w inne miejsce, w tym stanie, byłoby ryzykowne i groziło połamaniem się drzewca; drewniana konstrukcja została usunięta i spalona.

Przy pracach ziemnych w pobliżu miejsca usuniętego krzyża, znaleziono garnuszek wypełniony złotymi monetami; koparka wyrzuciła go z piaskiem, a monety się rozsypały. Głównym macherem w tej sprawie był mieszkaniec naszego miasta o przezwisku Dzida. Sprawą znaleziska po wyczynach nowobogackich w winiarni Sedlaczka w Tarnowskich Górach, zajęła się tarnogórska milicja obywatelska. Po przesłuchaniu odkrywców skarbu i udziałowców w jego podziale, milicja odzyskała złote monety, lecz pewnie nie wszystkie, a po tych, które dostały się w ich ręce wszelki ślad zaginął.

Więcej szczęścia miał jeden ze stróży przy budowie Huty Cynku, który część swojego czasu przeznaczonego do stróżowania poświęcił na rozkopywanie piasku w pobliżu znaleziska; natrafił na trzy złote monety, które zostały sprzedane jako złoty złom u złotnika w Bytomiu, który w obecności znalazcy i jego zięcia zniszczył piękne złote kajzerki. Otrzymali zapłatę tylko za złoty złom; ich wartość numizmatyczna była zdecydowanie wyższa. Takie to były czasy, bo złotnik bał się prowokacji, ponieważ licencję można było łatwo stracić, a wykupienie się z opresji kosztowne i to szczególnie dla złotnika.

Wystawieniem nowego krzyża zajęło się czterech energicznych i zaradnych mieszkańców naszego miasta: Frączek Józef, Budny Franciszek, Machura Teodor i Henryk Kubanek. Z pierwotnego krzyża zdołano odzyskać jedynie pasyjkę. Wystarano się o drewno i wykonano z niego elementy konstrukcji dla nowego. Osadzono go na gruncie H. Kubanka, przy drodze prowadzącej do Huty Cynku. W celu wzmocnienia dolnej, pionowej części konstrukcji, zastosowano oryginalne, metalowe wzmocnienie tej przyziemnej końcówki. Pomysłodawcą i realizatorem tego rozwiązania był Teodor Machura. Na nowym drzewcu zawieszono pasyjkę z poprzedniego. Nowe okoliczności sprawiły, że ten krzyż został przeniesiony bliżej miasta i osadzony przy tej samej drodze, po tej samej stronie.

Opiekunowie krzyża

Nowy krzyż osadzono przy ulicy Cynkowej. Dbałość o jego otoczenie przejęli i prowadzili po rodzinie Kubanków, dopóki mogli p. Paniczkowie. A zaś po nich rodzina Parasów, która mieszka przy ulicy Gajowej, a więc w niemałym oddaleniu od ulicy Cynkowej, poświęcając temu zbożnemu zadaniu już ponad dwadzieścia lat. Dla upiększenia tego miejsca kwiatami przyczyniają się – od czasu do czasu – również mieszkańcy. A ktoś nieznany zawiesił w dolnej części pionowej belki krzyża ikonkę z wizerunkiem NM Panny i Dzieciątka Jezus. Niektórzy dostrzegają w tym wizerunku ślady wschodniej ikonografii.

Drewno przydrożnego krzyża podlega starzeniu, by utrzymać go w dobrym stanie nie wystarczą drobne zabiegi, tym bardziej, gdy jego wiek przekracza już prawie 50 lat. Zacny p. Józef Paras, mężczyzna przedsiębiorczy i zdecydowany uznał, że nadszedł czas, aby rozpocząć starania o nowe i dobre drewno, dla podmiany starego drzewca.

Energiczny p. Józef nie tylko załatwił własnym sumptem drewno dębowe, ale i zdołał również do niezbędnych prac z nim związanych przekonać i innych: dawnego właściciela tartaku przy ulicy Cynkowej ś.p. Rudolfa Walochnika, który sformatował drewno, następnie stolarza z Żyglina p. Romana Grosa, który zajął się kompletną obróbką drewna dla konstrukcji krzyża. Od niego p. Józef odebrał już gotowe elementy i dowiózł je z Żyglina do miejsca jego osadzenia przy ulicy Cynkowej.

Poważnej restauracji dawnej pasyjki, z 1947 roku, podjęła się firma Produkcyjno – Usługowa TOK – FRES p. Jerzego Wójcika wraz z synem Dawidem. Pochodziła ona z czasów, gdy krzyż przydrożny na Osikowych polach i łąkach ufundowała rodzina wspomnianego już leśnika. Firma p. J. Wójcika świadczyła również usługi transportowe około prac związanych z dowozem drewna do tartaku wspomnianego już R. Walochnika. Również usługi transportowe świadczył znany miejscowy przedsiębiorca p. Bogdan Urbańczyk. Wszystkie te prace około przydrożnego krzyża przy ulicy Cynkowej były wykonywane darmowo.

krzyż

Replika dawnego krzyża z pól i łąk Osikowych. Obecnie osadzony przy ul. Cynkowej

Nowy krzyż usadowiono w miejscu poprzedniego w m-cu październiku 2014 roku. Został poświęcony w dniu 5 czerwca 2016 roku. Aktu poświęcenia dokonał ks. prob. Henryk Dyka podczas uroczystych nieszporów z udziałem wiernych. Opiekę nad jego otoczeniem sprawuje nadal zacna rodzina Parasów.

Źródła: L. Musioł. Z Przeszłości kościelnej Miasteczka. AP W Miasteczku Śląskim; Ks. B. Joszko. Parafia Biskupice koło Olesna. Z dziejów kultury i życia religijnego. Opole 2006; J. Nowak. Kronika miasta i powiatu Tarn-Góry. 1927.; P. Nadolski. Nieistniejący cmentarz przy kaplicy św. Trójcy. Cmentarze choleryczne, w: Cmentarze bytomskie od średniowiecza do współczesności, red. J. Drabina. Bytom 1999; J. Hejda. Monografia Miasteczka Śląskiego. Na zlecenie Huty Cynku. 1960/61, mps.; M. Wroński. T.B. Hadaś. Zapiski parafialne ks. T. Christopha (lata 1871-1892); E - ncyklopedia, Historia Kościoła na Śląsku.

Wspomnienia i przekazy: Achim Darmas. Józef Kaczmarczyk-syn leśniczego. Hildegarda Konieczna. Teodor Machura. Józef Paras. Alfons Piegza. Benon Przybyłek.



Autor artykułu : Leonard




© Copyright Leonard Hajduk

Design www.bambynek.com