Flag Counter
Flag Counter
 





Temat : Dzieje Górnictwa i Hutnictwa na G. Śląsku do 1806 r / 2

Kategoria :  Dzieje Śląska pod władaniem Habsburgów       Data : 2020-07-31 16:28:14

Pod panowaniem Habsburgów.

Sztolnie.Wobec trudności opanowania wód przy pomocy kunsztów wodnych w drugiej połowie XVI w. przystąpiono do budowy wielkich sztolni.

sztolnia

Projektowanie sztolni. Dawne sztolnie projektowali i nadzorowali ich budowę fachowcy posługujący się prymitywnymi narzędziami.Szkic pobrano z portalu:sztolniapstraga.pl / ciekawostki/

Większe znaczenie miały dwie z nich: sztolnia św. Jakuba, rozpoczęta w roku 1564 przez żupnika Jakuba Rappa oraz sztolnia krakowska, zaczęta przed rokiem 1567 z inicjatywy gwarków krakowskich i olkuskich.

Gwarectwo sztolni św. Jakuba wpisane było do ksiąg górniczych w roku 1564. W roku 1566 uznano tę sztolnię za dziedziczną, co dawało gwarectwu prawo pobierania dziewiątej niecki od kopalń przez nią osuszonych, analogicznie do przepisów o odwadniarkach.

panorama

Widokówka z 1766 roku w okresie habsburskim (1526-1763). Autor: Friedrich Werner. Pobrano z publikacji: Tarn-Góry w 1766 roku - na najstarszej panoramie miasta (źródło do historii Tarnowskich Gór - cz. 2.).

Sztolnia projektowana była na około 2000 łatrów długości, (Łatr był miarą długości w kopalniach zróżnicowaną w zależności od rejonów: 1 łatr śląski = 1,919 m, 1 łatr harzowski - z gór Harzu - = 1,925, 1 łatr olkuski = 1,936, 1 łatr pruski = 2,092) nigdy jednak nie doprowadzono jej do planowanego końca. Już w pierwszych latach, pragnąc szybciej uzyskać dochody, zatrzymano posuwanie się naprzód i od sztolni poprowadzono szyby na głębokość sześciu łatrów w dół, podnosząc wody do poziomu sztolni przy pomocy odwadniarek konnych. Pracowało przy tym do 400 koni. Mimo to nie można było opanować wód, co doprowadziło do wielkich trudności, przezwyciężonych dopiero przy pomocy margrabiego. Zabiegając o tę pomoc, gwarkowie twierdzili, że w razie zaprzestania prac przy sztolni upadnie całe górnictwo, „ku ogólnemu pośmiewisku”.

Trudności techniczne. Ciągle się ujawniały, co przyczyniało się do  zrażania gwarków, którzy popadli w zatargi z żupnikiem Trappem. Gwarkowie zarzucali mu, że podniósł sztolnię i sprowadzili mierniczych, którzy nie zawsze robili trafne pomiary, co znowu hamowało bieg robót. Duże trudności przy przebijaniu sztolni sprawiała kurzawka. W roku 1577 żupnik Mann, sprowadzony przez margrabiego z Goldkronach, obliczył, że przebicie czterech świetlników kosztować ma 5 400 florenów, gdyż między sztolnią a powierzchnią znajduje się dwułatrowa warstwa kurzawki.

W czasie, gdy przedłużenie samej sztolni natrafiało na przeszkody, gwarkowie budowali chodniki boczne, nieraz o dużej długości. W latach 1567-1569 zbudowano 1200 łatrów takich bocznych chodników, w tym jeden długości 340 łatrów.

W roku 1563 w pobliżu czoła sztolni, kierat wraz z końmi i ludźmi zapadł się z powodu kurzawki. Prawdziwe trudności wynikły jednak dopiero później. W roku 1594 posuwanie się naprzód głównym gankiem stało się zadaniem niezwykle trudnym. W końcu dla jego osiągnięcia zastosowano sposób ogromnie kosztowny, mianowicie przeprowadzono długi wkop otwarty od powierzchni ziemi, głębokości 6-7 łatrów. Dokładnych wiadomości o wynikach tej pracy i jej kosztach nie mamy, ale jak pisze Abt, jeszcze za jego czasów widać było wielkie zagłębienie przy drodze z Tarnowskich Gór do Sowic, pozostałe po tych pracach. Do roku 1602 sztolnia osiągnęła długość 1200 łatrów. Wydobycie rud ze sztolni św. Jakuba w latach 1566-1582 wyniosło 223 803 cetnarów.

Można przypisać powolny postęp prac przy sztolni św. Jakuba trudnościom technicznym. Wiadomo jednak, że tego rodzaju trudności hamowały zawsze postęp prac przy budowie głębokich sztolni, które mimo to dochodziły do skutku. Prace przy sztolni św. Jakuba nie mogły wydać pożądanych rezultatów i szybko być doprowadzone do końca z trzech powodów. Po pierwsze z powodu ciągłych sporów gwarków z żupnikiem Trappem, po drugie z powodu przeznaczenia na prowadzenie sztolni zbyt małych kapitałów, po trzecie z powodu błędu technicznego przy planowaniu sztolni, tzn. z powodu przeprowadzenia jej na zbyt wysokim poziomie, wskutek czego trzeba było dla odwodnienia złóż rudy podnosić wodę odwadniarkami z niższego poziomu do sztolni. Błędu tego uniknięto przy budowie sztolni krakowskiej.

Gwarectwo sztolni krakowskiej. Podjęło pracę przed 1567 r. Projektowana długość sztolni wynosić miała 2156, a według późniejszych danych 2310 łatrów. Sztolnia miała swój początek w Starych Tarnowicach koło potoku Drama i przejść na wschód od Tarnowskich Gór ku Reptom i Liszczu, osiagając głębokość 36,5 łatra.

gornik

Odbitkę ze starego sztychu pobrano z pozycji książkowej autorstwa Józefa Piernikarczyka "Historia Górnictwa i Hutnictwa na Górnym Śląsku".

O samym przebiegu prac w sztolni krakowskiej mamy mało wiadomości. W roku 1571 żupnik Trapp pisał do margrabiego, że już przebito 600 łatrów sztolni. W roku 1573 sztolnia zaczęła spełniać swoją rolę, gdyż gwarectwo zażądało od przyległych szybów dziewiątej niecki. Dziewięć gwarectw, posiadających przylegle kopalnie początkowo sprzeciwiało się, ale w końcu doszło do porozumienia, na mocy którego gwarectwa zaczęły uiszczać dziewiątą nieckę. Przysłany do Tarnowskich Gór w 1577 roku żupnik Mann z Goldkronach pisał margrabiemu, że sztolnia krakowska idzie o 3,5 łatra głębiej niż sztolnia św. Jakuba. Dalej pisał, że choć sztolnia św. Jakuba jest o 8 lat starsza, to do okolic bogatych w rudy obie sztolnie dojdą równocześnie. Oczywiście sztolnia krakowska, jako głębsza, lepiej będzie spełniać swoje zadanie. Różnica poziomo między nią, a sztolnią św. Jakuba wynosiła w rzeczywistości 14, 4 metra (35).

Abt wyciąga stąd wniosek, ze gwarkowie sztolni św. Jakuba zadrosnym okiem patrzeć musieli na sztolnię krakowską. Szczególnie dotyczy to zainteresowanego w sztolni św. Jakuba żupnika Trappa, któremu nawet zarzucano celowe utrudnianie pracy w sztolni krakowskiej (36).

Skąd przerwa w budowie. W roku 1579 z niewiadomych powodów prace przy budowie sztolni krakowskiej przerwano. Żupnik Mann, który w r. 1579 ponownie bawił w Tarnowskich Górach, pisał o tym do margrabiego: „Szkoda, by w tej (tj. sztolni) przerwano pracę choćby na godzinę. Książę powinien by użyć na to 4000 florenów – wówczas dopiero miałby kopalnię! Sztolnia jest dobrze obudowana drzewem dębowym. Gdybym miał pieniądze, sam bym do niej przystąpił”. (37).

Abt wyraża przypuszczenie, że przyczyną przerwania prac przy sztolni krakowskiej była zadrość żupnika Trappa, który brał w obronę interesy sztolni św. Jakuba i starał się przeszkodzić zbyt szybkim postępom prac przy sztolni krakowskiej, która przesuwała się coraz bliżej. Sami gwarkowie sztolni św. Jakuba w ten sposób przedstawiali sprawę margrabieniu: pisząc jeszcze 5 IX 1584: „ z powodu niespokojnego i kłótliwego zachowania się żupnika Trappa gwarkowie sztolni krakowskiej nagle zaniechali budowy sztolni, na którą zużyli do 20 000 florenów” (38).

Plan (prac) przy sztolni krakowskiej nie był przez długi czas podejmowany. Ale, gdy w końcu XVIII w. Reden podjął budowę sztolni „Dopomóż Bóg” i gdy ta sztolnia nie dała spodziewanych rezultatów, przekonano się i przyznał to sam Reden, że należało raczej poprowadzić sztolnię według dawnego planu sztolni krakowskiej. Nowa sztolnia „Fryderyka”, zainicjowana wówczas, była wynikiem tych doświadczeń. Poprowadzono ją według dawnej trasy sztolni krakowskiej, na poziomie zaledwie o 1,8 metra niższym od poziomu dawnej sztolni krakowskiej. Gdy sztolnię tę wykończono w r. 1834 okazało się, jak trafna była opinia żupnika Manna o sztolni krakowskiej; przez głęboką sztolnię „Fryderyka”osiagnięto odwodnienie wszelkich rewirów (39). Doświadczenie górnictwa XIX wieku wykazało wartość projektu sztolni krakowskiej.

Poza dwoma głównymi sztolniami tj. św. Jakuba i krakowską, napotykamy ślady wielu innych. Tak więc już w roku 1547 udzielono nadania na sztolnię św. Daniela w Reptach. Po roku 1547 nie ma o niej żadnych innych wiadomości.

W roku 1566 Aleksander Sturmeński zanotowany jest w książkach górniczych, jako posiadacz nadania na sztolnię dziedziczną w Sowicach. Istniała ona jeszcze w roku 1588 jako „mała sztolnia”, ale brak o niej wszelkich bliższych wiadomości.

Próby w górniczym Bytomiu. W roku 1584 mieszkańcy Bytomia pod wpływem ożywienia górnictwa w Tarnowskich Górach postanowili sprobować szczęścia. Zrobili kilka próbnych szybów, które jednak szybko zalewała woda. Wobec tego przystąpili do budowy sztolni św. Jerzego, która była zakrojona na szeroką skalę i miała odwodnić rewiry Miechowicki, Bobrownicki, Srebrnej Góry i Szarleju. W roku 1584 mieszczanie bytomscy prosili margrabiego o przywilej. Margrabia oświadczył, że weźmie 18 kuksów tej sztolni. Są ślady, że prace przy budowie sztolni trwały jeszcze w 1586 roku, ale później brak o niej wszelkich wiadomości.

W 1567 roku Marcin Wojtek uzyskał nadanie na sztolnię „W imię Pańskie obiecana”. Potem utworzono gwarectwo tej sztolni, którego udziały dzieliły się na 84 części. W roku 1588 gwarectwo to uzyskało nadanie na 32 szyby w lesie dębowym w Tarnowskich Górach. W 1568 r. wciągnięto do ksiąg górniczych sztolnię „Pomaga Bóg” w Sowicach. Gwarectwo tej sztolni wspólnie z gwarectwem sztolni św. Jakuba w roku 1570 uzyskało nadanie na dwie płuczki w Sowicach. Abt przypuszcza, że te gwarectwa musiały się połączyć, gdyż po roku 1570 nie ma już śladów istnienia tej sztolni (40).

Huty ołowiu i srebra. Hutnictwo Tarnowskich Gór rozwijało się już od pierwszych lat istnienia górnictwa. Wprawdzie jeszcze w roku 1527 (41) margr. Jerzy Fryderyk pisze do mieszczanina krakowskiego Mandela, iż ma na sprzedaż ołów, zawierający srebro, co pozwalałoby przypuszczać, iż był to ołów uzyskiwany w prażelniach, ale już w roku 1530 są wzmianki o pierwszych hutach – mianowicie o hucie niejakiego Skrzyckiego we wsi Rybnej.

Trudno ustalić, ile było ogółem hut w Tarnowskich Górach. Według statystyki nadań górniczych wypadałoby, że w ciągu XVI w. udzielono nadań tylko na 9 hut. Statystyka ta jest jednak nieścisła, gdyż ten sam Abt cytuje akty, na podstawie których w r. 1543 było czynnych 13 hut. Z wyliczenia wszystkich hut, o których Abt znalazł jakiekolwiek ślady w aktach wypada, iż hut było 27 (w ciągu XVI i w początkach XVII w.), ale mogą tu zachodzić wypadki podwójnego notowania jednej i tej samej huty.

hutnik

Odbitkę ze starego sztychu pobrano z pozycji książkowej autorstwa Józefa Piernikarczyka "Dzieje Górnictwa i Hutnictwa na Górnym Śląsku.

W innych źródłach znajdujemy znowu wzmianki o hutach, nieznanych Abtowi. Na przykład w r. 1560 jest wzmianka, iż margr. Jerzy Fryderyk zbudował dwie huty w Opatowicach (42), które nie są znane Abtowi (43). Wystarczy nam zatem stwierdzenie, że w pomyślnych okresach górnictwa tarnogórskiego było czynnych po kilkanaście hut równocześnie (44). Tak na przykład w latach 1543 i 1586 czynnych było po 13 hut, co dowodzi, że nie były one wielkie. O stosunkowo niewielkiej wartości hut dowodzi też to, że urzadzenia ich były proste. Na przykład w r. 1588 połowę jednej huty sprzedano za 150 florenów reńskich (45).

W pierwszych hutach nie stosowano nawet siły wodnej do poruszania miechów, na co wskazują hałdy znajdujące się za czasów Abta z dala od potoków. W r. 1539 była wzmianka o cieśli Melcherze, który porobil takie udoskonalenia, że tam gdzie trzeba było przedtem poruszać dymarki przy pomocy dwóch koni, to teraz wystarczył jeden.

Wewnętrzne urządzenie hut musiało być dość prymitywne. Według inwentarza z roku 1570 huta książęca, składała się z dwóch pieców do przetapiania, jednego pieca trybowniczego i jednego probierczego. W hutach używano miechów skórzanych. W późniejszym okresie ( w r. 1672) wydajność jednej huty wynosiła około 32 cetnarów surowca ołowiu tygodniowo (46).

Później przenoszono huty nad wody, głównie nad lasowicki potok. W jednym z przywilejów margr. Jerzego Fryderyka jest mowa o tym, że miasto Tarnowskie Góry ma mu opłacać od pół miary słodu talara, gdyż dla jego dobra zamieniono młyny na huty. Jednak nawet w hutach poruszanych wodą utrzymywano urządzenie do napędu ręcznego lub siłą koni, ażeby w razie braku wody nie zatrzymywać huty (47).

Przy dużej ilości wód i płuczek można sobie wyobrazić, iż powstawały spory o wodę. Zwłaszcza często zdarzały się zatargi z płuczkarzami. Młynom leżącym w górze potoku lasowickiego płacono czasem odszkodowanie za wypuszczanie wód.

Prażenie rud odbywało się początkowo w otwartych rusztach, co wynika choćby z art. 61 ustawy górniczej (48), która nakazuje, że ruszty mają być palone zawsze, gdy jest wiatr, we dnie i nocy, oprócz wielkich świąt. Według ksiąg górniczych od r. 1533 do 1597 zgłoszono 35 nowych prażelni, a poprzednio już są ślady istnienia czterech.

Później prawdopodobnie wprowadzono prażelnie w budowlach zamkniętych i piece prażelniane. W rachunkach z r. 1602 znajdujemy pozycję „za 11 kamieni rusztowych i czarnych do pieca w rusztach...” (49).

Przy łatwej topliwości kruszcu tarnogórskiego już przy prażeniu otrzymywano sporo ołowiu. Na przykład w r. 1602 z oddanych do prażenia 497,25 cetnara rudy otrzymano 102 cetnary surowego ołowiu.

Gdy huty nie mogły nadążyć z przetapianiem rud, co się kilkakrotnie zdarzało, górnicy sprzedawali surowiec ołowiany ze srebrem wprost z prażelni (50).

Już ordunek górniczy przewidywał brak hut. Zawierał bowiem zakazy przedwczesnego usuwania z huty górników, przetapiających swoje rudy; chodziło o to, że zapewne właściciele hut dążyli do przyspieszenia pracy, co wpływało na utratę części metalu. Pod tym względem i tak hutnictwo tarnogórskie nie stało na zbyt wysokim poziomie.

Jak wynika z podanych przez Abta (51) opisów zasypów, nie stosowano przy ich dobieraniu żadnych reguł, mieszając w najróżniejszych stosunkach kruszec, kamień, miał rusztowy, szlich żużlowy, pozostałości ogniskowe itd.

Podczas, gdy zawartość ołowiu w rudach tarnogorskich wynosi około 68%, uzyskiwano w hutach dużo mniejsze ilości metalu. Na przykład Abt obliczył z zachowanych w rachunkach wyników przetapianiu i doszedł do następującego rezultatu: z 31 666,5 cetnara rudy uzyskano 10 710,5 cetnara surowca ołowiu, czyli zaledwie około 29,5% (52). Gdy w drugiej połowie XIX w. zabrano się do przetapiania starych hałd, pozostałych po szesnastowiecznym hutnictwie, uzyskano jeszcze ponad 10% ołowiu (53).

Surowiec ołowiu poddawano odciąganiu w piecach trybowniczych. Zawartość srebra w surowcu ołowiu była bardzo różna: wynosiła od 1 do 17 łutów na cetnar.

W ciągu XVI w. w technice górniczej i hutniczej Tarnowskich Gór dokonano szeregu istotnych ulepszeń. Przede wszystkim zrozumiano, że zasadniczym warunkiem dalszego rozwoju górnictwa tarnogórskiego jest jego odwodnienie przy pomocy sztolni zakrojonych na wielką skalę, że nie można zadowalać się odwadniarkami, które są zbyt kosztowne i nie rozwiązują ostatecznie zagadnienia osuszania kopalń. W górnictwie mamy poza tym do zanotowania przejście z kołowrotów, poruszanych ręcznie, na kieraty pędzone końmi, wprowadzenie wózków kopalnianych; w hutnictwie przejście z napędu siłą koni do napędu wodnego, co także zapoczatkowane było przy odwadniarkach.

Źródła: Wojciech Zaleski. "Dzieje górnictwa i hutnictwa na Górnym Śląsku do roku 1806". Wydanie II Szczęsne 2017. Wydawnictwo Klinika Języka Lucyna Animowska-Maciejewska, Sokolnicza 8, Szczęsne. Strona internetowa: www.baśnjakniedzwiedz.pl

Wydrukowano za zgodą Gabriela Maciejewskiego.

https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%81atr

https://sztolniapstraga.pl/ciekawostki/

Przypisy

35. Koch, o.c., 39-40

36. Rękopis Abta, 256.

37. Abt, o. c., 257. Cytowane takze przez Steinbecka, o. c. II, 212.

38. Abt, o. c., 257-258, Steinbeck, o. c.., 212:…

39. Pilger R.. „150 Jahre Friedrichsgrube“, Bytom, 1934, str. 12. „Die Ausdennung dieser Baue (w Suchej Górze, Bobrowniku i rewirze miejskim) und eine Entwicklung in den tiefen der Mulde…“

40. Rękopis Abta, 258 i następne.

41. „Cod. Sil.“ XX, 237.

42. Zivier „Akten und Urkunden“, 73.

43. Rękopis Abta, o. c.,277-279.

44. Rękopis Abta, o. c., 224 i 280.

45. Rękopis Abta, 277.

46. Koch, o. c., 19-20 wedlug sprawozdania komisji cesarskiej.

47. Rękopis Abta, 281 i Dobers Max und Ernst Althans „ Die Kgl. Friedrichshütte bei Tarnowitz”, Berlin 1886, str. 4.

48. „Cod. Sil.“ XX, 260.

49. Rękopis Abta, 290.

50. Rękopis Abta, 224.

51. Abt, o. c., 293-4.

52. Tamże, 295.

53. Piernikarczyk J. „Historia Górnictwa i Hutnictwa na G. Ślasku”, Katowice 1933, str. 406

 



Autor artykułu : Wojciech Zaleski




© Copyright Leonard Hajduk

Design www.bambynek.com