Strony konfliktu.
Ententa: Francja, Imperium brytyjskie Wielka Brytania, Kanada,Indie Brytyjskie, Australia, Nowa Zelandia, Związek Południowej Afryki, Imperium Rosyjskie (1914-1917), Republika Rosyjska (1917), Serbia, Japonia, Belgia, Czarnogóra,Włochy (od 1915 r. ) Portugalia (od 1916 r.) Rumunia (od 1916 r.) Królestwo Hidżazu (od 1916 r.), Stany Zjednoczone (od 1917 r.), Grecja (od 1917 r.) Brazylia (od 1917 r.) Chiny (od 1917 r.).
Państwa centralne: Cesarstwo Niemieckie, Niemiecka Afryka Południowo-zachodnia. Afryka Wschodnia. Kamerun Niemiecki. Nowa Gwinea Niemiecka. Austro – Węgry. Turcja. Bułgaria (od 1915).
Główne tematy:Działania polityczne koalicji. Deklaracja londyńska.Traktat rosyjsko-rumuński. Sierpniowa ofensywa austriacka w Serbii.Błędy taktyczne dowodztwa austriackiego oraz gen. Potiorka, faworyta cesarza Franciszka Józefa.
Wypadki na froncie zachodnim, ciężkie ciosy wymierzone Francji, opuszczenie Paryża przez rząd francuski, budziły niemałe obawy co do dalszego obrotu zdarzeń wojennych, zarówno w Anglii, jak i we Francji, a to tym bardziej. Im bardziej ujawniała się samolubna polityka Rosji, Francja, sądząc nawet po wspomnianym już wcześniej zachowaniu się wojsk angielskich, żywić mogła obawy, ze zostanie opuszczoną i przez Anglię , tak, jak nie otrzymała pomocy od Rosji; w Anglii budziła sie obawa, czy Francja, w razie gdyby kontrakcja Joffrea skończyła się niepowodzeniem, nie zechce zawrzeć pokoju i ratować się na własną rękę, co stawiałoby Anglię, wobec widocznych zamiarów Rosji, w sytuację bardzo trudną. Pozycja Anglii była zresztą tym trudniejsza, że ani z Rosją, ani z Francją nie łączyły ją żadne wyraźne zobowiązania o charakterze politycznym. Polityka wolnej ręki wychodziła w tym wypadku na niekorzyść tak uparcie trzymającej się jej Anglii. Ona też była głównym elementem prącym do jakiegoś formalnego uregulowania stosunków pomiędzy państwami koalicji walczącej z Niemcami, elementem, który doprowadził do ogłoszenia dnia 4 września t.zw. deklaracji londyńskiej, normującej bardzo ogólnie na razie zasadę wspólnego z ich strony postępowania w ciągu wojny. Deklaracja ta, bardzo krótka, brzmiała jak następuje: „Rządy Wielkiej. Brytanii, Francji i Rosji zobowiązują się wzajemnie nie zawierać pokoju odrębnego w toku obecnej wojny. Wszystkie trzy rządy zobowiązują się, że na wypadek rokowań pokojowych żadne z mocarstw koalicji nie będzie stawiało warunków pokoju bez uprzedniej zgody innych sprzymierzonych”.
Deklaracja nie obejmowała Belgii, która zasadniczo trwała na stanowisku, iż broni swej neutralności i nie łączy się z żadną ze stron wojujących; dopiero w związku z upadkiem Antwerpii weszła Belgia definitywnie w skład koalicji. Nie obejmowała ona również państw bałkańskich, była obliczona przede wszystkim na rozprawę z Niemcami. Stanowiła też ona w przeddzień bitwy nad Marną pewną gwarancję dla Francji, że nie zostanie opuszczoną i zachęcała ją do dalszej walki.
Wypadki na froncie wschodnim, zwycięstwa Rosji nad Austrią oddziałały bardzo korzystnie dla Rosji na niedawnego jeszcze sprzymierzeńca Austrii i Niemiec – Rumunię. Jeszcze w chwili walk pod Lwowem zwracało się dowództwo rosyjskie z wielkimi ostrożnościami pod adresem Rumunii i obawiało się o swe lewe skrzydło, zasłaniające je od strony Rumunii; obawiało się, że w razie niepowodzenia wyjdzie ona z neutralności i będzie się starała zająć Besarabję. Zdobycie Lwowa, a zwłaszcza odwrót armii austro-węgierskich za Dunajec wpłynęły bardzo poważnie na nastroje w Rumunii, dając wyraźną przewagę kierunkowi wrogiemu Austro-Węgrom. Tym usilniejsze starania podjęła Rosja, zapatrzona w możliwości ofensywy przez Karpaty ku Belgradowi. Należało na ten wypadek zabezpieczyć sobie przyjazne stanowisko Rumunii, aczkolwiek bezpośredniego udziału jej w wojnie z Rosją , a zwłaszcza naczelne dowództwo rosyjskie, zbytnio nie pragnęło, chcąc sobie zapewnić wolną rękę w uregulowaniu spraw naddunajskich i bałkańskich. Rezultatem tych starań i poglądów był układ rosyjsko – rumuński, który doszedł do skutku dnia 18 września, a więc po odwrocie wojsk austro – węgierskich za San ku Dunajcowi. Wedle tego układu Rosja zobowiązała się wystąpić przeciw każdemu zamachowi na granice Rumunii w ówczesnej ich rozciągłości ( co mogło mieć znaczenie tylko w stosunku do Bułgarii i ewentualnych jej przy poparciu Austrii i Niemiec żądań zwrotu Dobrudży, straconej w r. 1913 i jednocześnie zobowiązywała się do przyznania Rumunii prawa do przyłączenia do państwa rumuńskiego ziem Austro-Węgier, zaludnionych przez Rumunów, z tym zastrzeżeniem, że na Bukowinie nastąpi rozgraniczenie między Rosją a Rumunią wedle linii etnograficznej, dzielącej Rusinów i Rumunów. Przy całej swej ogólnikowości traktat ten stwarzał podstawy dla przyszłego wystąpienia Rumunii po stronie państw koalicji, wystąpienia przewidzianego na moment, w którym zajęcie obszarów etnograficznych rumuńskich będzie możliwe.
Rychła śmierć króla rumuńskiego Karola I, zdecydowanego zwolennika trójprzymierza (zmarł 10 października 1914 r.), i objęcie tronu przez króla Ferdynanda I (1914 – 1925) jeszcze bardziej kierowały Rumunię w stronę koalicji. Bezsilność wojsk austro – węgierskich wobec małej Serbii, opóźniająca przygotowujące się przystąpienie Turcji po stronie państw centralnych, mogła tylko zachęcić Rumunię do takiej, a nie innej polityki.
Akcja wojenna Austrii przeciw Serbii zaliczana będzie niewątpliwie do klasycznych przykładów, jak nie należy postępować w podobnych wypadkach. Wspomnieliśmy powyżej o zasadniczych błędach ugrupowania wyjściowego wojsk austro – węgierskich, błędach, które zemściły się nie tylko na losach całej kampanii, ale stały się jedną z zasadniczych przyczyn katastrofy wojennej Austro – Węgier. Wypadki kilku pierwszych miesięcy wojny zaważyły w istocie na losach ich więcej, niż wypadki pozostałych czterech lat zmagań wojennych.

Mimo,że w ciągu kilku dni po wręczeniu ultimatum austro-węgierskiego w Belgradzie wyjaśniło się, iż wojna z Rosją jest nieunikniona, i mimo, że dla laików nawet było od pierwszej chwili rzeczą oczywistą, iż losy Serbii nie rozstrzygną się bynajmniej nad Sawą, ale nad Wisłą, a w dalszej linii nad Sekwaną, dowództwo austro-węgierskie traktowało serbski teatr wojny tak, jak gdyby od wypadków na nim się rozgrywających zależne były w istocie losy monarchii habsburskiej, nie zaś zadowolenie ambicji jednostek i źle pojętego prestiżu tejże monarchii. Franciszek Józef, który bynajmniej w zabitym następcy tronu nie stracił ulubieńca, uważał pomszczenie krwi zabitego członka dynastii, i to dosłownie pojęte, za nieodzowne; w ciągu pierwszych miesięcy wojny wraz z szeregiem czynników centralnych popierał on też ambitne plany dowodzącego na południu gen. Potiorka, nawet wtedy, gdy Conrad v. Hötzendorf, widząc już wyraźnie swój błąd, wysilał się na to, by choć późno sprowadzić operacje w Serbii do właściwych rozmiarów.
Z punktu widzenia strategii plan prowadzenia naraz dwu ofensyw na północy i na południu ze strony Austro-Węgier, znajdującej się wobec wyraźnej przewagi północnego przeciwnika, był błędem nie do darowania i, jak się niebawem pokazało, nie do darowania nawet w tym wypadku, gdyby przeważające siły austriackie, gromadzone na południu tak, jak gdyby nie było wojny z Rosją (wedle planu B. Bałkan a nie R. Rosja), zdołałyby szybko złamać Serbię; siły te bowiem nie mogłyby w żaden sposób zdążyć na północ w momencie ofensywy austro-węgierskiej, momencie, który sam Conrad v. Hötzendorf przyśpieszał, chcąc, jak wiemy, uprzedzić zgromadzenie się tam maximum sił rosyjskich.
Dnia 10 sierpnia rozpoczęła się koncentracja wojsk austro-węgierskich, zgrupowanych w 3 armie. Dwie z nich zgrupowane zostały na zachodniej granicy Serbii i Czarnogóry, wzdłuż Driny aż ku morzu, a mianowicie: Armia 6-ta, pod dowództwem gen. Potiorka, który jednocześnie sprawował dowództwo nad calym frontem południowym, a zajmująca odcinek od Adriatyku aż po Zvornik, skupiona była głównie na północy w okolicy Sarajewa. Na południu w okolicy Kotoru znajdowała się tylko jedna dywizja piechoty (47-ma). Armia ta, licząca dwa korpusy (XV i XVI) w sile przeszło 6 dywizji czyli 74 batalionów, 5 szwadronów i 40 bateryi, dysponowała prócz tego załogą twierdz w sile 20 batalionów i 13 bateryi. Na północ od niej odcinek Driny aż po Sawę zajmowała armia 5-ta, pod dowództwem generała Franka, a złożona z korpusów, VIII (praski) i XIII (chorwacki), w sile 4 dywizji i 4 brygad (a więc 6 dywizji), liczących 80 batalionów, 14 szwadronów i 39 bateryi. Front nad Sawą i Dunajem obsadziła tylokrotnie wspominana już armia 2-ga gen. Böhm – ermolliego, licząca 3 korpusy (IV i VII węgierskie i IX czeski) w sile 6 ½ dywizji i 3 brygady piechoty oraz jedna dywizja kawalerii, razem 135 batalionów, 43 szwadrony i 56 bateryi. W ten sposób gen. Potiorek dysponował w chwili rozpoczęcia działań ofensywnych na południu, 12 sierpnia, siłą około 20 dywizji, liczących 309 batalionów, 62 szwadrony i 148 bateryi, z którymi współdziałać miała nadto flotylla monitorów dunajowych.

Monitor rzeczny ORP "Kraków", fotografia sprzed 1939 roku, oryginal w zbiorach Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku. Domena publiczna.
Trzy te armie liczyły, wedle Conrada, 417. 000 liniowego żołnierza, mając nad Serbami przewagę zarówno co do liczby, jak i co do artylerii. Naprzeciw siebie miał on 11 dywizji serbskich z pierwszego i drugiego powołania (ocenianych na 180.000 ludzi z 542 działami) oraz 5 dywizji serbskiego pospolitego ruszenia (ocenianych na około 100.000) oraz 40. 000 Czarnogórców (w 4 dywizjach), razem przeszło 300.000 ludzi z około 600 działami. Pomimo bitności i doskonałych zalet żołnierskich przeciwnika, wspieranych jeszcze przez niedostępność terenu, mógł zatem Potiorek myśleć o akcji rokującej powodzenie, gdyby była dobrze i energicznie przeprowadzona. Do tego jednak trzeba było dowódcy mającego zdolności prawdziwego wodza, gdy tymczasem gen. Potiorek miał je w minimalnym zakresie; był to człowiek chory, a przez to pochłaniany nieposkromioną ambicję. Tylko w głowie takiego dowódcy mogła powstać myśl, ażeby operacje w Serbii uwieńczyć wielkim zwycięstwem już 18 sierpnia, a dlaczego akurat na ten dzień? Ponieważ wtedy przypadały na ten dzień urodziny Franciszka Józefa. W rezultacie ten podarunek urodzinowy okazał się bodaj najdroższym, jaki kiedykolwiek komuś złożono, a mimo to okazał się bezowocnym.
Armia serbska, licząc się z atakiem przeciwnika, ugrupowana była do defensywy. Dowódca jej, następca tronu Aleksander, i szef sztabu wojennego Putnik skupili gros sił (7 dywizji na II dywizje z I i II powołania) w głębi kraju na linii Valjevo – Kragujevac (gdzie znajdowała się główna kwatera), zachowując w ten sposób swobodę manewru wobec spodziewanej ofensywy: pierwsza dywizja serbska gen.Bojovića skupiła na północ od Kragujevaca 3 dywizje piechoty, wysuwając jedną dywizję piechoty i jedną jazdy nad ujście Morawy do Dunaju; 2-ga armia gen.Stepanovića skupiała między Lazarewvac i Arangjelovac 3 dywizje piechoty, wysuwając jedną pod Belgradem; 3 armia gen Juriśića miala pod Valjevem jedną dywizję, jedną zaś oraz wojska III powołania w grupach po kilka batalionów nad Sawą i Driną. Około Uźice skupiona była grupa gen. Bożanowića, licząca jedna dywizję i kilka mniejszych de'tachement III powołania.
Przeciwko tak ugrupowanej armii serbskiej, po pierwszych utarczkach granicznych, rozpoczął Potiorek ofensywę 12 sierpnia na odcinku 5- armii nad dolną Driną, gdzie w pierwszej chwili 6 - ść dywizji miało przed sobą tylko 3 dywizje serbskie. Armia ta miała się przedzierać w kierunku Valjeva, gdy natomiast armia 6-ta miała przez górną Drinę zmierzać ku Uźice. Najsilniejsza 2-ga armia miała 13 sierpnia rozpocząć akcję dywersyjną, próbując przejść przez Sawę i Dunaj , by odciągnąć uwagę nieprzyjaciela. Jak z tego widać, ofensywa Potiorka miała pójść z zachodu ku wschodowi od Driny ku Kolubarze i Morawie, przedzierając się naukos przez niedostępne grzbiety górskie. Atak od północy na Belgrad, następnie wzdłuż rzeki Morawy i liniji kolejowej z Belgradu do Konstantynopola, a więc wzdłuż głównych arterii komunikacyjnych państwa serbskiego, nie został uskuteczniony. Odpowiedzialność za to, o ile chodzi o ofensywę sierpniowa, spada nie tylko na gen. Potiorka, ale i na naczelne dowództwo austriackie. Zaczęło się kampanię serbską trzema armiami, przewidzianymi na wypadek wojny na samym Bałkanie, nie zanulowało ono swych postanowień po wybuchu wojny z Rosją, zostawiając Potiorkowi 2-gą armię na czas jakiś nad Sawą i Dunajem. To też Potiorek w przekonaniu, że 2-ga armia zostanie przesunięta na front rosyjski dopiero po złamaniu Serbii, szedł zatem w swych przygotowaniach dalej po linii dawnych planów i, w odpowiedzi na przedstawiony naczelnemu dowództwu plan operacyjny, otrzymał 4 sierpnia rozkaz naczelnego dowództwa, prowadzący go na pokuszenie w jak najgorszym kierunku. Rozkaz ten ustalał, że mimo wojny z Rosją armia 2-ga zostanie na froncie serbskim do 18 sierpnia, że można jej używać do akcji lokalnych bez przeprawiania jej za Dunaj i Sawę. Dla 5-tej i 6-tej armii, jako zadanie minimalne, ustalał odparcie zamierzonego wtargnięcia Serbów i Czarnogórców; zostawiał on do uznania Potiorka, czy zechce prowadzić akcję ofensywną za Driną, ale dodawał, że skuteczne uderzenie, zwrócone przeciw uderzeniu serbskiemu, miałoby wielkie znaczenie. Co więcej, zawierał ten rozkaz zupełnie nieugruntowanie faktami wiadomości o możliwości uderzenia Bułgarii na Serbię. Nic dziwnego, że ogarnięty ambicją Potiorek zrozumiał to jako zachętę do ofensywy, a nie mogąc pchnąć 2-giej armii za Dunaj i Sawę, pchnął na wschód armie 5-tą i 6-tą. Armia 2-ga miała się ograniczyć do demonstracji, kryjących ich ruchy. Jak się wnet okazało, „demonstracje” nad Sawą zaplątały armię 2-gą w takie walki, że opóźniło to znacznie przeniesienie jej do Galicji.
Armia 5-ta sforsowała ostatecznie 12 sierpnia dolną Drinę, armia 2-ga zaś, demonstrując, zajęła kilka miejscowości za Sawą, w tym także Szabac i jedną z wysp naprzeciw Belgradu. Dowództwo serbskie rzuciło natychmiast swe dywizje z głębi kraju na zagrożone punkty: jedną dywizję pod Szabac, 3 nad Drinę. W rezultacie 5-ta armia austro-węgierska napotkała na bardzo silny opór równego już z nią co do liczby, a doskonale się broniącego w górach nieprzyjaciela: upały, brak wody i bezdroża nie pozwalały na wykonanie ani w części zamierzonego przez Potiorka, pośpiesznego marszu 5-tej armii. Dotarła ona tylko do linii Ljesnica – Loznica. Jedynie tylko chorwacka dywizja Sarkotića dotarła 15 sierpnia do wyznaczonego jej celu, do Krupanj. Próby podjęcia ruchu oskrzydlajacego Serbów nad Driną z Szabac nie powiodły się, nawet przy pomocy całego korpusu IV, który, zamiast odejść na północ, użyty został 18 sierpnia pod Szabacem; wstrzymały go jednak 3 dywizje (zwłaszcza dywizja Szumadji) rzuconej tam 1-szej armii serbskiej. Na całym froncie rozwinęły się mimo to gwałtowne walki, 18 i 19 sierpnia. Potiorek chciał za wszelką cenę osiągnąć sukces, którego jednak nie udało mu się nigdzie wywalczyć. Jedynie Chorwaci Sarkotićia zyskali nieco terenu. Co więcej, 19 sierpnia pobiła 2-ga armia serbska nad dolna Driną walczący tam VIII korpus austriacki i to tak gruntownie, że armia 5-ta musiała się cofać, mimo, że XIII chorwacki korpus wykazywał sukcesy wobec niej w rejonie Krupanj – Zawlaka 3-ciej armii serbskiej. O tym, aby akcja 6-tej armii, która przedzierała się przez bardzo trudny teren, mogła przynieść poważniejszą zmianę, nie było mowy. Los ofensywy Potiorka był przesądzony. Wojska były wyczerpane 8-dniową walką, toczoną z nieprzyjacielem, broniącym każdej piędzi ziemi w bardzo trudnych warunkach. Szwankował dowóz żywności i amunicji po bezdrożach, brakowało wody. Ponieważ zaś Serbowie mieli jeszcze pewne rezerwy do dyspozycji, przeto dalsza walka mogła obiecywać tylko większe jeszcze niepowodzenie. Dnia 19 sierpnia rozpoczęła 5-ta armia odwrót za Drinę, 20 sierpnia wycofały się wojska austriackie także i za Sawę, a niebawem wstrzymano także i akcję armii 6-tej, walczącej zajadle około Viszegradu z grupą uźicką. Pierwsza ofensywa austriacka przeciw Serbii zakończyła się niepowodzeniem. Teraz dopiero zaczął się spóźniony transport 2-giej armii do Galicji, zatrzymywanej dotąd przez Potiorka, znajdującego dla swych żądań posłuch w Wiedniu. Mimo niepowodzenia cesarz Franciszek Józef, wbrew stanowisku naczelnego dowództwa, które chciało wysilki skoncentrować na północy, ku zadowoleniu ministerstwa spraw zagranicznych, marzącego o sukcesach na Bałkanie, przyznał Potiorkowi niezależność od naczelnego dowództwa wojsk austriackich i powierzył mu samodzielne prowadzenie dalszej akcji. W ten sposób na Conradzie, który uważał to słusznie za „uderzenie maczugą”, zemścił się jeszcze bardziej jego błąd zasadniczy. Druga armia przybyła w wagonach kolejowych w czas najważniejszy dla operacji w Galicji.
Rzadko któremu bardzo udanemu przedsięwzięciu poświęcono w Austrii tyle starań i uwagi, co do tej nieudanej i rujnującej armię ofensywy „zmęczonego cesarza”, jak szderczo nazywali Potiorka jego koledzy. W sprawozdaniach przedstawianych Franciszkowi Jozefowi operacje w Serbii zajmują ogromnie wiele miejsca, bardzo szczegółowo zajmuje się nimi nawet Conrad, niezadowolony z Potiorka, a co najmniej tyle co on winien temu obrotowi rzeczy. Operacje te trzymano w tajemnicy, chcąc widocznie zaskoczyć opinię publiczną gotowym wielkim sukcesem. Nawet tak wysoko postawiona osobistość, jak ówczesny minister wspólnego skarbu Biliński, dowiedział się 16 sierpnia z ust cesarza, jako o wielkiej tajemnicy, iż „w Serbii bije sie Potiorek bardzo zwycięsko”, Istotnie następnego dnia, chwyciwszy się lokalnego sukcesu, odniesionego przez pułki chorwackie, ogłoszono w komunikacie o „rozstrzygającym zwycięstwie”. W następnych dniach było jednak o nim bardzo cicho, a opinię utrzymywano w przeświadczeniu o sukcesach w Serbii, tak, ze klęska ta utonęła niebawem w odmęcie wiadomości nadchodzacych o walkach pod Lwowem.
Państwa koalicyjne, nie mogąc bezpośrednio dać pomocy Serbji i Czarnogórze, starały się przynajmniej wspomagać je dostarczaniem materiału wojennego przez małe porty czarnogórskie, blokowane przez flotę austro-węgierską. Dnia 16 sierpnia zjawiła się na Adrjatyku silna eskadra francuska, wspomagana przez kilka jednostek angielskich, i odciąwszy odwrót do Kotoru austro-węgierskiemu krążownikowi „Zenta”, zatopiła go po krótkiej walce. Próby eskadry francuskiej, podejmowane między 21 sierpnia a 1 września, aby wedrzeć się do zatoki Kotorskiej, zostały wszakże odparte.
Armia serbska, odparłszy pierwszy atak przeciwnika, nie zadowoliła się tym, ale przeszła od razu do działań zaczepnych. Działania te jednakże służyć mogą, jak zobaczymy, tylko na dowód, że niepowodzenie ofensywy austriackiej nie było skutkiem jakiejś wyższości, bitnej zresztą i dobrze prowadzonej, armii serbskiej nad armią austro-węgierską, lecz tylko skutkiem złego kierownictwa. Wyłożył jego błędy bardzo energicznie Franciszkowi Jozefowi premier węgierski Tisza w pismie z 23 sierpnia i to bardzo trafnie, widocznie na podstawie fachowej węgierskiej krytyki: wskazywał, że ofensywa była prowadzona frontalnymi atakami bez przygotowania artyleryjskiego, co spowodowało ogromne straty; że prowadzono ja kolumnami operującymi bez związku z sobą, że marnowano armię 6-tą na drugorzędne operacje, gdy tymczasem nad dolna Driną Serbowie mogli zyskać nawet liczebną przewagę. Proponował, by mianować nowego wodza na południu, ale zarazem poddać go wyraźnie kierownictwu naczelnej komendy armii. Głos ten przeszedł bez echa. Potiorek został i otrzymał swe niezależne pod wielu względami stanowisko. Nieudana zaś ofensywa serbska poprawiła wnet jego pozycję tak dalece, że mógł podjąć nową, jeszcze bardziej fatalną w skutkach ofensywę.
Wojsko serbskie w defensywie okazało się doskonałe. Putnik, wysunawszy nad granicę tylko część sił, resztę trzymał w głębi kraju, by rzucić ją na zagrożony przez ofensywę nieprzyjacielską odcinek. Plan był dobry i dobrze wykonany, żołnierz bił się zajadle. Nie starczyło to jednak, by podjąć ze skutkiem ofensywę w kraj nieprzyjacielski. Mimo zabrania z frontu południowego całej 2-giej armii, z wyjątkiem 1 i ½ dywizji, co zmniejszyło siły austro-węgierskie o przeszło 1/3 (zostało 217 batalionów, 29 szwadronów i 107 bateryi), i mimo to jedna z dwu pozostałych tam armii (5-ta) poważnie została przez walki w Serbii nadszarpnięta, Ofensywa serbska, podjęta przy zachęcie w. ks. Mikołaja Mikołajewicza w dniach 6 – 12 września, doznała również zupełnego niepowodzenia. Podjęła ją 1-wsza armia serbska gen. Bojowića z pomocą części 2-giej armii na Slawonię, by odciążyć Belgrad i opanować ważny strategiczny węzeł rzeczny. Pierwsza serbska dywizja Timoku (z 2-giej armii), która 6 września przekroczyła Sawę i uderzyła na Mitrowicę, została tam pobitą przez 29 dywizję austriacką, tak, że przeważna jej część (5.000 ludzi) musiała złożyć broń. Lepiej się powodziło siłom serbskim 1-szej armii, które przekroczyły Sawę dalej na wschód koło Skela i Obrenovac, które pobiły tam wojska austriackie mimo pomocy, udzielonej im przez monitory dunajowe
Posunęły sie one aż po Budjanovce i Vojkę, a załoga Belgradu zajęła Zemuń. Dopiero nadesłanie posilków przez 5-tą armię doprowadziło w walkach 12 i 13 września do wyparcia Serbów za Sawę.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Oskar_Potiorek
