Wszystkich gości :   26466

Flag Counter
Flag Counter
 





Temat : Wielka Wojna 1914 - 1918 / 17

Kategoria :  Wielkie Wojny       Data : 2022-05-21 13:22:36

Wielka Wojna 1914 – 1918 / 17

Druga faza wyścigu ku morzu została zakończona, tak jak pierwsza, bez decydującego rezultatu. Tymczasem zaszedł na terenie belgijskim wypadek niezmiernie doniosły a korzystny dla Niemców: upadek Antwerpji. Była ona jedną z największych i najlepiej ufortyfikowanych twierdz w Europie, w niej też, jak wiemy, znalazła ostoję armja belgijska, odepchnięta z drogi wiodącej ku Francji przez potężny rozmach sierpniowej ofensywy niemieckiej.

wesoły wyjazd na front

Wesoły wyjazd  niemieckich żołnierzy na front, i z tego powodu są uradowani. Wyjazd miał miejsce z dworca kolejowego w Monachium.

Trwanie armii belgijskiej w Belgji w oparciu o tę wielką twierdzę było nieustanną groźbą dla tyłów działającej we Francji armii niemieckiej, groźbą tym większą, że przedłużanie się frontu ku północy prowadziło do niezmiernie niebezpiecznego na dłuższą metę wygięcia frontu niemieckiego na wypadek, gdyby wysuwane ku północy siły sprzymierzonych nawiązały bezpośredni kontakt z frontem w Belgii. Na razie w północnym kącie Francji panowała sytuacja bardzo nieokreślona. W bezpośrednim sąsiedztwie ważnych i silnie trzymanych nadmorskich twierdz francuskich, istniała strefa ewakuowana przez wojska francuskie już od czasu bitwy granicznej, a do niej należała także uzbrojona twierdza, jedno z wielkich miast Francji, Lille. Dopiero Foch, po przybyciu na front północny, kazał Lille obsadzić ponownie 9 października.

W poczuciu niebezpieczeństwa grożącego Niemcom ze strony Antwerpji w momencie zmagań nad Marną, polecił Moltke, jeszcze 7 września gen. Beselerowi, dowodzącemu siłami niemieckimi, skupionymi pod Antwerpją, przejść do ataku na Antwerpję. Jak wiadomo, w sierpniu nie udało się Niemcom odciąć armii belgijskiej od Antwerpji; Król Albert wycofał swą armię pod osłoną jej fortów i 25 sierpnia przedsięwziął stamtąd flankowy wypad, niebezpieczny dla posuwającej się naprzód pierwszej armii niemieckiej. Zamknięcie armii belgijskiej i zabezpieczenie przed nią tyłów niemieckich powierzono dowódcy III korpusu rezerwowego, gen. Beselerowi, którego siły wzmocniono wnet dywizją piechoty morskiej. Zanim jeszcze mógł on przejść do nakazanego ataku na Antwerpję, nastąpił w czasie bitwy nad Marną drugi wypad armii belgijskiej, który w razie niepomyślnego obrotu dla Niemców mógł się dla nich okazać katastrofalny. Został on jednak w kilkudniowych walkach przez Beselera powstrzymany. Falkenhayn po objęciu szefostwa sztabu nalegał więc tym silniej na energiczne podjęcie operacji przez Beselera. Rozpoczął je w istocie 26 września, doprowadzając w ciągu niesłychanie krótkiego czasu, bo w ciągu dni 12, do upadku potężnej twierdzy.

Siła Antwerpji jako twierdzy polegała nie tylko na olbrzymich fortyfikacjach, wzniesionych kosztem wielu milionów franków, ale także na położeniu, dzięki któremu, opierając się od północy o neutralne terytorium holenderskie, niepotrzebowała się obawiać zupełnego otoczenia. Liczono się też z tym, że przy pomocy swego garnizonu fortyfikacje Antwerpji będą się mogły opierać do roku silnej, chociażby 300.000 armii. Wiedzieli o tym Niemcy, preliminując w swych planach ofensywy na Belgię aż 11 dywizji do oblężenia Antwerpii.

W rzeczywistości wypadki poszły inną zupełnie koleją, pozornie znacznie korzystniejszą dla Belgów. W twierdzy antwerpskiej znalazła się prawie cała armia belgijska w ilości 6 wielkich dywizji, wzmocnionych ponadto w ciągu oblężenia przez 1 ½ dywizji angielskiej. Siły oblężonych liczyły przeto około 7 ½ dywizji i to (belgijskich) znacznie silniejszych niż normalnie ( po 3 – 4 brygady jedna), w sumie przeszło 100.000, a oparcie na potężnych fortyfikacjach podwajało ich wartość bojową. Przeciw nim miał Beseler do dyspozycji łącznie z landwehrą około 5 ½ dywizji, co wraz z artylerią dawało około 85.000, a więc armiję oblegającą liczebnie słabszą od obleganej i o połowę mniejszą od tej, jaką przewidywano w planach niemieckich. Zagadkowy wobec tego, napozór szybki upadek twierdzy tłumaczy się dobrym kierownictwem po stronie niemieckiej, ale także niszczącym działaniem artylerii oblężniczej niemieckiej, którymi forty Antwerpji nie potrafiły się uporać. Były to 42 cm działa okrętowe, 30,5 cm moździeże nadbrzeżne i 30, 5 cm moździerze.

Od strony południowej bronił Antwerpji podwójny łańcuch fortów. Szczególnie silny był łańcuch zewnętrzny, ciągnący się wzdłuż trudnej do przebycia rzeki Nethe. Rozpocząwszy operacje 27 września, Beseler po wstępnych walkach (zajęcie Malines) przystąpił do ostrzeliwania ciężką artylerią linji zewnętrznej fortów (28 i 29 wrzesień) i 1 października nakazał szturm do fortów Waelhem i Wavre – St. Catherine (największy fort twierdzy, wzniesiony w r. 1904), położonych przy linii kolejowej Bruksela – Antwerpja

Zestrzelony przez działa niemieckie, został fort Wavre wzięty już 1 października, fort Waelhem wpadł w ich ręce następnego dnia. Położenie Antwerpji stało się krytyczne, tym bardziej, że w następnych dniach opanowali Niemcy resztę fortów na południe od Nethy (wśród nich zestrzelony zupełnie silny fort Lierre, 3 października). Wyniki były nie tylko ciosem niepowetowanym dla obrony Antwerpji, ale wywarły przygnębiający wpływ na załogę, przekonaną naocznie, że artylerii niemieckiej twierdza się nie oprze. „Działanie ciężkiej artylerii niemieckiej – wedle oficjalnego sprawozdania belgijskiego – nie pozostawiało żadnych wątpliwości co do losu, jaki czekał obwarowania Antwerpji. Wbrew dotychczas panującemu mniemaniu, twierdza nie mogła na długo dać ochrony armii polowej. Od tej chwili naczelne dowodztwo upatrywało chwili, w której armia będzie musiała opuścić twierdzę, ażeby nie być zmuszoną do kapitulacji” .

Anglicy

Żołnierze brytyjscy obsługujący karabin maszynowy Vickers

W tym momencie nastąpiła interwencja rządu angielskiego i wstrzymała Belgów od opuszczenia Antwerpji. Dnia 3 października zjawił się w Antwerpji, jako reprezentant rządu angielskiego, angielski minister marynarki Churchill i doprowadził do następującej umowy między Anglią a Belgiją w dniu 3 października: rząd belgijski zobowiązuje się bronić conajmniej jeszcze przez dni 10. Rząd angielski zawiadomi go do 3 dni, kiedy może nastąpić odciążęnie Antwerpji. Jeżeli rząd angielski nie uczyni nic do tego terminu. Belgia zyskuje swobodę decyzji; może swe wojsko wycofać z Antwerpji, a Anglia wojsku temu udzieli pomocy. Również zobowiązuje się Anglia do pomocy w ludziach i w materiale wojennym dla oblężonej twierdzy. Umowa ta jest najlepszym dowodem, że Anglii chodziło o utrzymanie Antwerpji w tym samum stopniu, co Belgiji. Wprawdzie wypadki wojenne nie pozwoliły Anglii wyzyskać Antwerpji jako portu do lądowania jej wojsk, niemniej nie straciła ona ogromnej swej doniosłości dla bezpieczeństwa Anglii na Kanale La Manche, dla którego Antwerpja, jako baza niemieckich łodzi podwodnych, mogła szczególnie być groźna. Pomiędzy Joffrem a Frenchem nastąpiło też szybkie porozumienie, co do wysłania do Antwerpji francusko – angielskiego korpusu ekspedycyjnego w sile 40.000. Znaczna część tych sił jednakże koncentrowała się dopiero około Gandawy, gdy twierdza padła. Anglicy zdołali do niej wprowadzić jedynie 3 brygady piechoty marynarki pod dowództwem gen. Parisa, w którego ręce w ostatnich dniach walk przeszło także dowództwo nad połączonymi siłami angielsko – belgijskimi w Antwerpji.

 

zniszczony fort

Krajobraz po bitwie. Niemieccy żołnierze oglądają gruzy jednego z fortów z okolicy Lüttich, 14 lub 15 sierpień. Foto pobrano z publikacji książkowej Andrzeja Chwalby, "Samobójstwo Europy1914 - 1918 rok".

Pomoc angielska nie zdołała jednak uratować Antwerpji. Dnia 5 i 6 października, po zaciętych walkach około miasteczka Lierre, wywalczyli sobie Niemcy przejście przez Nethę, odparli kontratak, którym 6-go października próbował ich wyprzeć gen. Paris i, przełamawszy drugą z kolei zaporę, uzyskali dostęp do wewnętrznego, znacznie słabszego łańcucha fortów twierdzy. Los Antwerpii został przypieczętowany. Dnia 8 października rozpoczęli Niemcy ostrzeliwać zarówno forty wewnętrzne, jak i niektóre części miasta. Gen Paris zdecydował wobec tego opuszczenie twierdzy i powiadomił o tym dowódcę korpusu odsieczy gen Rawlisona w Brugji. Ten wysunął część tego korpusu do Gandawy i podał w ten sposób rękę armii belgijsko-angielskiej, która z Antwerpji wzdłuż granicy holenderskiej zaczęła się przedzierać na zachód.

Beseler miał za słabe siły, by temu wycofaniu się Belgów i Anglików całkowicie przeszkodzić; osiągnął jednakże tyle, że około 28.000 oblężonych (w tem 2000 Anglików) musiało przejść na terytorium holenderskie i tam zlożyć broń. Dnia 9 października poddała się Antwerpja, opuszczona przez załogę, która jednakże musiała tam zostawić Niemcom olbrzymie zapasy oraz prawie 1.300 dział.

działo angielskie zdobyte

Angielskie działo przybrzeżne zdobyte w Belgii, o długości około 18 metrów, na pociski 30,5 cm. Zostało ono zdobyte przez Niemców, zanim zdążono z tego działa wystrzelić pierwszy pocisk.

Mimo uratowania się armii belgijskiej upadek Antwerpji miał dla Niemcow ogromne znaczenie. Był to pierwszy od bitwy nad Marną niezaprzeczalny sukces niemiecki, który wywołał wszędzie ogromne wrażenie, przede wszystkim zaś w Anglii. Armie niemieckie uwalniały się od grożącego im ciągle na tyłach niebezpieczeństwa, a armia Beselera mogła być użyta na froncie. Wprawdzie i siły przeciwników zasiliła teraz armia belgijska, ale przeważała teraz na stronę Niemców niewątpliwa korzyść przeniesienia walk z nad ujść Skaldy pod mury ważnych fortów francuskich nad Kanałem.

zdobycze

Oryginalne fotograficzne ujęcie zdobyczy przez Niemców belgijskiego sprzeętu wojskowego, złożonego na placu Cytadeli w mieście Lüttich

W ten sposób po miesięcznym „biegu do morza” i po upadku Antwerpji cały ciężar Operacji na froncie zachodnim przeniósł się w połowie października 1914 roku na mały odcinek nadmorski na granicy francusko-belgijskiej. Armia belgijska pomimo wszystkich niepowodzeń, jakimi los wojny dotknął Belgię, mogła z dumą wskazać na to, ze inwazja niemiecka nie zdołała jej zniszczyć ,i że mimo prawie zupełnego braku pomocy ze strony koalicji, zresztą na własne jej życzenie, broniła się w Belgii przez dwa miesiące. Teraz, w oparciu o siły sprzymierzonych, mógł był król Albert bronić do ostatka tego skrawka ziemi belgijskiej nad Kanałem, który jeszcze nie wpadł w ręce niemieckie, a akcja, przygotowywana od początku paźdźiernika przez sprzymierzonych na tym terenie, zapowiadać się zdawało, że nastąpi powstrzymanie postępów niemieckich. Prawda,, że jedna z podstaw tej akcji, tak ważny punkt, jak Lille, obsadzony, jak to zostało zaznaczone, ponownie na rozkaz Focha, został 13 października opanowany przez Niemców a w kilkudniowych walkach z 6 armią niemiecką próbował go potem nadaremnie odebrać gen. French na czele armii angielskiej (liczącej już wówczas 4 korpusy). Wynik ten sprzyjał niezmiernie dalszemu atakowi niemieckiemu w kierunku Kanału La Manche, na Dunkierkę i Calais.

Dotychczasowe akcje na skrzydle północnym nie zniechęćiły Falkenhayna. Postanowił je kontynuować i wymierzyć silny cios na wybrzeża Kanału. Liczył tutaj na użycie nie tylko uwolnionej z pod Antwerpii armii Beselera, ale owe przygotowane właśnie na początek października rezerwy niemieckie. Istotnie, na 10 października były one gotowe w sile 6 i ½ korpusy rezerwowe. Były to korpusy złożone w dużej mierze z ochotników, wśród nich całe oddziały składające się ze studentów, słowem, pułki pełne nastroju i ochoty do walki, ale pod względem wyćwiczenia i przygotowania pozostające daleko w tyle poza normalnymi formacjami rezerwowymi. Kierownictwo ich spoczywało w ręku oficerów rezerwowych lub powołanych do służby emerytów, i to nie wyłączająć najwyższych stanowisk. W rezultacie zarzucano potem, i słusznie, Fakenhaynowi, że rzuciwszy przeważną część tych korpusów w ognisko najzacieklejszych walk nad Izerą, naraził je na zdziesiątkowanie; walczyły one dobrze, ale prowadzone nieumiejętnie ponosiły wysokie straty. Wytykano mu, że nie skierował ich na spokojniejsze odcinki frontu i nie wyciągnął stamtąd na pole bitwy do Flandrji bardziej doświadczonych jednostek bojowych.

Franciszek Józef I - cesarz austro - węgierski

Falkenhayn jednak spieszył się i nie chciał tracić czasu na długotrwałe transporty, związane z takim przegrupowaniem. Nie wierzył on w to, co Wilhelm II zapowiadał żołnierzom, iż, nim liście opadną, powrócą do domu, ale nie zamierzał zrezygnować z ataku na twierdze nad Kanałem, co miało zapewnić korzystną i to na trwałe zmianę Niemcom we Francji i zagrozić Anglii. Liczył się z tym, że wtedy bezpiecznie będą się mogli Niemcy zwrócić na wschód i ciosem wymierzonym Rosji wojnę dla siebie pomyślnie zakończyć. Z nowo sformowanych korpusów wysłał więc tylko jeden na wschód, jeden pod Verdun, pozostałe zaś cztery skierował na prawe skrzydło do Flandrii.

W związku z tym dokonane zostało nowe ugrupowanie armii niemieckich. Armia gen. Bülowa (2-ga) została rozwiązana, jej odcinek zajęła sąsiednia armia 7-ma, Bülow zaś objął nowosformowaną armię 2-gą, zajmującą odcinek między Roye a Bapaume z główną kwaterą w St. Quentin. Dalej od Roye aż do rzeki Lys ciągnął się odcinek armii 6-tej. Na północ od niej ku morzu koncentrowała się, po rozwiązaniu dawnej 4-tej armii w centrum, nowa armia 4-ta pod dowództwem Albrechta ks. wirtemberskiego. W skład jej weszły 4 wspomniane korpusy rezerwowe i jeden oraz ½ korpusu oblężniczej armii Beselera z pod Antwerpji.

W ten sposób na północnym prawym skrzydle niemieckim skupiły się 3 armie (4-ta, 6-ta, 2-ga), centrum stanowiły 4 armie 1, 7, 3, i 5, Lewe skrzydło (Lotaryngja i Alzacja), stanowiły 3 mniejsze grupy wojsk.

Po przeciwnej stronie, po stronie sprzymierzonych, pozostała na południowym, alzacko-lotaryńskim skrzydle tylko jedna (1-sza) armia, w centrum 5 armii francuskich (3-cia, 4-ta, 9-ta,5-ta, 6-ta), na północnym zaś, wyciągającym się ku morzu, skrzydle 4 armie sprzymierzonych, w tym 2 francuskie (2-ga i 10-ta), armia angielska gen. Frencha i armia belgijska pod dowództwem króla Alberta. Sprawa udziału tej czwartej przedstawiała początkowo sporo trudności, które udało się jednak usunąć Fochowi przez osobistą interwencję u króla Alberta. Wojska belgijskie, znacznie stopniałe, zmęczone walkami o Antwerpję i odwrotem, przybyły 10 października w rejon Ostenda – Furnes z zamiarem kontynuowania marszu do Calais i St. Omer; tam miano przeprowadzić ich reorganizację i dać odpoczynek zmęczonym dywizjom.

marszal

Joseph Joffre, marszałek Francji.

W rządzie i sztabie belgijskim były silne głosy za wycofaniem się z walki. Joffre tymczasem pragnął użyć Belgów od zaraz przeciw zapowiadającej się akcji niemieckiej w okolicy Ypres. Foch, aczkolwiek doceniał bardzo trudną sytuację armii belgijskiej, mającej walczyć w warunkach, na jakie ani moralnie, ani materialnie nie była przygotowana, zdołał jednak nakłonić zarówno króla, jak i premiera belgijskiego Brocqueville'a, do zatrzymania armii belgijskiej na froncie Izery. Król Albert, osobiście objechał swe dywizje i zachęcał je do wytrwania.

„Dzięki tym zarządzeniom – pisze Foch – stało się możliwe powstrzymanie inwazji wzdłuż wybrzeża”. Armia belgijska objęła odcinek nad Izerą i związała tam ostatecznie losy Belgii z losem mocarstw sprzymierzonych.

Dnia 17 października rozpoczęli Niemcy „marsz do Calais”. Prowadziła atak 4-ta armia pomiędzy morzem a rzeką Lys, w szczególności III korpus rezerwowy (z pod Antwerpji), atakujący wzdłuż brzegu morza. Akcję jej miała ułatwiać armia 6-ta, wiążąc przeciwnika atakiem na skrzydło od strony Armentie'res. Pomiędzy obu tymi armiajami niemieckimi rozwijały akcję niemieckie korpusy jazdy, atakujące na Ypres. Powodzenie tej akcji niemieckiej, przełamanie linji Izery groziło sprzymierzonym bezpośrednio odcięciem Dunkierki, a to przez linię kolejową idącą na Hazenbrouck, tuż za ich frontem, a w dalszym następstwie Calais i Bonlogne. Naprzeciw tych sił niemieckich znalazła się armia belgijska, zajmująca odcinek nad Izerą aż po Boesinghe, a wspierana przez jedną i ½ dywizji francuskiej, dalej zaś angielska armija gen. Frencha.

Terenem bitwy we Flandrii, rozpadającej się na dwie fazy, bitwę nad Izerą i bitwę pod Ypres, była nizina łatwa do przebycia i stanowiąca od dawna drogę, przez którą odbywały się od wieków pochody wojsk. Jedyną na niej przeszkodę stanowiła, jak się okazalo, nie rzeka Izera łatwa do przebycia, ale sam poziom kraju niższy od poziomu morza, któremu niegdyś był wydarty. Przy kopaniu rowów natrafiono na wodę w głębokości kilkudziesięciu centymetrów, co utrudniało ich budowę oraz budowę schronów przed działaniem artylerii. Była to zaś kwestia dla dowództwa sprzymierzonych pierwszorzędnej wagi. Wprawdzie formalnie celem jej akcji, podobnie jak akcji Niemców na Calais, było wepchnięcie skrzydła niemieckiego z powrotem do Belgji, zabezpieczenie brzegów Kanału La Manche, powrót armii belgijskiej do ojczyzny, a nawet wymanewrowanie nieprzyjaciela z Francji. Faktycznie zdawano sobie jednak sprawę, po doświadczeniach dni ostatnich, że na razie jest to rezultat bardzo trudny do osiągnięcia.

Kiedy 17 października, w dniu rozpoczęcia walk, Foch rozmawiał z przybyłym do St. Pol LIoyd Georgem, ówczesnym angielskim ministrem skarbu, zakumunikowałmu, jak sam pisze, „swoje postanowienie stawiania czoła wysiłkom nieprzyjaciela, zakopując nasze oddziały w okopach, pomimo straszliwego uzbrojenia wroga, i stawiania mu oporu aż do dnia, kiedy my sami, wyposażeni w to uzbrojenie, będziemy mogli wszcząć działania zaczepne, które jedynie mogą dać zwycięstwo”.

Źródła: "WIELKA  WOJNA" : Opracował Dr Jan Dąbrowski, Profesor Uniwersytetu Jagielońskiego. Tom VII, część 1. Nakładem księgarni Trzaski, Everta i Michalskiego. Warszawa, Krakowskie Przedmieście. Reprint..

https://pl.wikipedia.org/wiki/I_wojna_%C5%9Bwiatowa

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/7c/Vickers_machine_gun_crew_with_gas_mask

.



Autor artykułu : Dr Jan Dąbrowski




© Copyright Leonard Hajduk

Design www.bambynek.com