Wszystkich gości :   26496

Flag Counter
Flag Counter
 





Temat : Wspomnienia żołnierza - teologa w marszu do Ziemi św. / 4

Kategoria :  Prasa górnośląska       Data : 2022-05-28 12:45:32

Wspomnienia żołnierza – teologa w marszu do Ziemi św. /4

Szejch wyszedł z domu, aby nas przywitać. Był to starszy, brodaty Arab o poważnych rysach twarzy. Ubrany był w jedwab zielony, tak samo nosił też zielony turban na znak, że jest potomkiem Mohameta . (Pozdrowieniem „salem alejkum” wita muzułman tylko muzułmanów, a nie chrześcijan).Nie dziwiło nas jego przywitanie w imię Allaha, a nie w imieniu sułtana, wiedzieliśmy przecież, jak wrogo są usposobieni Arabowie wobec Turków i że się z tym usposobieniem wcale nie kryją.

Cały kraj arabski oczekiwał z tęsknotą chwili uwolnienie z jarzma tureckiego. Turcy musieli nawet podczas wojny szejchom najznaczniejszych szczepów arabskich wypłacać regularny trybut w złocie, aby sobie zapewnić spokój w kraju. (do tych szejchów powędrowała wielka część niemieckiego złota, nazbieranego podczas wojny). Było wtedy tajemnicą każdemu żołnierzowi znaną, że pewien szejch przyjeżdżał co miesiąc w pysznym pochodzie do Damaszku, aby zabrać swe worki ze złotem. Poza tem pobierał jeszcze pieniądze od Anglika.

Stare miasto

Stare miasto Aleppo (Halab) znajduje się w mieście o tej samej nazwie (Aleppo) w północno zachodniej Syrii, w niedłużej odległości od granicy z Turcją. W 1896 roku stare miasto Aleppo wpisane zostało na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Na ogół są Arabowie plemieniem dumnym, zdradzieckim i złudnym. Szczycą się na każdym kroku pochodzeniem od Abrahama, lecz pomimo tego słynnego pokrewieństwa zabijają bezbronnych podróżujących, rzucają się nawet na małe oddziały wojska, rabując im broń i i mundury, a zwalniają ich wpółnagich. Nam już w Muslimije nie było wolno wychodzić, jak tylko większymi grupami i z gotową bronią.

Wróćmy więc do szejcha Muslimji, potomka Machometa. Widząc nasze szable i pistolety, zaprosił nas grzecznie do domu, pokazał nam swoje kobierce, wielbłądy i konie oraz zaprosił nas na kawę. Przyznać mu trzeba, że w stajniach miał wzorowy porządek. Była to prawdziwa uciecha, patrząc na te żwawe i piękne zwierzęta. Synek szejcha, dziesięcioletni Abdallah (= sługa Boży) natychmiast się do nas przywiązał. Zaimponowały mu szczególnie nasze pistolety, do których bez ustanku kokietował. Zaprowadził nas nawet na cmentarz, który przedstawiał smutny widok. Nigdy bym nie przypuszczał, że Arabowie tak mało poświęcają uwagi dla swych zmarłych. Na cmentarzu panuje nieład, brak porządku. Każdy grób był raczej nieładnie pokryty nieociosanymi kamieniami polnymi. Grobowców nie udało się nam zobaczyć. Tylko właśnie te kamienie oznaczały, że pod nimi spoczywają zmarli.

W miastach znajdują się śliczne cmentarze machometańskie, lecz tak na ogół ma sie wrażenie iż są to gruzowiska. Ze zdziwieniem oglądali później Turcy na froncie nasze piękne cmentarze, otoczone murem i groby, które są w porządku utrzymywane i ozdobione wieńcami, których atoli nie potrafili wić, praktykowali zaś to, że nałamali z drzew gałęzi i poukładali je na groby swych żołnierzy.

Wróciwszy po krótkiej przechadzce z cmentarza, przyglądaliśmy się u szejcha arabskiemu sposobowi gotowania kawy. Z powodu braku drzewa, to nawet słupy telefoniczne nie są w tych krajach z drewna, lecz z metalu. Przy gotowaniu kawy pali się ogień najcześciej nawozem wielbłądów. Kawa miała smak nadzwyczaj delikatny, a to według twierdzenia znawców, z powodu oryginalnego sposobu gotowania. Po kawie rozpoczęliśmy fotografowanie wioski i tubylców. Niestety uciekła z tego powodu większa część włościan, bo według ich wiary religijnej nie wolno przedstawiać twarzy człowieka. Tylko szejch, już częstokroć fotografowany przez innych żołnierzy, kazał się fotografować w otoczeniu swych koni i wielbłądów. Widocznie należał on do liberalnych muzułmanów.

Wracając wieczorem do domu, byliśmy świadkami wieczornej modlitwy Arabów. Na domku szejcha stał mężczyzna, którego postać odbijała się od gwiaździstego nieba. Śpiewał on przeciąglym głosem wiersze alkoranu: „Wielki jest Bóg, świadczą przez to o tym, że nie ma innego Boga prócz naszego, świadczę również że Machomet jest prorokiem Boga. Spieszcie do modlitwy, bo Bóg jest wielki i nie ma prócz niego innego Boga. Spieszcie do błogosławieństwa”. Imuslimijczycy spieszyli rzeczywiście wszyscy do modlitwy.

Na ogół spełniają muzułmanie obowiązek modlitwy bardzo sumieńńie. Mieliśmy później w naszej kompanii młodego Araba, który zawsze i wszędzie przed zbliżaniem czasu modlitwy, nawet podczas marszu, klękał zwrócony w kierunku Mekki, aby odmówić swój pacierz. Inny zaś podoficer, modlił się codziennie już przed wschodem słońca, nawet i na froncie podczas walki, gdy nas otaczały huk i eksplozje granatów.

Cytadela

Cytadela w Aleppo. Aleppo jest najwiekszym miastem w Syrii i jednym z najstarszych nieprzerwanie zamieszkałych miast Bliskiego Wschodu. Za czasów panowania w Aleppo Seleucydów, a więc od III wieku p.n.e. powstaly pierwsze budowle, które następnie weszły w skład nasłynniejszego zabytku tego miasta, czyli położonej na skalnym wyniesieniu cytadeli w centrum miasta. W Aleppo znajdują się liczne zabytkowe budowle, unikatowe na skalę światową. Są to: Cytadela kalat Halab - ufortyfikowany pałac znajdujący się w centrum starego Aleppo.

Po Muslimji należało odwiedzić miasto Aleppo. Pozwolenie na te odwiedziny otrzymałem dopiero trzy tygodnie później. Miasto zasługuje sobie na przydomek „Esz Szeba_ (= Szara , Siwa), bo rzeczywiście wydaje się, jakby okąpane w szarych kolorach. Na ulicach, na domach i rzadkich drzewach spoczywa pył. Jedynie na północ, w kierunku Muslimije, ciągną sie ogrody.

Widzenia godna była twierdza, wznosząca się ponad miastem, otoczona głębokim rowem. Zawiera ona w sobie pamiątkę z czasów Hetytów, mianowicie dwa lwie łby, wyrzeźbione w kamieniu. (Alepo należało w starodawnych czasach do państwa Hetytów. Hetyci, których wspomina księga Genezis Pisma św.., mieszkali już za czasów Abrahama w Palestynie.. Skąd przyszli nie jest nam wiadomym, jak zresztą i początki ich historii giną w mroku przeszłości. W każdym razie istnieli już jako jako naród dzielny i kulturalny około 2200 roku przed nar. Chrystusa. Ich wpływy sięgały z Cypru przez Azję Mniejszą, Syrię i Palestynę, aż do Babilonji i Egiptu. Najdzielniejszym ich królem był Hattuszyl II (1295 – 1260 r.) współcześnik faraona Ramzesa II, ówczesny „Pan Świata”,, był nawet zmuszony, zawrzeć z grożącym mu Hattuszylem przymierze, przekonawszy się, że go w wojnie nie zmoże.

Około 1180 r. przed Chr., równocześnie z upadkiem miasta Troji (1187 r.), państwo Hetytów znika. Pomimo to uległa narodowość hetejska dopiero później całkowitej semityzacji. Z Hetykami zmieszali się narodowościowo Żydzi i odziedziczyli po nich swoje tak zwane „żydowskie”, wprawdzie hetejskie krzywe nosy. Matka Salomona na przykład była tak samo hetejką (około 1000 r.). Do niedawna twierdzono ogólnie, że pierwszą stolicą Hetytów był Damaszek. Dopiero wykopaliska, odkryte po wojnie wszechświatowej ( pierwsza WW). To badania przeprowadzone przez wrocławskiego profesora Meissnera, udowodniły, że stolicą Wielkich Hettów było obecne Boghaske w północnej Azji Mniejszej.

Tam wykopano całe archiwum państwowe, napisane pismem klinowym (=Keilschrift. W pierwszych latach używano własnych hetejskich hieroglifów). Karhemisz więc jest prawdopodobnie stolicą pozostałych Hetytów, żyjących już przedtem poza obrębem państwa hetejskiego. Najwięcej pomników i pamiątek po tym interesującym narodzie znajduje się w Karchemiszu, w Taurze i w okolicy Alepo.

Sławny na wschodzie bakszyż otworzył nam bramy twierdzy, lecz nie otworzył bram meczetów. Odźwierni udawali, że nie mają kluczów. Na zapytanie kiedy się klucze znajdą, odpowiedzieli” „Może jutro”. Gdyby tylko byli odpowiedzieli: „Jutro”, bylibyśmy mieli przynajmniej małe widoki, zwiedzenia meczetów. Odpowiedź zaś „może jutro”, znaczyła, że nas wcale nigdy nie wpuszczą do tych świątyń, co zresztą rozumiem, uwzględniając wprost bezczelne zachowywanie się żołnierzy niemieckich w obcych krajach.

Najbardziej prócz twierdzy wabił nas klasztor derwiszów (mnichów mahometańskich). Nie zastaliśmy niestety żadnego z nich, bo wszyscy z wyjątkiem laika-ekonoma spełniali służbę w wojsku tureckim. (Jak nam opowiadano, zabrał rząd turecki wyjatkowo tych derwiszów do wojska, aby ich ukarać za morderstwo, popełnione na zakonnikach włoskich. Czy to zupełnie zgadza się z prawdą, nie wiem.

Ekonom dowiedziawszy się, że pomiędzy nami znajduje się dwóch teologów, wyraził z powodu „wizyty nazaretańskich (= chrzescijańskich) murzynów” kilka razy swą radość, przyjął nas gościnnie kawą i papierosami i pokazał nam cały klasztor. Z pewną dumą zawiódł nas do grobowca Abu Bekra i zwrócił nam uwagę na mistrzowsko wykonaną mihrab, (tj. Marmurowa framuga, wskazująca w każdym meczecie kierunek Mekki, świętego miasta muzułmanów); dozwolił nam na fotografowanie wnętrza i – nie przyjął nawet żadnego bakczyża. Przyzwoity człowiek.

Dnia 16 listopada zaskoczyła nas nowina, że Anglicy zdobyli Jerozolimę. Zasmuciło nas to bardzo, nie ze względów wojskowych, lecz dlatego, żeśmy nie mieli już żadnych widoków zobaczenia Jerozolimy. I rzeczywiście nie zobaczyliśmy jej nigdy, nawet ani podczas transportu do egipskiej niewoli. Z gazet dowiedzieliśmy się, że Ojciec św., Benedykt XV, kazał odprawić uroczyste nabożeństwo i Te Deum z powodu wyzwolenia miasta św. Z rąk niewiernych. Wywołało to ogromne wzburzenie w armii niemiecko-tureckiej. Zaatakowali mnie wtedy nawet najrozsądniejsi z pomiędzy Niemców w dosyć niewłaściwy sposób, chociaż rozkaz do Te Deun nie wyszedl ode mnie. Prawdopodobnie uważali mnie za zastępcę Ojca św. W Syrji. Nawet Makse nie mógł zrozumieć „Papieża św .”, że nam tak dokucza - Wie kommt Se. Majestät der Papst dazu, uns so vor den Kopf zu stossen? – Dobrze, że nie należał do Kościoła katolickiego, bo wtedy byłby bezwarunkowo  z katolickiego kościoła wystąpił.

Zajęcie Jerozolimy przez Anglikow spowodowało natychmiastowe posunięcie tureckiej armii naprzód Już dwa dni później wyruszyliśmy i dostalismy się przez Alepo, Ham i Homs do Libanu

SYJONIZM  -  I  WOJNA  ŚWIATOWA  ( 1914 - 1918 ) Deklaracja Balfoura

Tekst poza przedrukiem   "Wspomnienia żołnierza-teologa..."

W listopadzie brytyjskie wojska w Palestynie zajmują Gazę (7 listopada), a następnie posuwając się na północ zajmują kolejno Jaffę (17 listopada), Tel Awiw, Lod, Ramlę i okolicę.
    9 grudnia 1917 roku brytyjskie wojska dowodzone przez marszałka Edmunda Henrry Allenby (1861-1936) zajęły Jerozolimę. Oficjalną datą zajęcia miasta jest 11 grudnia, gdyż to właśnie wtedy marszałek Allenby zwycięsko wjechał do miasta. Przed Bramą Jaffy zsiadł z konia i wszedł do Starego Miasta.

------------ 1918 ------------

W dniach 2-3 stycznia 1918 roku przedstawiciele żydowskich osad w Palestynie położonych na terenach zajętych przez Brytyjczyków zebrali się na wspólnym spotkaniu, które później otrzymało nazwę Zgromadzenia (Asefat haNivharim).

1 marca 38 Batalion Królewskich Fizylierów przybył z Wielkiej Brytanii do Egiptu. Żołnierze zostali natychmiast skierowani na front turecki w Palestynie. W czerwcu zajęli pozycje na linii frontu w Samarii. 38 Batalion liczył około 1,6 tys. żydowskich żołnierzy dowodzonych przez Pettersona. Pod koniec sierpnia do Egiptu przybył 39 Batalion Królewskich Fizylierów, który liczył 1,8 tys. żydowskich żołnierzy dowodzonych przez Margolina.

1 kwietnia do Palestyny przyjechała za brytyjską zgodą Komisja Syjonistyczna, złożona w wysokich przedstawicieli Organizacji Syjonistycznej. Na jej czele stał Chaim Weizmann (1874-1952).
    4 czerwca Chaim Weizmann spotkał się na południu Transjordani z Emirem Faisalem bin Husseinem (1883-1933), który był jednym z przywódców arabskiego powstania przeciwko Turkom i Brytyjczykom. Omówiono zasady współpracy pomiędzy narodowymi ruchami żydowskim i arabskim.

24 lipca 1918 roku odbyła się uroczystość wmurowania kamienia węgielnego pod budowę Uniwersytetu Hebrajskiego na górze Scopus w Jerozolimie. W uroczystości uczestniczył Chaim Weizmann oraz brytyjski marszałek Edmund Henrry Allenby.

20 sierpnia do Palestyny przyjechała delegacja lekarzy i pielęgniarek z żydowskiej organizacji Hadassah ze Stanów Zjednoczonych. Przywieźli ze sobą dużą ilość lekarstw i sprzętu medycznego dla osad żydowskich w Palestynie.

19 września 1918 roku wojska brytyjskie rozpoczęły wielką ofensywę w Palestynie. W ciągu 11 dni zaciekłych walk zajęto Samarię, południową część Syrii z Damaszkiem oraz Transjordanię. Bataliony z Legionu Żydowskiego uczestniczyły w walkach.
    31 października 1918 roku Turcja skapitulowała. Wojna na Bliskim Wschodzie zakończyła się.
    11 listopada zakończyła się I wojna światowa w Europie.

Zajęcie Palestyny przez wojska brytyjskie oraz wydanie Deklaracji Balfoura zostało przywitane przez niektórych Żydów jako wypełnianie się proroctw zapowiadających przyjście Mesjasza.

Libanon. Dnia 20 listopada stanęliśmy w Celecyrji. Lecz z naszego dworca Rajak nie można było zobaczyć ani cząstki tych gór. Tak bardzo było niebo zachmurzone. Zaczęła się bowiem pora dżdżysta. Deszcz lał jak z cebra. (w tych dniach spada tyle deszczu jak u nas, ale podczas, gdy w Europie jest mniejwięcej 300 dni w roku zachmurzonych, a tylko 65 dni słonecznych, to na wschodzie jest prawie przeciwnie).. Na zachód od Rajak, około 100 kroków od rzeki Litan (dawniej Leontes), w pobliżu wiosek: Ablach i Kerak, rozbiliśmy wśród ogromnych mozołów swe namioty w błocie i rozbagnionej glinie. Namioty się nam kilka razy nad głową zawaliły. Aż pod kolana niemal brnęliśmy w błocie. Na trzeci dzień zawiał od morza silny, zimny wicher, pędzący przed sobą całą armię chmur, które sie zawiesiły, jak kłęby dymu na szczytach Antylibanu. Błękitne niebo uśmiechało się teraz nad Celesyrią, ograniczona na zachodzie Libanem.

Libanon ( = Bielany, od Laban = bieleć) jest to pasmo gór w wysokości aż do 2 200 m, ciągnących się od północy w kierunku południa. Równolegle do Libanu ciągnie sie Antylibanon. Na najwyższych szczytach tych gór spoczywa śnieg (od tego też nazwa Libanu). Między obiema łańcuchami gór leży Celesyrja, bardzo urodzajny kraj. Poeci arabscy mówią, że Liban nosi u głów białą, śnieżną koronę zimy, na ramionach zaś kwiecisty płaszcz wiosny; że w jego łonie śpi bujne lato, a u nóg spoczywa urodzajna, różnobarwna jesień.

Libanon jest każdemu z nas znany z historii biblijnej. Pismo św. Mówi kilkakrotnie o cedrach Libanu, to z tych drzew wybudował Salomon świątynię w Jerozolimie. Cedr jest nieco podobny do naszych modrzewi. Niestety istnieje w całym libanie dziś już tylko jeden las drzew cedrowych, między którymi znajduje sie pięć bardzo starych, prwadopodobnie współcześników Salomona (1924 rok).

Na wszystkie strony świata wysyłają Liban i Antyliban rzeki. Już Pieśń nad Pieśniami (4, 15) głosi o źródle żywych wód, płynących burzliwie z Libanu.

Uważano Liban za obraz błogosławieństwa, stałości i wdzięku, a Bóg sam mówi przez proroka do nawracającego się Izraela. „Będą jako rosa, Izrael wypuści się jako Lilija, I puści się korzeń Jego (tak silnie) Jak Libanu. Nawrócą się siedzący pod cieniem Jego, będą żyć pszenicą, a puszczą się jako winnica. Pamiątka Izraela będzie jako wino libańskie (tak miłe i słodkie”). (Izeasz XIV). Jeszcze dziś jest wino libańskie, tzw. vino d'oro (= wino złote) bardzo cenione. 

https://podróże.onet.pl/stare-miasto-w-aleppo-halab-syria-unesco-historia-informacje-ciekawostki/hxb1nkn

 

 



Autor artykułu : Leonard wybrał i zamieścił




© Copyright Leonard Hajduk

Design www.bambynek.com