Wszystkich gości :   26462

Flag Counter
Flag Counter
 





Temat : Z Dziejów Tarnowskich Gór, Okręg Tarnogórski w Średniowieczu /2

Kategoria :  O Historii Śląska       Data : 2022-05-30 13:06:41

Uwarunkowania średniowiecznego osadnictwa.Interesujący nas obszar stanowił u początku państwa polskiego część pogranicza między plemiennego. Tu stykali się Wiślanie z Opolanami. Z tego względu można założyć, że dbające o swe naturalne granice plemiona nie były skore do prowadzenia na tym terenie osadnictwa, bo warunki naturalne były niesprzyjające. I choć toponomastycy nie są zgodni, czy Tarnowice wzięły swą nazwę od tarniny, wydaje się, że nie brakowało tu ziem porosłych dzikimi krzewami. Nie podzielając domniemań Walentego Roździeńskiego, że Lasowice położone opodal Tarnowic wzięły swą nazwę od od lasu, można przystać na jego poetycką wizję przeszłości wyrażoną słowami: " Przed stem lat tam nie było nic jeno las goły".

Stosunkowo mała liczba nazw topograficznych tutejszych wiosek nie pozwala wysnuć dokładniejszych wniosków na temat warunków naturalnych w regionie. Wiemy jednak, że wód tu nie brakowało. Repty i Rybna są z nimi związane. Nie ulega też wątpliwości, że istotną rolę w osadnictwie odegrał prawobrzeżny dopływ Kłodnicy - Drama i lewobrzeżny Małej Panwi - Stoła.

Z badań geologicznych można wnosić, że gleby nie były tu zbyt urodzajne (gleby bielicowe z glin zwałowych). Zresztą źródła pisane potwierdzają mniejszą wydajność tych ziem. Nie dziwi więc, że dziesięcina świadczona była w średniowieczu najczęściej w owsie i życie. Tak było zresztą na całej ziemi bytomskiej, dlatego nadział ziemi kmiecej wymierzano w łanach flamandzkich (mniejszych od frankońskich). Znak to nieomylny, że wymagały większego nakładu pracy).

Eksponowanie tych faktów służy poszukiwaniu przyczyn intensyfikującego się w średniowieczu osadnictwa także w tym regionie. Wydaje się bowiem nie ulegać wątpliwości, że nie jakość ziemi, lecz jej bogactwa mineralne przyciągały tu osadników, w pierwszym rzędzie zaś złoża srebronośnej galeny (PbS), do których dostęp był łatwy (w procesie wytapiania, czyli trybowania, uzyskiwano z niej najpierw surowy ołów, a przy temperaturze około 1000 stopni Celsjusza srebro), ale też rudy żelaza.

Na temat górnictwa na ziemi bytomskiej, w której skład wchodził również tarnogórski region, napisano już sporo. Nie odnowię więc tu dyskusji na temat lokalizacji miejscowości Zversov z jej kopaczami srebra wymienionej w dokumencie z 1136 roku, nie wspomnę o srebrnych kołyskach w domach mieszczan bytomskich tamtej doby ani o licznych kopalniach kruszcu w najbliższym sąsiedztwie miasta.

Ograniczając się do interesującego nas obszaru, pragnę uwypuklić kilka faktów odnotowanych w średniowiecznych źródłach, a więc wydobywanie ołowiu w pobliżu Rept w połowie XIII wieku, istnienie kopalń rud żelaza w Bobrownikach w połowie XV wieku oraz istnienie kuźnicy w pobliżu Rybnej na początku XV wieku. Nie poddając tu owych zapisów bliższej analizie, można wyrazić domniemanie, ze miejsc eksploatacji było w tym okręgu więcej, skoro złoża rud sięgały poza wymienione osady i wioski. I choć ich mieszkańcami nie byli tylko owi kopacze wydobywający bogactwa z ziemi i kuźnicy je wytapiający, lecz i chłopi uprawiający niezbyt urodzajną ziemię, kruszec ów determinował tempo ich rozwoju.

   Szkoda, że wielkie szlaki handlowe i komunikacyjne, w tym najważniejszy z nich idący z Krakowa do Wrocławia, nie przecinały tego regionu, przebiegając na jego obrzeżach. To być może nie pozwoliło na dalszy, dynamiczniejszy wzrost największych wiosek, a w konsekwencji na podniesienie ich do rangi miasta już w średniowieczu.

Osady,wioski i parafie.Średniowieczne dokumenty (bo tylko one są źródłem naszej wiedzy na ten temat) na częściową przynajmniej rekonstrukcję sieci miejscowości w regionie. Większość z nich, co warte odnotowania, włączona została obecnie w obręb miasta Tarnowskie Góry. Dwie z nich wysunąłem na plan pierwszy, uzyskały bowiem już w średniowieczu rangę siedziby parafii. Posiadać więc musiały kościół, plebanię, a może i szkołę. Co jednak najważniejsze, były wioskami na tyle rozwiniętymi, że mogły sprostać nowym zadaniom. Nie trzeba dowodzić, że biskupi krakowscy, sprawujący kościelne władanie nad całą ziemią bytomską, nie byli skorzy nadać nic nie znaczącej wiosce lub osadzie status parafii i osadzić w niej plebana.

Pozostałe wioski zostały opisane taką ilością zdań, na jaką pozwalały źródła. W przypadku ich braku pozostawało przytoczyć wyniki analiz toponomastycznych.

Repty. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że ta właśnie osada, a potem parafia była najważniejszą ze wwzystkich w okręgu tarnogórskim, choć trudno definitywnie przesądzać, czy chronologicznie pierwszą. Wspomina o niej już dokument wystawiony 12 sierpnia 1201 roku w Senji przez papieża Inocentego III, mocą którego na prośbę opata premonstratensów podwrocławskich św. Norberta (stąd ich inna nazwa norbertanie), o ich drodze na Śląsk (z opactwa kaliskiego) Godzi się wszak odnotować, że Repty stały się ich posiadłością za pierwszego wrocławskiego opata Cypriana (1193-1201) bądź drugiego - Gerarda (1201-1214) i pozostały pod władaniem ich zastępców Alberta (1214-1248), Wita (1248-1258) i Abrahama (1258-1260) . Wymieniam i kolejnych: Gotfryda (1260-1270), Wilhelma (1270-1290), Ludwika (1290-1302), Konrada (1302-1310), Alberta II (1310-1315, Jana (1315-1330), choć nie wiemy, czy jeszcze przysługiwały im dziesięciny z Rept. Jest pewne, iż ich uprawnienia w tym względzie nie przetrwały po rok 1325.

Niezależnie od tych wątpliwosci można stwierdzić z całą odpowiedzialnością, że rozwój wioski zależny był od opactwa i poszczególnych jego zarządców. Wydaje się także, że ze względu na nich księżna Viola, wdowa po Kazimierzu I opolskim, zwolniła wieś Reptov należącą do premonstracensów od dotychczasowych służebności: stan (stan), stróża (strosa), podworowe (poduoroue) przyznając jej, jak wszystkim wsiom rycerskim wlaściwe im wolności. "Chcę także i przyzwalam - czytamy w owym dokumencie wystawionym w 1230 roku, a więc już po śmierci męża - aby zamieszkujący ową wioskę nie musieli stawać przed innym sądem niż księcia lub wyznaczonego jego następcy.

Decyzję ową podjęła wraz ze swymi synami Mieszkiem i Władysławem za radą baronów, mając na celu zbawienie duszy zmarłego księcia, licząc zapewne nie tylko na wdzięczność tutejszych chłopów, ale i na modlitwy premonstratensów. Nie od rzeczy będzie przypomnienie, że jej najstarsza córka, Więcesława, wstąpiła chyba wcześniej do klasztoru Norbertanek w Czarnowąsach, wnosząc w posagu pięć wsi. Można mniemać, że był to kolejny znak życzliwości domu książęcego dla wspólnoty premonstratensów.

Skupiając tu jednak uwagę przede wszystkim na historii i przemianach dokonujących się we wsi Repty, pragnę uwypuklić znaczenie wydanego 17 lat później, w 1247 roku (dokładniejszej datacji brak), dokumentu przez wspomnianego wyżej syna Violi, księcia Władysława (tu Wlogizlaus). Miejscem jego wystawienia (Wrocław, klasztor Najświętszej Maryi Panny na Piasku należący do Augustianów chórowych) nie rządził przypadek. Dokument ów został sporządzony w niewielkiej odległości od opactwa premonstratensów na Ołbinie  na ich niewątpliwą prośbę. Warte przytoczenia zda się najważniejsze jego zdanie zasadniczo zmieniające stosunki gospodarczo - społeczne w Reptach: "Nos [...] contulimus domui b. Vincentii in Wratislavia talem Libertatem in eius hereditate que vicatur Reptov, in ducatu nostra sita, quod abbas et fratres domus supradicte possunt ineadem hereditate locare hospites, guoscunque voluerint, in iure theuthonicali iure perpetuo possidendam."

Opactwo otrzymało więc od księcia uprawnienia (libertas - wolność) lokowania gości - przybyszów (hospites), w ich dziedzictwie - Reptach, położonych w księstwie należącym do Władysława Opolskiego; przybyszów jakichkolwiek chcą, na prawie teutońskim (niemieckim), które winni zachować na zawsze. Wystawca dokumentu nie zaniedbał jednak wyszczególnić wszystkich zmian, jakie powyższa decyzja wniesie w życie mieszkańców wioski. Jest więc tu mowa o powinnościach prawa polskiego przewód, ślad i powóz (preuod, slad, powoz) z wozem lub pieszo, których nie muszą świadczyć, o wydatkach i konieczności asystowania posłom (nuntio vel legato), myśliwym i bobrownikom, które odtąd nie będą ich obowiązywać, o asyście zbrojnej, jaką winni byli dawać dworowi, od której zostają zwolnieni, o nieświadczeniu podworowego (podeuoroue) i stróży (stroiza), o nieuczestniczeniu w wyprawach wojennych, wycinkach i budowaniu grodu (castrum) o powinności asystowania kasztelanom lub palatynom, z zachowaniem jej w odniesieniu do księcia, gdy rozsądza w trybie apelacyjnym. Kary zaś zasądzone przez tego ostatniego lub jego przedstawiciela odbierze opat lub zarządca klasztoru wrocławskiego w kwocie 306 lub także 50 grzywien (trecentsorum sex marcarum vel etiam quinquaginta). Za przelanie krwi lub zabójstwo dokonane na tym obszarze nie podlegają nikomu, jak tylko sołtysowi (scolteti) lub samemu prokuratorowi opactwa.

Książę zezwolił na funkcjonowanie bobrowników i myśliwych, ale z wyłączeniem sokolników. Zwolnił od poradlnego i innych podatków, od płacenia cła od kupna i sprzedaży na terenie księstwa, zapewniając, że odtąd mincerze książęcy nie będą ich nękali i dłużej się im naprzykrzali. Zgodził się nadto, by opactwo dusponowało według uznania dochodami z gospód, młynów, stawów rybnych i innych należących do księstwa.

Warte uwagi jest wszak i to, że wśród wszystkich owych wolności (Liberatates) na pierwszym miejscu książę wymienił prawo do wydobywania ołowiu (plumbum habebunt liberum) na własny rachunek, a więc eksploatacji wspomnianych już wcześniej złóż galeny, z której można było wydzielić nie tylko ołów, ale i srebro.

Nie trzeba dowodzić, że dokument zwalniający mieszkańców wioski od tak wielu powinności starego typu powinien był wpłynąć na jej szybki rozwoj, ku zadowoleniu opactwa, które miało także partycypować w zyskach. Stąd nie obawiam się wyrazić przekonania, że Repty przeniesione jako pierwsza wioska w tym regionie na prawo niemieckie zdystansowała wszystkie pozostałe pod tym względem. Nie od rzeczy będzie tu przypomnienie, że bożogrobcy dopiero w 1257 roku otrzymali pełny przywilej lokacyjny (plenam facultatem locandi) wsi Chorzów, a trzy lata wcześniej Bytom lokowany był jako miasto na prawie niemieckim.

pieczęć

Pieczęć Władysława II Opolczyka.

Gdyby nie bohater dzisiejszego felietonu (feletion Radia Opolskiego 4 Historia), nie byłoby Sanktuarium na Jasnej Górze, ukraińska flaga miałaby pewnie inne barwy, Lwów nie stałby się stolicą Galicji, a Opole rozwijałoby się o wiele wolniej. Władysław Opolczyk to jedyny polski książę, który - jak na ówczesne czasy - zrobił światową karierę. Oprócz tego, że władał niewielkim księstwem Opolskim, był także palatynem Węgier, czyli drugą osobą po królu. Mianowano go również wielkorządcą Rusi Halickiej. Niestety w historiografii zarzuca się mu, że wysługiwał się w ten sposób obcym dworom. Poza tym to on zmagał się z Władysławem Jagiełą o koronę polską i do spółki z krzyżakami zaplanował prawdopodobnie pierwszy rozbiór królestwa, choć to ostatnie nie jest sprawą całkiem pewną.

Te trzy lokacje łączyła osoba księcia Władysława II Opolczyka a znając jego wyjątkową aktywność w tym względzie na podległym mu obszarze, wydaje się więcej niż prawdopodobne, że Repty zawdzięczają swą lokację nie tylko zapobiegliwości premonstratensów wrocławskich, ale także, a może nade wszystko, inicjatywnie tego nieprzeciętnego Piasta, którego pieczęć do dziś przytwierdzona jest do dokumentu z 1247 roku.Pieczęć, jak na obrazku - wyżej

Ale pozostaje do rozstrzygniecia kwestia, czy w tym wypadku mamy do czynienia z lokacją miasta czy wsi. Zdaniem współczesnych badaczy to pierwsze jest bardziej prawdopodobne, a nawet pewne. Za tym przemawiają przywileje zawarte w analizowanym dokumencie z 1247 roku, w pierwszej kolejności prawo wolnego wydobywania ołowiu, wolności od ceł, a także zawarte w nim określenie "alia fora",zdające się nie pozostawiać wątpliwości, że w Reptach forun takowe (rynek - plac targowy) także miało zaistnieć.

Historycy nie mają jednak wątpliwości, że lokacja nie została przeprowadzona. Nie wiadomo dlaczego. Albo lokator nie podjął zadania, albo właściciel zrezygnował, w czym istotną rolę odegrać musiały czynniki ekonomiczne. Brak informacji na ten temat nie pozwala sformułować dalszych domysłów w tym temacie. Poprzestać więc trzeba na smutnej konstatacji o utracie, a raczej zmarnowaniu przez wioskę swej historycznej szansy.Być może, że Bytom tylko dzięki temu mógł otrzymać przywilej lokacyjny siedem lat później, dysponując  podobnymi atutami jak Repty - złożami galeny w pobliżu. Nie trzeba bowiem przypominać nie budzącej wątpliwości tezy o wyjątkowym znaczeniu kopalin (ze złotem w pierwszej kolejności) w procesie lokacji miast śląskich, które właśnie z tego powodu wyprzedziły miasta polskie.

Jak wyglądały Repty wtedy i w latach następnych, nie wiemy. Z faktu, iż wieś funkcjonowała wcześniej na prawie polskim, na co wskazują obowiązkowe świadczenia wymienione w dokumentach z 1247 i 1230 roku, można domniemywać, że przybrała formę ulicówki, a więc domostw przylegających do jednej drogi, albo owalnicy ukształtowanej z dwóch ulic biegnących po linii zakrzywionej, tworzącej razem kształt wrzeciona, w którego środku mógł być plac, staw i inne zabudowania służące wspólnocie (np. kościół), chaty zaś rozłożyły się wzdłuż obydwu dróg. Wydaje się mało prawdopodobne, by było to tzw. wielodroże cechujące się bezładną zabudową przy kilku krętych uliczkach lub widlice, a więc coś pośredniego między ulicowką z wielodrożem; dwie równoległe ulice połączone wielu przecznicami, przy których wyrastały domy.

Gdyby lokacja została przeprowadzona, Repty na pewno zmieniłyby swe oblicze na wzór innych  miast. Zasadźca wyznaczyłby rynek i bieg nowych ulic, przy których rozmieszczone zostałyby parcele dla mieszczan. Wzdłuż granic miasta usypano by obwałowania, a potem zbudowano by obwarowania murowane, a nade wszystko nowi mieszkańcy, cieszący się wymienionymi w dokumencie lokacyjnym przywilejami wznieśliby tu swe domostwa, zrazu drewniane, a potem co bogatsi murowane. Na pewno Repty byłyby odtąd bardziej ludne. Doczekałyby się i własnego samorządu, a więc rady i ławy miejskiej rezydujących w pomieszczeniach ratusza.

Ale historia wioski potoczyła się inaczej. Stąd nie dziwi, że na początku XVI wieku mieszkało w niej zaledwie  14 kmieci i 2 zagrodników. Jeśli założymy, że ci pierwsi posiadali nadział ziemi sięgający jednego łana, wieś mogła obejmować łącznie około 40 łanów. Należy bowiem pamiętać o tym, że co szósty łan przypadał z reguły sołtysowi i gruntach wspólnych (łąkach, pastwiskach itp.).

Nie wiemy jednak, w jakich łanach mierzono grunty w Reptach - małych (mansi parvi), zwanych flamandzkimi, czy w dużych (mansi magni) zwanych frankońskimi.Pierwszymi, liczącymi 16,8 ha (30 morgów), odmierzano grunta gorszej jakości, które orać trzeba było małym pługiem, drugimi - tereny pokryte lasami bądź łąki. Te drugie liczyły 25 ha (43,2 morgi).Jeśli pod uwagę brać pierwszą ewentualność, a to wydaje się bardziej prawdopodobne. Repty miały wówczas obszar około 672 ha, jeśli zaś drugą - 1000 ha.

Wyżej optowałem za pierwszym wariantem, bo we wcześniejszym rozdziale nie wyrażałem się entuzjastycznie o jakości ziemi w okręgu tarnogórskim, zwracając bardziej uwagę na bogactwa mineralne, jakie kryła w wiekach średnich. Tu dla uwiarygodnienia mojego domniemania pragnę dodać, że zarówno Bytom, jak i Chorzów mierzone były łanami małymi.

Ocenę hipotetycznej wielkości wioski na tle innych dokonam niżej, po prezentacji niektórych z nich, a także w dalszej części, przy omawianiu okolicy bliższej i dalszej. Tu jednak nie można przeoczyć faktu, że granice Rept jako wsi były inne niż Rept jako parafii.

W momencie przenoszenia wioski na prawo niemieckie na pewno nie było tam jeszcze kościoła, więc przypomnę, że wchodziła w skład parafii bytomskiej zarządzanej przez tychże premonstratensów. I nie wiemy, kiedy została z niej wydzielona. Możemy jedynie stwierdzić, że stało się to przed 1325 rokiem. Pod tą datą odnotowano, że niejaki "Vitoslaus [Witosław] plebanus ecclesiae de de Rept" zapłacił połowę dziesięciny papieskiemu kolektorowi Andrzejowi de Verulis. Znak to nieomylny zaistnienia osobnej parafii.

Wobec braku analogicznych rejestrów sporządzonych wcześniej przez wysłanników kamery apostolskiej trudno snuć hipotezy na temat czasu ukształtowania się parafii w Reptach, a więc i budowy w wiosce kościoła, choć wydaje się, że stało się to wcześniej niż w 1325 roku.

kościół

Murowany kościół parafialny w Reptach pw. św. Mikołaja, wzniesiony u schyłku XIV bądź na początku XV w.

Można założyć, że miejscowa świątynia nosiła wezwanie św. Mikołaja, choć pierwsza o tym informacja pochodzi z 1529 roku. Owszem, nasz dziejopis Jan Długosz w swojej księdze uposażeń diecezji krakowskiej mówi o tym kościele, lecz bez wzmianki o jego, patronie. Jego wyborem nie rządził zapewnie przypadek. Analogiczne wezwanie nosiły nieodległe kościoły w Bujakowie, Zakrzowie, Przyszowicach czy w Świbiu, a kult św. Mikołaja był na Śląsku także rozpowszechniony. Ów święty, postrzegany często jako patron kupców, nie występował na pewno w Reptach w tej roli, skoro wioska oddalona była od ważniejszych szlaków handlowych.

Wybór tej wioski na siedzibę plebana, jedynego wówczas w okręgu tarnogórskim, nie pozostawia wątpliwości, że musiała zdystansować pozostałe pod względem rozwoju społeczno-gospodarczego. Nie dziwi więc, że w obrębie tak ukształtowanej nowej parafii znalazły się (poza wsią Repty); Tarnowice, Stolarzowice, Ptakowice, Rybna, Pniowiec, Sowice, Lasowice oraz Hamer, czyli Ruda (w okolicach Rybnej). Jak prezentował się pierwszy kościół parafialny, stojący zapewnie w okolicach obecnego, nie wiemy. Jan Długosz we wspomnianym wyżej dziele informuje, że jest piękny, zbudowany z muru kamiennego. Nie zaniedbał dodać, że jego, jak i cmentarza budowniczym jest kanonik krakowski Henryk, wywodzący się z Rept, a dziedzicem wioski Wroczlaus (Wrocisław).

Łatwiej zidentyfikować tego pierwszego. Jest pewne, że zmarł przed 7 grudnia 1417 roku, że już w październiku 1393 roku był plebanem (rector ecclesiae) w Reptach i już wtedy zabiegał w kurii rzymskiej o kanonię w kapitule krakowskiej i gnieźnieńskiej, że nosił przydomek Navogy. Słowem, wspomniany przez dziejopisa kościół został w Reptach wzniesiony u schyłku XIV bądź na początku XV wieku. Najwidoczniej zastąpił wcześniejszy, być może drewniany. Akta wizytacyjne z 1598 roku potwierdzają trwanie w Reptach kościoła murowanego, napewniej tego, wzniesionego staraniem wspomnianego Henryka, którego w żadnym wypadku nie należy wiązać z premonstratersami wrocławskimi. Wieś bowiem - w nierozpoznanym przez nas okolicznościach i czasie - przestała być ich wlasnoscią.

Zachowane rejestry świętopietrza z lat 1325 - 1374 pozwoliły historykom dokonać pewnych obliczeń zmierzających do ustalenia liczebności poszczególnych parafii, w tym Rept, w tamtym okresie. Źródła świadczą, że wierni z tejże parafii płacili niezmiennie sześć kojców (choć w innych parafiach następowały małe mutacje). Populacja była tu więc ustabilizowana. Jeśli ustalenia historyków mające charakter hipotetyczny są właściwe, parafie zamieszkiwało 390 osób. Jeśli zaś parafia zajmowała 76 km kwadratowych, gęstość zaludnienia wynosiła pięć osób na kilometr kwadratowy. Stan taki trwał tylko do 1415 roku, do wydzielenia nowej parafii w Tarnowicach.

Źródła, a więc w pierwszej kolejności rejestry sporządzone przez plebanów w Reptach i składane na ręce kolektorów papieskich dziesięcin, pozwalają także dokładnie obliczyć dochody zarządcy parafii w różnych okresach XIV wieku. W 1325 roku wynosiły one 6 grzywien, a w latach 1354 i 1355 o jedną grzywnę mniej. Historycy nie są jednak pewni, czy kler płacił wówczas dziesięcinę od dochodów brutto, czy rzeczywistych, po odliczeniu wydatków.

Z tego względu godzień uwagi jest spis sporządzony 180 lat później, w roku 1529, przez komisję złożoną z trzech przedstawicieli kapituły katedralnej krakowskiej, kolegiackiej lub duchownych z kościoła parafialnego bądź któregoś z opatów. Owa taksacja wykonana na wyraźne zlecenie sejmu, próbującego zażegnać spór między szlachtą a klerem o wysokość płaconego podatku, ustaliła dochody kościoła parafialnego w Reptach na 27 grzywien i 18 groszy. Ten gwałtowny przyrost dochodów nie dziwi, skoro wiemy, że obliczenia owe z początku XVI wieku w prawie każdej parafii wykazały prawie trzykrotnie większe uposażenie plebanów. Jeśli do tego dodać, że w ciągu prawie 180 lat inflacja przekroczyła zapewne 50%, nie dziwi, że parafia w Reptach po pomniejszeniu jej w 1415 roku, cieszyła się większymi dochodami.

Pałac

Pałac w Reptach. Narodowe Archiwum Cyfrowe 1937 rok. Autor foto nieznany. Public domain. Wikimedia Commons.

O dokładności tamtej kontroli i taksacji świadczy fakt, iż inspektorzy wchodzący w skład komisji nie omieszkali zaznaczyć, z jakich źródeł pleban czerpał swe dochody. Jest więc tu mowa o mesznem (missalia) w wysokości 42 miar pszenicy (żyta?) i 60 owsa bytomskiego sposobu liczenia - o łącznej wartości 14 grzywien i 6 groszy, o dziesięcinie snopowej wartości jednej grzywny - z Rept, a z Biskupic - 7 i pół grzywny, zaś z Choron -  3 i pół grzywny i 12 groszy, o klerytakurze (opłata od gości lub komorników) dający dochód jednej grzywny.

Trudno się nie dziwić, że do plebana należała także dziesięcina z Biskupic, choć i tam rezydował pleban. Wspomniany wyżej Choron nie byłbym skorym identyfikować z Chorzowem należącym przecież do bożogrobców. Zastanowić natomiast powinno to, iż pleban z Rept, niejaki Joannes de Lyaznycz, zestawił wszystkie dane dla każdej parafii dekanatu bytomskiego z jego zachodniej części. Czyżby wszedł w skład tej trzyosobowej komisji? Jeśli tak, byłby to sympton zaufania biskupa krakowskiego do jego intelektualnego bądź moralnego poziomu, a może odzwierciedlenie pozycji zajmowanej przezeń w dekanacie.

Tarnowice. Pod taką nazwą (Tarnowice, Tharnowicze, Tarnowicz, Tarnowitz) w średniowiecznych źródłach występuje druga co do znaczenia w regionie wioska. Toponomastycy nie śą zgodni, czy nazwa owa wywodzi się od przezwiska Tarn, czy funkcjonowała na oznaczenie gromady ludzi mieszkających w tarniach (tarninach) - ciernistych krzewach z rodziny różowatych, których na pewno tu nie brakowało, bo ziemia nie była zbyt urodzajna. Jeśli pierwszą ewentualność brać pod uwagę, mielibyśmy do czynienia z nazwą patronimiczną, jeśli drugą - nazwą etniczną.

wioska

Mapka Starych Tarnowitz na niemieckiej mapie z 1933 roku (na podstawie mapy z 1883 roku). Autor: Gabriel Wilk. Public domain. Wikimedia Commons.

Występuje ona w dokumentach dopiero w XIV stuleciu. Owszem, istniał dokument z połowy XIII wieku mówiący o Adamie jako prawdziwym i prawowiernym dziedzicu w Tarnowitz, ale historycy kwestionują jego datację, wykazując skłonność do przesunięcia jej o sto lat, na połowę wieku następnego.Źródła pozwalają po części tylko odtworzyć zastęp właścicieli tej wioski. Jeśli z całą powagą potraktować wspomniany dokument, był nim ów Adam. Czy był to ten sam, który został odnotowany wśród świadków na akcie księcia bytomskiego Władysława, wystawionym w Bytomiu 13 kwietnia 1338 roku (potwierdził w nim darowiznę Piotra z Panuiów dla szpitala bożogrobowców pod Bytomiem), nie wiemy. Nie może natomiast ujść naszej uwagi, że musiał mieć odpowiednią pozycję, skoro został wymieniony zaraz na drugim miejscu, po wójcie toszeckim, przed kapelanem i notariuszem książęcym.

Jego imię odnajdujemy dziewięć lat później na dokumencie wystawionym 15 lutego 1346 roku w Bytomiu przez tegoż księcia na potwierdzenie porozumienia, jakie zawarł z królem Kazimierzem Wielkim, mocą którego obiecywał monarsze niewpuszczanie do książęcych grodów jego przeciwników z królem czeskim Karolem IV na czele. I tu na liście świadków zajmuje wysokie trzecie miejsce, przed wójtem bytomskim i rajcami z tegoż miasta.

Po jedenastu latach, od schyłku 1357 roku poczynając, w źródłach wystawionych przez króla czeskiego i książąt pojawia się niejaki Święcisław z Tarnowitz. Czy był synem Adama, trudno z braku innych przekazów źródłowych orzekać. Domniemanie, że był kolejnym dziedzicem wioski, wydaje się bardziej prawdopodobne. Ważna wydaje się konstatacja, że cieszył się wyjątkowym zaufaniem króla, skoro zgodził się na propozycję Konrada, księcia oleśnickiego, walczącego o spadek po Piastach bytomskich, który włączył Święcisława do dwuosobowej komisji rozjemczej mającej wyznaczyć granicę jego posiadłości w sporze z Piastami cieszyńskimi.

Uprawnione wydaje się twierdzenie, że Święcisław, przebywał u boku pana na Oleśnicy, na jego dworze, w jego najbliższym otoczeniu. W przeciwnym razie niezrozumiałe byłoby włączenie właśnie jego osoby w trakcie newralgicznych rokowań styczniowych  1369 roku do grona czterech rozjemców, którzy wytyczyli wraz z rozjemcami Przemysła, księcia cieszyńskiego, przebieg granicy nie tylko na ziemi bytomskiej, ale i dotychczasowych rezydencji Piastów bytomskich. A może jego obecność w tym gronie wynikła z dobrej znajomości terenu?

Nie wiemy, czy jego potomkami byli wymienieni w dokumencie z 16 kwietnia 1415 roku "Theodoric i Mikolai szlachetni włodkowie, dziedzice na Tarnowicach" Musimy się też oprzeć chęci snucia hipotez na temat podziału wioski między obydwu wymienionych właścicieli, a tym bardziej wytyczania granic ich posiadłości. Zasadne jednak wydaje się domniemanie, że odkryty w trakcie archeologicznych eksploracji grodek stożkowy w centralnym punkcie wioski na podstawie prawa zwyczajowego polskiego czy przejścia na prawo niemiecki. Choć nie możemy ustalić terminu lokacji czy przeniesienia na drugie z wymienionych praw, wydaje się jednak nie ulegać wątpliwosci, że dokonało się to najpóźniej w IV wieku. A mogło mieć to miejsce jeszcze wcześniej, skoro cytowany wyżej dokument z 1247 roku, zezwalający na lokację Rept, użył liczby mnogiej, mówiąc o wsiach, które będą lokowane (omnes vilae, quae in ca lokabuntur). Tarnowice leżały przecież w bezpośredniej bliskości. Czy tak w istocie było, zależało od tego, czy premonstratensi posiadali we wsi swe majętności.

Jeśli wykluczyć taką ewentualność, pozostaje wyciągnąć wnioski z wspomnianego wyżej dokumentu o niepewnej datacji, mocą którego Adam, właściciel Tarnowitz, nie tylko wspomina swych sołtysów (Tyżko i Manko), ale mówi o prawie niemieckim i sołectwie na wzór bytomski w pobliskich Ptakowicach. Jeśli dokument został wystawiony dopiero w połowie XIV wieku, a wydaje się to więcej niż prawdopodobne, Tarnowice w chronologicznym szeregu wiosek śląskich lokowanych w wiekach średnich nie zajęłyby poczesnego miejsca.

Może tak było, skoro dopiero 16 kwietnia 1415 roku biskup krakowski, Wojciech Jastrzębiec, erygował parafię tarnowicką. Dokument wystawiony z tej okazji zasługuje na dokładniejszą analizę, pozwala bowiem dopełnić naszą wiedzę o wiosce, jego właścicielach i plebanie, a także granicach parafii. Te ostatnie, choć nie zostały dokladnie naszkicowane, można odtworzyć. W dokumencie tym jest mowa o wsiach: Tarnowice, Rybna, Pniowiec, Opatowice, Sowice, Lasowice i miejscowości zwanej pospolicie Ruda, inaczej Hamer, przynależnych do parafii dopiero co utworzonej. Stanowiły one część parafii dotychczasowej z kościołem w Reptach, z której zostały wydzielone.

Wystawca dokumentu nie zaniedbał uzasadnić swej decyzji dużą odległością do kościoła parafialnego, jaką wierni musieli dotąd pokonywać, sygnalizując, że odbijało się to na frekwencji w nabożeństwach i na wierze, "która słabnie" wraz z miłością, "która wielkość grzechów okrywa". Podkreślił nadmierny wysiłek plebana w Reptach, który "zaledwie podołać może" usługiwaniu odleglejszym parafianom, a także wyeksponował istnienie odpowiednich źródeł utrzymania dla niego, nawet po pomniejszeniu jego parafii.

Wyznaczył też proboszcza dla parafii tarnowickiej, niejakiego Franciszka, któremu zlecił "staranie o dusze i sprawowanie duchownych i świeckich rzeczy".Podkreślił, że wszystko stało się "w przytomności a zadowoleniu szlachetnych włodków Mikolaia iTheodorica dziedziców w Tarnowicach", którzy z myślą o zabezpieczeniu egzystencji plebana miejscowego "dwa łany roli tamże w Tarnowicach [...] i dziesięciny snopowe polne ziarna wszelakie i zboża"  w owych wioskach przyznali, a także "wszystkie osypy doroczne jak i dochody, [...] do tego też pieniądz św. Piotra, które się zwykło kościołowi w Reptach dawać tym listem przypisujemy".

Biskup ostrzegł przy tym plebana w Reptach, by nie przeciwstawiał się tym decyzjom i nie wnosił żadnych roszczeń wobec "kościoła córeśnego", a pozostałym duchownym, a chyba i dziedzicom zlecał napominanie wiernych, by do nowego kościoła farnego "dla słuchania słowa Bożego i przyjmowania kościelnych sakramentów" uczęszczali i w nim "chrześcijańskiego pogrzebu używali".

Dokument został wystawiony w poniedziałek po niedzieli Misericordia (17 kwietnia 1415 roku), w jednej ze stolic dekanatu, Sławkowie, i stamtąd wyszły - jak się zdaje - jego kopie nie tylko do Rept i Tarnowic, lecz także do proboszczów sąsiednich parafii.

Szkoda, że Jan Dlugosz w Księdze uposażeń biskupstwa krakowskiego nie napisał nic o parafii tarnowickiej, choć istniała już od kilkudziesięciu lat. Nie wiemy więc nic o tutejszym kościele. Dopiero późniejsze akty wizytacji kanonicznej wymieniają jego patrona św. Marcina. Warto odnotować że identyczne patrocinium posiadały kościoły w niezbyt dalekiej Paczynie (może Pszczynie) czy w odleglejszych Wojkowicach. Nie można wszak wykluczyć jakiegoś związku między wezwaniem tarnowickiej fary a patronem wrocławskiego kościoła św. Marcina, należącym od początku XIII wieku do premonstratensów i stanowiącym ich ważną, by nie powiedzieć najlepszą cząstkę beneficjalnego uposażenia. Podjęcie tego wątku badań i tropienie ewentualnych powiązań z opactwem wrocławskich premonstratensów jest zasadne, czego nie trzeba dowodzić, skoro posiadali w okolicy swoje własności. Może tą drogą udałoby się wyjaśnić zagadkę, kiedy kościół św. Marcina został wzniesiony? Jeśli jesteśmy pewni, że stało się to na początku XV wieku, jeszcze przed erygowaniem parafii, można byłoby zweryfikować o wzniesienie jego murów w 1400 roku, zasadzającą się jedynie na inskrypcji w tutejszym kościele, sporządzonej przeszlo 300 lat później, a odnoszącej się tylko do czasu wzniesienia wieży.

Brak piętnastowiecznych rejestrów świętopietrza zbieranego w tej parafii uniemożliwia ustalenie liczby wiernych przynależnych do tarnowickiej fary. Nie jesteśmy natomiast bez szans przy próbach ustalenia liczby mieszkańców wioski, skoro rejestr wolnych chłopów w państwie bytomskim z początku XVI wieku wymienił siedemnaście imion nierzadko z przezwiskami kmieci zamieszkujących wieś Tarnowice. Jeśli przyjąć stosowny do wieków średnich przemnożnik 5,5 osoby w domu kmiecym, populacja tarnowicka liczyła prawie 94 osoby. A więc więcej niż w Reptach. Może jest to znak wysuwania się Tarnowic na pierwsze miejsce w regionie już wtedy, a więc przed założeniem miasta.

Do tej pory mówiliśmy tylko o postaciach w wiosce najważniejszych, wymieniając imiona dziedziców i plebana, a przecież wspomniany wyżej rejestr wolnych chłopów pozwala na dalsze ustalenia co do tych, do których należała uprawa roli i wydobywanie kruszcu: Jan rakuz, Stanek Swinak, Grzegorz, Gendin, Jan Rybka, Jakub larasska, Stassek Swirkos, Michal Lopych, Mikolay ziebro, Mattiey Sowa SSoltis, Jakub Gnida zahradnik, Jan Slonik, Woytek Wiechcz ssoltis, Gurek ryghutko, Bartek ryghotko, Matiey sowka zahradnik, Martin Piczura" - w takiej formie zapisano każdego z kmieci i zagrodników.

Nie trzeba przekonywać, że zapis ów może stanowić ważny i interesujący material do badań nad językiem, jakim się owi mieszkańcy na progu XVI wieku posługiwali. Celowo nie mówię tu o ich narodowości, lecz języku, bo mówienie o tym drugim jest bardziej jednoznaczne. Kwestię świadomości narodowej członków tej społeczności niepodobna natomiast w odniesieniu do tamtych lat rozważać, bo jej kształtowanie jest celem następnych stuleci.

Skoro cytowaliśmy fragment źródeł z początku XVI wieku, nie można nie wspomnieć Liber retakxationum z 1529 roku, zestawiając m.in. dochody plebana tarnowickiego, zwanego tu Joanes de Bythom. Wynosiły one 14 grzywien i 16 groszy. Tworzyły je: meszne płacone z całej parafii, wartości 12 grzywien z danin pszenicy (żyta) i owsa w liczbie 4 małdratów, czynsze z ogrodów wynoszące łącznie 32 grosze oraz dziesięcina snopowa o łącznej wartości jednej i pół grzywny i 8 groszy.

Pod tym względem dochody plebana ustępowały prawie dwukrotnie dochodom proboszcza w Reptach. Porównanie z innymi parafiami, które przeprowadzę w dalszej części tych rozważań, pozwoli określić pozycję Tarnowic nie tylko w regionie. Stojąc dziś przy starym kościele św. Marcina, centralnym punkcie rozległej niegdyś parafii, analizując topografię najbliższych jego okolic, oraz mając świadomość wyników archeologicznych badań na sąsiednim wzgórzu, można mieć pewność, że oto znajdujemy się w samym środku średniowiecznych Tarnowic, który przecinały krzyżujące się tu drogi na Bytom i Opatowice. Przy nich stał kościół murowany (takim oglądał go jeszcze w 1598 roku wizytator biskupi) otoczony cmentarzem, obok zaś była usytuowana plebania. O istnieniu szkoły parafialnej w tym czasie niczego, niestety nie wiemy. Bez ryzyka popełnienia błędu można natomiast twierdzić, że opodal rezydowali dziedzice wioski w swoim gródku.

Źródła:Pozycja książkowa. "Historia Tarnowskich Gór" Praca zbiorowa pod redakcją Jana Drabiny.Fragment przedruku jw. autorstwa Jana Drabiny - "Okręg Tarnogórski w Średniowieczu w świetle badań Historycznych i Topomonastycznych". Wydawnictwo: Muzeum w Tarnowskich Górach, rok 2000. Felieton Radia Opole 4, Historia. - Władysław II Opolczyk.



Autor artykułu : Prof.dr hab Jan Drabina




© Copyright Leonard Hajduk

Design www.bambynek.com