O Lilii Wawelu / 1
Krótkie wyjaśnienie do kilku nazw i ich znaczenia w tekście dla ich właściwego zrozumienia w kontekście. Nie należy sądzić, że unia z wielkim księstwem litewskim była unią z narodem litewskim. Litwa a naród litewski, to wcale nie to samo. Państwo nazywało się litewskim dlatego, że panowała w nim dynastia litewska,ale ponad dwie trzecie części tego państwa składało się z księstw ruskich, odebranych Rurykowiczom. Zaludnione więc było to państwo liczniej bez porównania przez Rusinów, aniżeli przez rodaków Władysława Jagiełły
Lud, z którego pochodzili Jagiełło i Witold, zowie się sam w swoim języku Letuwinami, a kraj przez siebie zamieszkały Letuwą. Jest więc Letuwa częścią tylko Litwy, a pośród ludności państwa litewskiego stanowili letuwini drobną tylko mniejszość.. Nie posiadali oni poczucia narodowego, i byli poganami, gdy tymczasem Ruś od wieków była chrześcijańską.
Nie zdołali jednak Letuwy nawrócić; ani też Krzyżacy tego nie dokonali i dopiero Polska położyć miała koniec pogaństwu w Europie. Stali też Letuwiny na poziomie pogańsko - religijnym i cywilizacyjnym, bo nie znali ani własności osobistej, ani nawet osobistej wolności. Wszystko stanowiło własność wielkiego księcia i wszyscy byli jednakowo jego niewolnikami. Nawet ich wielmożowie wieszali się na rozkaz książęcy. Również córki nie wolno było wydać za mąż bez zgody księcia. Dopiero wraz ze chrztem przynieśli im Polacy pojęcie wolności i własności. Letuwa cywilizowała się od Polaków, dzięki temu, że przyjmowała stopniowo polskie prawa i urządzenia ustrojowe.
Pamiętajmy więc, że nie wszystko, co litewskie, jest letuwskie. Nie każdy Litwin jest Letuwinem.
(Wg. Feliksa Konecznego)
*
Prawdopodobnie w tym kosciele rzymsko-katolickim w Hainburgu nad Dunajem w Austrii, odbył się ślub w 1378 roku (wlaściwie zaręczyny) pomiędzu siedmioletnią królewną węgierską i Wilhelmem Habsburskim, synem Leopolda, ksiecia austriackiego. Autor foto:Stadler ?Bwag. Licencja:Creative Commons: CC-BY-SA-4.0. Data wykonania 5 wrzesnia 2018 rok. Wspomniany kościół pod wezwaniem św. Philipussa oraz Jakubusa. Kościół osadzonym był w centralnym miejścu miasta.
Jak cudownymi ścieżkami nieraz wiedzie narody Opatrzność, niechaj zaświadczy o tym historia, którą teraz opowiem (Feliks Koneczny), całość jakby wyjęta z cudownej bajki, w której jednak każde słówko będzie prawdziwe.
Młodziuchna królewna Jadwiga była zaręczona. W czerwcu w 1378 roku odbył się w Hainburgu nad Dunajem w Austrii interesujący ślub. Przed wielkim ołtarzem hainburskiego kościoła stanęła na ślubnym kobiercu siedmioletnia królewna węgierska, Jadwiga, obok zaś niej drugie dziecko, Wilhelm Habsburski, syn owego Leopolda, księcia austriackiego, który był za Kazimierza Wielkiego na kongresie krakowskim. Kapłan związał dzieciakom ręce stułą z całą powagą i powiedziano im, że nie są wprawdzie jeszcze małżonkami, bo do tego panna młoda musi mieć przynajmniej 12 lat, ale daje im ślub z góry, a po pięciu latach, jeżeli oświadczą potem publicznie, że chcą być mężem i żoną, mogą zamieszkać z soba bez przeszkody. Przez pięć lat może się dużo zmienić, więc przymusu nie będzie, tylko ta strona, która by zerwała związek, zapłaci drugiej dwieście tysięcy dukatów. Był to więc ślub „na przyszłość”, i tak się też rzeczywiście nazywał; według dzisiejszych obyczajów były to tylko zaręczyny, skoro je można było zerwać.
Po śmierci króla Ludwika, chociaż termin dopełnienia ślubu już minął, Jadwiga i Wilhelm nie widzieli się przez całe dwa lata, bo na Węgrzech była wojna domowa i takie zamieszki, iż starsza siostra Jadwigi królewna Maria dostała się nawet do niewoli. I unas były zamieszki; obawiała się więc matka wyprawić Jadwigę do Polski, chociaż koronacja jej wyznaczona była na Zielone Świątki 1383 roku.
Ziemowit mazowiecki. Był on gotów z bronią w ręku dobijać się o rękę Jadwigi, mającej koronę polską w posagu, i czekał raz na nią w wąwozach tatrzańskich z hufcami zbrojnymi, a na jej koronację wybrał się do Krakowa z pocztem pięciuset zbrojnych. Nie wpuszczono go do miasta; więc przesiedział zawstydzony na przedmieściu Kleparza i cofnął się do Nowego Korczyna w dół Wisły. Tam czekał, lecz doczekał się tylko wiadomości, że królewna wcale się jeszcze nie wybiera w drogę.
Powiedział sobie tedy Ziemowit, że się obejdzie bez Jadwigi. Jakoż w kilka tygodni potem obwołało go stronnictwo mazowieckie uroczyście królem w Sieradzu. Byliby nawet może i wybrali się na zdobywanie Wawelu, do skarbca po koronę, gdyby nie to, że tam korony nie było, bo jej Ludwik nie odesłał (i została na Węgrzech długo, aż do 1412 roku).
Ale Mazurzy są przemyślni i zawsze dadzą sobie radę. Wywiedzieli się, że dawniej, kiedy nie znano jeszcze koron królewskich, obwoływało się nowego panującego przez podniesienie go na tarczy. Bywalo tak u narodów germańskich, nie w Polsce. Słyszeli mazowszanie, że dzwonią, ale nie wiedzieli , w którym kościele. Wywiedzieli się też, że do koronacji trzeba obecności przynajmniej trzech biskupów, a oni mieli po swojej stronie tylko dwóch (arcybiskupa gnieźnieńskiego Dobrogosta i płockiego biskupa Ścibora), ale poradzili sobie. Przejeżdżał właśnie przez Sieradz do Kijowa katolicki biskup misyjny, dominikanin Mikołaj. Przytrzymali go, sprowadzili do fary na tę koronację, lecz bez korony, i wobec trzech biskupów obnieśli Ziemowita na tarczy po kościele, mniemając, że to wystarcza, żeby stać się prawowitym królem polskim.
Nie wszędzie jednak chciano uznać tę koronację niby starożytną, ale w Polsce nowomodną. Wybiera się zatem Ziemowit, żeby wymusić posłuch także poza Mazowszem, gdy wtem natrafić miał na przeszkodę, której najbujniesza wyobraźnia nie mogła była przewidzieć.
„Spisek „ wielmożów małopolskich. Otóż powzięli oni plan śmiały, który zamierzali zrealizować. Oni nie chcieli ani Wilhelma , ani Ziemowita, a kogo zaś mieli na widoku, do tego nie przyznawali się jeszcze jawnie, bo to była sprawa dotychczas niesłychana, gdyż kandydat ich był... poganinem. Był nim ten sam Jagiełło, z którym niedawno prowadzono wojnę na Wołyniu.
Panowie małopolscy rozumowali, że gdyby Jagiełło przyjął chrzest, gdyby ożenił się z Jadwigą i zasiadł na polskim tronie królewskim, nie byłoby już najazdów letuwskich, ani też współzawodnictwa ich przeciw Polsce na Rusi. Pozbywszy się wojen w tamtej stronie, zabrać można by się było lepiej współnymi siłami do Zakonu krzyżackiego. Krzyżacy i tak nie byliby już do niczego w Europie potrzebni, skoro wraz z chrztem Letuwy zniknęli by ostatni poganie w naszej części świata. Na czele przedsiębiorczego i patrzącego w przyszłość małopolskiego grona możnowładców stali: Spytek z Melsztyna, Jakub z Tęczyna i Jaśko z Tarnowa.
Wyprawili poselstwo na Litwę. Zrozumiał Jagiełłó, że Polacy niosą Letuwie ocalenie, bo inaczej padłaby ta pogańska część Litwy ofiarą Krzyżaków, podobnież jak przedtem pobratymcy Letuwinów, Prusacy.
Czy jednak zgodzi się Jadwiga ?
Królewna przybyła wreszcie do Krakowa dnia 13 października 1384 roku. Matka wydała jej ze skarbca węgierskiego polską koronę żeńską, dla królewien; to też ukoronowano Jadwigę w Krakowie i to zaraz w dwa dni po jej przybyciu do Polski.
Dziwiło wszystkich, że Ziemowit swatów nie przysyła a walki zaprzestał. Wielmożowie małopolscy wtajemniczyli go w swój plan, on zaś, uznając wielką korzyść dla całego narodu i całego chrześcijaństwa, złożył swe osobiste wyniesienie na ołtarzu dobra publicznego. Książęta mazowieccy wywodzili się nieraz ze zwyczajnej ludności, prości ludzie, ale zawsze uczciwi, a Ziemowit IV zasłużył sobie w historii polskiej na wdzięczną pamięć, że nie bruździł prywatą.
Nie było swatów od Ziemowita, ale co dziwniejsze, nie pojawił się nikt od Wilhelma. Od ślubów hainburskich minęło już lat sześć i oblubieńcy mieli zupełne prawo zamienić się w małżonków. Ale książę habsburski nie chciał królewny bez korony. Korona węgierska przypadła już tymczasem starszej siostrze Marii, a koronacją polską zwlekano przez półtora roku, więc Wikhelm się nie zgłaszał. Ale skoro go doszła wieść, że Jadwiga już jest koronowaną w Polsce, zaraz się znalazł.
Jeździł najpierw do królowej matki na Węgry, a ojciec Wilhelma Leopold zawarł umowę z wyznaczeniem dnia 15 sierpnia 1385 roku, w samo święto Wniebowzięcia, na zamieszkanie Wilhelma u Jadwigi na Wawelu. Miały być przy tym wielkie uroczystości, a na starostę weselnego zaproszono przyjaciela króla Ludwika, Władysława Opolczyka. Ten porozumiał się zawczasu z niemieckim mieszczaństwem Krakowa, a uzyskał pomoc Gniewosza z Dalewic, od którego wiele zależało, bo miał dom własny w Krakowie, do którego Wilhelm mógł zajechać, był to dom po wielkopańsku urządzony, godny oblubieńca królowej (narożnik ulic Szczepańskiej i Sławkowskiej od strony rynku.).
Tymczasem Jadwiga dowiedziała się o zamiarach Jagiełły. Ten pogański książę wydał się jej dziwnie zuchwałym, że śmiał starać się o jej rękę. Ona przywykła od dzieciństwa do największej ogłady i cywilizacji, a Letuwa cóż? Dzicz, na którą jej znajomi rycerze chrześcijańscy urządzali wyprawy z Krzyżakami. Mieli zaś Krzyżacy wszędzie swoich ludzi, a można sobie wyobrazić, co ci wygadywali na Letuwinów. Od lat dziecięcych nasłuchała się Jadwiga, że to lud dziki, na wpół jakby niedźwiedzie, cali porośnięci kudłami, toteż teraz sama myśl o Jagielle wstręt w niej budziła. A Krzyżacy, dowiedziawszy się o zamiarach wielmożów małopolskich, jęli rozgłaszać, że chrzest Jagiełły będzie tylko udawany, że nie tylko nie będzie z tego rozkrzewienia wiary świętej, ale Polsce grozi nawrót do pogaństwa pod królem poganinem.
Młodziuchna, czternastoletnia królowa rozważała sobie, że jej przecież nie mogą zmusić siłą przy ołtarzu; skoro tylko Wilhelm przyjedzie do Krakowa, złoży publiczne oświadczenie, że chce być jego żoną, i jednym słówkiem uwolni się od natręctwa niedźwiedzia litewskiego. Słychać wprawdzie było o tym, że dostojnicy polscy zamierzają Wilhelmowi wypłacić 200 000 dukatów, ale pocieszała się tym, że Jagiełło nie może stać się jej mężem, póki ona sama nie powie przy ołtarzu: „tak”, a więc nie można jej wbrew własnej woli sprzedać za dukaty poganinowi, którego podejrzewała, że chce udawać nawróconego, by zyskać koronę, a potem pogaństwo letuwskie w Polsce szerzyć.
Tak sobie rozważała Jadwiga i czekała na przyjazd Wilhelma, ciekawa wielce, jak on teraz wygląda? Nie widzieli się już bowiem od lat czterech, a w tym wieku cztery lata stanowią cały okres życia. Sama zaś Jadwiga była urody prześlicznej, a piękność jej wysławiano nie tylko w Polsce, na Węgrzech i w Niemczech, ale nawet w dalekim kraju włoskim, gdzie lud jest najurodziwszy; nawet tam mówiono o jej piękności. I tak słynęła w świecie z nadzwyczajnej urody Lilia Wawelu. Miała niebawem zasłynąć z ważniejszych powodów

Przedstawienie królowej Jadwigi Andegawieńskiej w wyobrażeniu artysty Marccello Bociarallego
Pojawia się wreszcie w Krakowie Wilhelm, oczywiście w towarzystwie wspaniałego orszaku i bardzo strojnym. Wszak to na własne wesele ! Nie wypadało zajeżdżać wprost do panny młodej, na Wawel, zajeżdża więc tymczasem do kamienicy Gniewosza z Dalewic. Tam oczekuje na przybycie starosty weselnego, bo to właśnie on odprowadzi go na Wawel wśród hucznych uroczystości.
Ale Władysław Opolczyk nie przyjechał, bowiem stary książę siedział już na dwóch stołkach. Mając w Polsce lenno, wolał ubezpieczyć się na wypadek, gdyby szczęście sprzyjało Jagielle, i zamiast jechać do Krakowa, pchął od siebie gońca na Litwę...

Fotografia obrazu, który przedstawia księcia austriackiego Wilhelma I z rodu Habsburgów. Autor: Antoni Boys. Data: 10.07.2016. Wilhelm I należal do rodu Habsburgów. Foto pobrano z Domeny publicznej. Wikimedia Commons.
Mija dzień wyznaczony na dopełnienie małżeństwa, a Opolczyka nie widać. Młodą parę pierwszy spotkał zawód. Wyczekując niecierpliwie księcia opolskiego, nie nudziła się wcale. Urządzono w Krakowie szereg uroczystości przedweselnych, wybrawszy do tego obszerne budynki franciszkańskie. Z Wawelu schodziła Jadwiga ze swym dworem niewieścim, aż z rynku, od kamienicy Gniewosza, sunął Wilhelm ze swym rycerstwem ku franciszkanom. Wszystko odbywało się uroczyście, z zachowaniem wszelkich prawideł ceremoniału dworskiego, wszak to wesele królowej. W sali wielkiej u franciszkanów, odstąpionych przez zakonników, lutniści wyśpiewywali pieśni w trzech językach: niemieckim, prowansalskim i włoskim, stoły były zastawione do biesiady, a potem oddawano się pląsom.
Wyrósl zaś byl Wilhelm na przystojnego mlodzieńca, potrafił się podobać i podbił serce młodocianej oblubienicy. Zakochała się Jadwiga w Wilhelmie i pragnęła go za męża. Miała ona w sobie nie tylko gorącą krew neapolitańską, ale też własną wolę. Czuła się królową i panią, chciała rozkazywać i potrafiła to robić.
A podczas tych wesołych zabaw krakowskich, w sam raz 14 sierpnia 1385 roku stanęło poselstwo stanów malopolskich w lichej osadzie litewskiej, Krewie, gdzie atoli stał zamek wielkoksiążęcy, i zawarto tam umowę, mocą której Jagiełło zobowiązywał się przyjąć chrzest w obrządku rzymsko-katolickim wraz z całym ludem Letuwskim, a całe wielkie księstwo litewskie, ze wszystkimi podwładnymi mu księstwami ruskimi, wcielić do polskiej korony. Umowę taka, wiążącą dwa państwa w jedno nie podbojem, lecz związkiem dobrowolnym, zowiemy z łacińska: unią.
Źródła: „Dzieje Polski opowiedziane dla młodzieży”. Autor: Dr Feliks Koneczny. Wydanie drugie Przerobione i Uzupełnione Dziejami porozbiorowymi
Fundacja Pomocy Antyk. „Wydawnictwo Antyk – Marcin Dybowski” Wydanie czwarte (trzecie po sowieckiej okupacji). Wydawnictwo składa podziękowanie spadkobiercom praw autorskich za zgodę na opublikowanie dzieł Feliksa Konecznego.
Fundacja Pomocy Antyk „Wydawnictwo Antyk Marcin Dybowski” 05-806 Komorów, ul. Klonowa 10a email: antyk @pol. Pl
WWW. Antyk.org.pl Księgarnia Fundacji Antyk: 01-115 Warszawa, Plac Grzybowski 3/5
Herb Jagiellonów. Autor Poznaniak. Praca własna, Licencja: Creative Commons. CC BY-SA 2,5. Utworzony, 13 lipca 2009.
http://www.kulturpool.at/plugins/kulturpool/showitem.action?itemId=17179958256&kupoContext=default /Źródło fotografii.
